O tym, jak spałem pod mostem

Ostatnie badania terenowe przywiodły mnie do miejsc, które odwiedzałem w czasie studiów. Coraz więcej jest takich sentymentalnych odwiedzin. Widać, że jestem tutejszy i zakorzeniony. Nawet spałem pod mostem…

A było to tak. Jeszcze jako student włączyłem się do badań hydrobiologicznych Katedry Ekologii i Ochrony Środwiska na rzece Pasłęce. Potem powstała  z tego moja praca magisterska o chruścikach rzeki Pasłęki. Jeździłem więc jako student i uczestniczyłem w badaniach terenowych. Któregoś razu, na stanowisku koło Ornety, pod mostem na rzece Pasłęce (koło Stolna), spotkaliśmy jakieś norki na gliniastej skarpie. Ktoś powiedział, że to pszczoła porobnica murarka (pszczoła z grupy samotnych). Jako ciekawy student, postanowiłem później sprawdzić i rozpoznać to stanowisko. Sama pszczoła jako gatunek była ciekawa i stanowisko chyba mocno na północ wysunięte. Nie ma co gdybać, trzeba to dokładniej sprawdzić. Spakowałem plecak … i pojechałem. To był początek lat 80. XX wieku.

Dotarłem autobusem lub pociągiem (?) do Ornety. Tam nawet znalazłem jakiś hotelik zakładowy czy inny, zapytałem się o nocleg. I dalej chyba powędrowałem pieszo. Kilka kilometrów. Może podjechałem na stopa, nie pamiętam. W każdym razie dotarłem nad rzekę Pasłękę i przepiękny most (kolejowy zniszczony i częściowo rozebrany). Szukałem w różnych miejscach i znalazłem gniazda domniemanej porobnicy murarki. Jedno rozkopałem… i zastałem dziwne schronienia, zbudowane z liści. Kilka  larw zakonserwowałem. Dzisiaj wiem, że to była pszczoła miesierka, ale wtedy nie miałem pojęcia co to jest, byłem przekonany, że to właśnie porobnica murarka. Publikacji się nie udało napisać (ani zrelacjonować na konferencji), bo nie oznaczyłem zebranego materiału. Teraz byłoby znacznie łatwiej z konsultacjami, wtedy nie było internetu a informacji było tyle, co na lekarstwo.  Została przygoda wyprawy badawczej…

Wrócić przed zmierzchem nie było jak. Autobusów już nie było. Na szczęście przezornie wziąłem ze sobą śpiwór (doświadczony wyprawami turystycznymi oraz udziałem w letnich obozach koła naukowego). Postanowiłem przespać się pod mostem. Chronił od deszczu (brać namiot byłoby zbyt ciężko). Noc na odludziu, z głosami przyrody. Trochę strasznie, ale cóż robić. Nauka wymaga wyrzeczeń… i przygody. A młodość lubi przygody.

Na drugi dzień, skoro świt, po turystycznym, terenowym śniadaniu rozpocząłem podróż powrotną. Chyba udało mi się zabrać autobusem. Po trzydziestu latach niewiele w pamięci zostaje. Tylko najważniejsze fragmenty.

W czerwcu br. odwiedziłem Pasłękę i ten most ponownie. Trochę przez przypadek, bo w do innego, wcześniej wytypowanego miejsca nie udało się dotrzeć polnymi drogami. Tym razem pobyt był krótki, z transportem i bez przygód. Czego innego szukałem, ani chruścików ani pszczół. Ale na brzegu zauważyłem fragment po gnieździe miesierki (chyba, bo nie było czasu na dokładne oględziny). Widać albo deszcz wypłukał, albo jakiś zwierz rozkopał. Bo przecież chyba nie kolejny, młody człowiek, badający tajniki przyrody?

W każdym razie, w młodzieńczych latach zaliczyłem spanie pod mostem. Wiązało się ono nie z bezdomnością a z naukowymi wyprawami. Z przygodą odkrywania niezbadanego. W prawdziwej nauce zawsze odkrywa się coś nowego, nieznanego, niezbadanego. Pozostaje przygoda, bez konieczności spania pod mostem.

Przypomniałem sobie te chwile, bo odwiedziłem to samo miejsce, tym razem w ramach badań, związanych z biomonitoringiem. a pszczoła miesierka przypomniała mi się a propos niedawno rozpoczętymi działaniami na rzecz przywracania siedlisk pszczół samotnych (hotele dla pszczół).

Morał z tej opowieści taki, że warto na studiach kierować się pasją poznawczą, brać udział w różnych projektach, działaniach czy autentycznych badaniach, a nie tylko chodzić na zajęcia i odrabiać lekcje. A dla mnie, jako pracownika morał taki, żeby więcej zadań realizować metodą projektu i nauczania problemowego. Bardziej przybliża to do realnego życia i rynku pracy. Uczy rozwiązywania konkretnych problemów… i jest przygodą!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s