Czarcie jajo czyli dlaczego przez owady tak cuchnie w lesie

Nie od dzisiaj wiadomo, że owady wadzą i to na różne sposoby. Spacerując po lesie czy parku, oganiając się od komarów, bąków, much i meszek, możemy wyczuć brzydki zapach, podobny do padliny i miodu. Na próżno będziemy się rozglądali za martwymi zwierzętami. Bezwstydny zapach to sprawa czarciego jaja. A wszystko przez owady. Oczywiście w ewolucyjnym kontekście.

Bezpośrednim sprawcą brzydkiego zapachu jest grzyb co bezwstydnie wygląda i jeszcze gorzej pachnie (delikatnie rzecz ujmując). Istna sromota.
A rozprzestrzenianiu się tej sromocie sprzyjają owady. I to bardzo aktywnie.

Kwiaty mają piękne barwy i ładnie pachną, aby zwabiać owady (przenoszące niechcący pyłek). Człowiek jako okazjonalny owocożerna również lubi zapach kwiatów. A z nektaru także korzystamy – za pośrednictwem pszczół, którym miód podbieramy. Rośliny zwabiają owady nektarem i informują kolorami. Nektar jest "zapłatą" za pomoc w roznoszeniu pyłku i ułatwianiu zapłodnienia krzyżowego.

A ponieważ nie wszystkie owady lubią to samo, niektóre organizmy "pachną inaczej". Przykładem jest grzyb sromotnik bezwstydny, pospolity w naszych lasach, z daleka go już wyczuwamy po zapachu. Zazwyczaj czujemy a nie widzimy. Nieprzyjemny zapach – przypominający nieco padlinę – zwabia muchy, które roznoszą zarodniki grzyba. Nieprzyjemny zapach zwabia owady, które zazwyczaj pokarmowo gustują w odchodach czy padlinie. Z zarodnikami na swoim ciele i tak potem polecą w miejsce, które dla grzyba będzie bardzo dobre do dalszego rozwoju – jest on bowiem saprofitem. Nie tylko więc dyspersja (rozprzestrzenianie) ale i roznoszenie do siedlisk najbardziej sprzyjających rozwojowi. Tak więc ten brzydki dla człowieka zapach ma swój biologiczny sens. Po prostu muchom i ludziom… grzyby pachną inaczej.

Sromotnik bezwstydny, zwany także sromotnikiem cuchnącym, przez jednych uważany jest za grzyb niejadalny ze względu na nieprzyjemny zapach. Inni jednak ten grzyb nie tylko jedzą ale i uważają za ludowy medykament. Wszystko zależy od wieku i fazy wzrostu grzyba. Jadalne jest tak zwane czarcie jajo (stadium początkowe owocnika, częściowo schowane (zagłębione) jeszcze w glebie, jajowatego kształtu, wielkości ok. 3-5 cm.
Swego czasu mój znajomy, Białorusin, który wiele lat przeżył na Syberii (nie ze swej woli), podarował mi takie „czarcie jajo”, które razem znaleźliśmy na leśnej wycieczce. Polecił umieścić w słoiku i zalać wódką lub spirytusem. Miał to być medykament na różne dolegliwości. Już niestety nie pamiętam na co.

Może w tym syberyjsko-białoruskim przepisie zachowały się jakieś dawne, szamańskie wierzenia i etnograficzna magia? Bo przecież w jaju tkwi witalna siła.
Dlaczego czarcie jajo? Bo tylko z diabelskiego jaja wykluć może się taka sromota, gorsząca i bezwstydna. Las jest dziwny i tajemniczy. Jak nie wyrastają palce umarlaka, to prącie z czarciego jaja. Nic dziwnego, że nasi przodkowie zaludniali go magicznymi siłami i groźnymi demonami. A dla tych, którzy z wyższością patrzą na "ciemnotę i zabobon: naszych przodków proponuję wybrać się w nocy do lasu, samemu i bez latarki. Zdać się tylko na odgłosy i zapachy. Będzie obco i strasznie. A wyobraźnia dopełni reszty…

Widziałem natomiast w internecie przyrządzone czarcie jaja, smażone na patelni. A więc da się zjeść, trzeba tylko umieć przyrządzić. Albo być bardzo głodnym lub ciekawym nowych doznań. Muchom z całą pewnością smakuje dojrzały owocnik. W fazie czarciego jaja sromotnik bezwstydny nie wydziela jeszcze woni padliny, podobno w smaku przypomina rzodkiew. Po przekrojeniu "jaja", widoczny jest charakterystyczny zarys owocnika, okrytego galaretowatą warstwą. Warstwa galaretowata nie nadaje się do zjedzenia. Podobne "jaja" mają trujące muchomory, ale w przekroju inaczej wyglądają. Niemniej z uwagi na możliwość śmiertelnego zatrucia odradzałbym kulinarne eksperymenty z czarcim jajem sromotnika cuchnącego.

Wróćmy jednak do naszego sromotnika bezwstydnego. Dlaczego taka nazwa? Bo kształt dojrzałego owocnika bardzo przypomina ludzkie prącie. Tak stać w lesie bezwstydnie obnażonym? Istna sromota. Naukowa nazwa łacińska dobrze to oddaje – Phallus impudictus. Można spotkać się także z innymi nazwami zwyczajowymi: sromotnik śmierdzący, sromotnik wstydliwy, panna-bedka, słupiak cuchnący, smardz cuchnący. Ostatnia nazwa bierze się zapewne stąd, ze objedzona przez muchy główka przypomina kształtem smardze, jednak silny zapach padliny ułatwia rozróżnienie tego gatunku od jadalnych smardzów. Lokalnie nazywany jest także śmierdziakiem, śmierdziuchem, śmierdzielem, smrodnikiem, smrodziuchem, jajczakiem.

Sromotnik bezwstydny występuje w lasach cienistych i wilgotnych (spotkać go można od maja do listopada), w lasach liściastych i mieszanych, głównie bukowych i grabowych oraz borach sosnowych. Spotkać go można nawet w parkach i ogrodach. Jest to gatunek u nas pospolity.
Jak już pisałem, młode owocniki kształtem przypominają jajo, częściowo ukryte pod ziemią. W tym stadium można byłoby pomylić go z purchawką. Wyrośnięty owocnik przypomina wyglądem smardze. Dorasta na wysokość do kilkunastu centymetrów. Białawy trzon zakończony jest zielonym kapeluszem-główką. Trzon jest walcowaty, porowaty, łamliwy i pusty w środku. Kapelusz też jest porowaty, często przykryty białą „błonką” niczym zwiewna, dystyngowaną chusteczką..

Z tej samej rodziny sromotnikowatych  do sromotnika bezwstydnego podobny jest sromotnik fiołkowy (Phallus hadriani) oraz sromotnik woalkowy (Phallus duplicatus). Znacznie mniejsze i nie tak nieprzyjemnie pachnące są mądziaki, np. mądziak psi. Ale wygląd mają równie penisowaty. Z tej samej rodziny sromotnikowatych (Phallaceae) dotarł do Polski z Australii okratek australijski, przypominający czerwoną rozgwiazdę.

Tak jak koniom i zakochanym siano pachnie inaczej, tak i w przyrodzie sromotniki bezwstydne muchom i ludziom pachną inaczej. A wszystko przez owady i ich koewolucji z grzybami. Można powiedzieć, że to grzyby bezwstydnie wykorzystują muchy do roznoszenia zarodników, a więc współuczestnictwa w rozmnażaniu. Wspomniany okratek australijski w tym celu czasem wykorzystuje człowieka. Bowiem do Europy dostał się wraz z żołnierzami australijskimi, którzy przybyli do Francji w czasie pierwszej wojny światowej. I na bucie jednego były zarodniki tego grzyba. No cóż, trzeba czasem uważać, w co się wdepnie, bo skutki mogą być nieobliczalne i dalekosiężne.

Można przy okazji zadać sobie pytanie jak to się stało, że rośliny ewolucyjnie wytworzyły kolorowy, pachnący kwiat z nektarem? Czy kwiatowy nektar jest jakimś ewolucyjnym naśladowaniem soków owocowych, do których wcześniej owady przylatywały? Odkrywanie tajemnic świata ożywionego może być niezwykle pasjonujące.

I jeszcze jedno pytanie, co wspólnego ma sromotnik bezwstydny z muchomorem sromotnikowym? W sensie taksonomicznym nie mają nic wspólnego, ale jeden sromotnie śmierdzi (i wygląda), drugi sromotnie truje. A żeby się ludziom owe sromoty nie myliły, zmieniona została polska nazwa muchomora – obecnie, by uniknąć nieporozumień, nazywa się on muchomor zielonawy. Czy zmiana nazwy się przyjmie i czy pomoże?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s