Co robi ciołek w olsztyńskiej kwiaciarni ?

Małe jest piękne i niezwykłe, choć nie rzuca się w oczy. To piękno dla koneserów i wytrawnych podglądaczy rzeczywistości. Dostrzeganie małego piękna wymaga spostrzegawczości i wiedzy. Ale przecież na świat patrzymy przez pryzmat własnego wnętrza, przez szkiełko tego, co już o świecie wiemy.

Ciołek, to określenie raczej pejoratywne, oznaczające fajtłapę, kogoś nierozgarniętego. Pierwotnie odnosiło się do rocznego byczka. Ale ciołek to także nazwa chrząszcza z rodziny jelonkowatych (Lucanidae). Ciołek, ciołek matowy lub ciołek czarny (Dorcus parallelipipedus), pod takimi nazwami znany jest ten owad. A dlaczego obecność jakiegoś chrząszcza na ścianie kwiaciarni w centrum Olsztyna miałaby być jakąś sensacją? A bo to mało robactwa wokoło? Może to jakiś szkodnik?

Nie, nie jest to szkodnik ale owad rzadki i typowy dla naturalnego lasu. Umieszczony został na czerwonej liście zwierząt zagrożonych wyginięciem z kategorią VU (narażony na wyginięcie). Jest także gatunkiem prawnie chronionym w Polsce. Dziwić i zachwycać może to, że taki niezwykły gatunek spotkać można w środku miasta. Przyzwyczaiłem się do tego, że w środku Olsztyna usłyszeć można klangor żurawi, że na rzece Łynie przy zamku gniazduje tracz nurogęś, że bobry są w centrum miasta (na moim osiedlu też), że lisy spotkać można na Starówce. To duże zwierzęta. Na owady mało kto zwraca uwagę.

Sensację wypatrzyć mogą wytrawni podglądacze przyrody. A do takich należy Mateusz Sowiński, namiętnie fotografujący małe stworzenia, spotykane w Olsztynie i okolicach. Kilka dni temu na Facebooku zamieścił zdjęcie ciołka matowego (zdjęcie u góry) wraz z niezwykłą informacją: „Tego osobnika spotkałem, jak siedział sobie spokojnie na zewnętrznej ścianie kwiaciarni… w centrum Olsztyna! Przyznam, że nigdy nie widziałem tego gatunku w moim mieście, a kwiaciarnia to zdecydowanie ostatnie miejsce, na którym bym go szukał, a tu proszę. Skąd on się tam wziął? Szczerze mówiąc nie mam pojęcia. Może ktoś go przypadkiem tam zawlekł, może przyjechał z kimś samochodem… a może i mamy w naszym mieście takich właśnie, dzikich, ale za to sympatycznych mieszkańców (…). Jeśli miał bym na coś narzekać, to jedynie na to, że znów trafiła mi się samiczka!”. Owad siedział na ścianie kwiaciarni, znajdującej się na ul. Partyzantów. Rzeczywiście dość nietypowe miejsce.

Być może ciołek w środku Olsztyna znalazł się przypadkiem, przywieziony w ściętych drzewach. Może po prostu wypadł z przejeżdżającej ciężarówki wiozącej drewno? A może pochodzi z pobliskiego starego cmentarza, gdzie drzew dziuplastych, próchniejących nie brakuje? Może dolina Łyny, przecinająca Olsztyn, jest korytarzem ekologicznym, przez który migrują i wnikają do miasta gatunki typowe dla lasów. Być może obecność ciołka jest oznaką poprawy stanu ekologicznego środowiska i pobliskich lasów? Pytania, które natarczywie domagają się odpowiedzi.

Okazuje się, że gatunek ten spotkać można także w Iławie, bo jak napisał na Facebooku Piotr Kłonowski „Bodajże we wtorek idąc przez centrum Iławy również udało mi się na takiego osobnika natrafić.” Synurbizacja, czyli ewolucyjne przystosowywanie się gatunków do życia w warunkach miejskich nie jedno ma imię. Tym bardziej, że my sami zmieniamy to środowisko miejskie na bardziej przyjazne do życia dla człowieka i dzikiej przyrody.

Cóż to za chrząszcz ten ciołek, że wzbudza sensację w mieście? To bliski krewniak powszechnie znanego z książek (w naturze w Polsce bardzo rzadko spotykanego) jelonka rogacza. W Polsce żyje 7 gatunków z tej rodziny. Pośród nich ciołek. Cechą typową rodziny jelonkowatych (Lucanidae) jest dymorfizm płciowy – samce mają powiększone żuwaczki. Największe żuwaczki, przypominające poroże jelenia, ma jelonek rogacz (stąd i jego nazwa). Samce ciołków nie mają tak wydatnych żuwaczek, ale większe niż u samic i łatwo je rozpoznać.

Owady dorosłe ciołka ubarwione są czarno ubarwione z szaromatowym (grafitowym, jak powiedziałyby kobiety, bardziej wrażliwe na kolory) odcieniem. Stąd jego polska nazwa: ciołek matowy lub ciołek czarny. Dorosłe osiągają wielkość 18-32 mm, czułki są kolankowate z długim trzonkiem i grzebykowatą buławką. Pojawiają się od maja i czerwca (czasem spotkać je można już pod koniec kwietnia) a występują do września. W ciągu dnia owady są mało ruchliwe. Wydają się ospałe, niczym studenci o poranku. Dlatego może nadano im nazwę „ciołek” (nierozgarnięta fajtłapa). W ciągu dnia kryją się w szczelinach kory lub pod kawałkami drewna. Aktywne są w godzinach popołudniowych, wieczorem i w nocy, wtedy fruwają i się odżywiają sokiem, wypływającym z drzew, rzadziej innym pokarmem roślinnym. Często spotkać je można przy żółtych nadrzewnych „hubach”, owocnikach grzyba żółciaka siarkowego (Laetiporus sulphureus). Podobno jest to grzyb jadalny. Ciekawe jak smakuje i jak go się przyrządza (głodnemu grzyb na myśli).

Ale wróćmy do ciołka. Larwy są grube, białawo-żółtawe z ciemną głową (brązową), pędrakowate, zgięte w kształcie litery C, żerują w próchniejących drzewach liściastych a ich rozwój trwa 3-4 lata. Larwy rozwijają się w próchniejących pniakach i kłodach klub w pniach starych, chorych dębów, buków, jesionów, wiązów, wierzb i lip, czasami także drzew owocowych, sosen i modrzewi. Rozwijają się w zmurszałym drewnie dlatego szkód leśnych nie powodują lub szkody te są nieznaczne. Nie jest wiec szkodnikiem nawet dla leśników. Ciołek matowy preferuje silnie spróchniałe kłody oraz pniaki bukowe i dębowe.

Jelonka rogacza widziałem tylko w zbiorach entomologicznych oraz spotkałem we Francji. W pobliskim Rezerwacie Las Warmiński udało mi się spotkać inny gatunek z tej rodziny, zaklińca (Platycerus). Ciołka kilkakrotnie spotykałem w Parku Krajobrazowym Pojezierza Iławskiego oraz w lasach różnych części Polski. W Olsztynie nie widziałem, ale informacja i zdjęcie Mateusza Sowińskiego spowodowała, że teraz jeszcze uważniej będę się przyglądał naszym braciom mniejszym. Przygoda jest w zasięgu ręki…

Ciołek matowy jest gatunkiem szeroko rozsiedlonym w kraju, poza wyższymi partiami gór. Jest saproksylobiontem (siedlisko butwiejącego, martwego drewna, takie jakie występuje m.in. w dziuplach starych drzew), związanym z martwymi lub zamierającymi drzewami liściastymi. Warunki takie panują w starych pierwotnych lasach. Gospodarka leśna, nastawiona na „produkcję desek” oraz swoiste pojęcie o estetyce i zdrowiu ekosystemów, przez ostatnie dziesięciolecia powodowała zanik siedlisk saproksylicznych w lasach. Wiązało się to ze spadkiem bioróżnorodności i zagrożeniem wymarciem wielu gatunków. Pośród nich jest i ciołek matowy. Jako gatunek chroniony wymaga czynnych zabiegów ochroniarskich. Obecnie zmieniło się nastawienie leśników do lasów. Powstają leśne kompleksy promocyjne. Las traktowany jest nie tylko jako uprawa drewna, ale także jako obiekt rekreacyjny oraz pełniący różnorodne usługi ekosystemowe.

Ale drzewa dziuplaste (i siedlisko martwego drewna) występują również w krajobrazach kulturowych. Na naszym terenie to właśnie przydrożne aleje, stare cmentarze, stare parki „zaniedbane” stanowiły bardzo ważne siedlisko zastępcze dla dużej grupy gatunków saproksylofagicznych. W miastach namiętnie wycinamy „chore”, próchniejące drzewa. Z ekologicznego punktu widzenia jest to działalność szkodliwa. Bioróżnorodność może być także markowym produktem turystycznym, więc przekładać się to może na zarobki i dochody mieszkańców, w tym przypadku Olsztyna. Stare drzewa nie są takie niepotrzebne jak to się nam często zdaje.

Także i ciołek matowy spotykany jest stosunkowo często w starych zadrzewieniach krajobrazów kulturowych.

Co robił ciołek w centrum Olsztyna? Czy owady żyją gdzieś wśród starych, próchniejących drzew? A może opisywany ciołek dostał się do Olsztyna przypadkiem, wypadł z samochodu przejeżdżającego ze świętym drewnem? Na razie pozostaje to zagadką. Warto tu jednak uczynić mała dygresję: próchniejące, stare drzewa nie są niepotrzebne. Nie są chore i nie trzeba ich czym prędzej wycinać (jak to zwykliśmy robić). Są one ważnym siedliskiem unikalnych gatunków. Przyrodnicze atrakcje dla turystów nie biorą się z polbrukowych chodników, równo przystrzyżonych trawników czy powycinanych drzew.

Ciołek matowy to niepozorny element dzikiej przyrody i pierwotnego lasu w centrum miasta. Przez takie „elementy” Olsztyn jest miejscem niezwykłym. Nie trzeba jeździć daleko by zobaczyć coś ciekawego i niezwykłego. Wystarczy patrzeć uważniej pod nogi. No i trzeba mieć trochę wiedzy by pośród „robactwa” rozpoznać gatunki rzadkie i niezwykłe. Przygoda w Olsztynie czeka tuż za rogiem. A myślę, że nie tylko w Olsztynie ale w całym, naszym regionie, nie bez powodu nazywanym siódmym cudem przyrodniczym świata.

Jeszcze na koniec kilka słów o rozmieszczeniu i problemach ochrony. Ciołek matowy jest gatunkiem Szeroko rozpowszechniony w Polsce (nie licząc obszarów górskich) Europa, Azja Mniejsza, Bliski Wschód. Szeroki zasięg geograficzny jest zapewne przyczyną lokalnego zróżnicowania, co znajduje swoje odbicie w fakcie wyróżniania kilka podgatunków. Ciołek miejscami występuje liczniej w innych miejscach całkowicie wyginął. W regionalizacji ekologiczno-faunistycznej ciołek jest gatunkiem wyróżniającym dla strefy bukowej (Pomorze, północna Wielkopolska, zachodnia część Warmii i Mazur). Objęty w Polsce ochroną gatunkową, jako gatunek wymagający ochrony czynnej. Zagrożeniem dla niego jest zanikanie starych, próchniejących drzew liściastych.

Głównym wyzwaniem ochrony ciołka matowego jest zachowanie różnowiekowej struktury drzew na obszarach leśnych i w zadrzewieniach (to zadanie dla leśników). Ale w miastach i w krajobrazie rolniczym jest wiele antropogenicznych zadrzewień i starych alei. Niekorzystnym zjawiskiem jest usuwanie leżących konarów, pni i kłód (bo mamy takie poczucie estetyki i traktujemy martwą materię jako coś niepotrzebnego i „chorego”, stąd trzeba jak najszybciej usunąć „z oczu”. Większość próchniejących pniaków czy starych, dziuplastych drzew jest usuwana, co skutkuje obniżeniem jakości bazy pokarmowo-lęgowej dla ciołka i innych gatunków saproksylobiontycznych. W związku z częstym zasiedlaniem przez ciołka środowisk antropogenicznych, np. alej, warto propagować pozostawianie starych zadrzewień przydrożnych, a w przypadkach konieczności ich wycięcia – nasadzać nowe w bliskim sąsiedztwie. Rewitalizacje parków np. w Olsztynie wiążą się z dużą wycinką starych (chorych w mniemaniu służ miejskich) drzew i uprzątania martwej materii. Dla ekologicznego zdrowia parków miejskich co innego jest ważne. Być może warto wprowadzić modę, aby w przydomowych ogródkach i na osiedlach, oprócz rabat z kwiatami pojawiać się zaczęły próchniejące kłody. Po budowie hoteli dla pszczół byłby to kolejny element poprawiania siedliskowego charakteru miasta. A wtedy wokół nas różnorodność biologiczna będzie dużo większa. Będzie co obserwować… i będzie to dodatkowa atrakcja turystyczna naszego miasta.

Miasto jako miejsce czynnej ochrony gatunków zagrożonych wyginieciem? A czemu nie, od razu byśmy zamieszkali niczym w parku krajobrazowym czy rezerwacie. Przecież tak niewiele trzeba i to bez uszczerbku dla naszej jakości życia.

(na fotografii grzyb żółciak siarkowy)

Bibliografia

  • Bellmann H., Owady. Spotkania z przyrodą. Multico, Warszawa
  • Dominik, J., Starzyk, J. R., Owady niszczące drewno. PWRiL, Warszawa 1983.
  • Fauna Polski. Charakterystyka i wykaz gatunków. Tom 1. Muzeum i Instytut Zoologii PAN, 2004, Warszawa.
  • Sandner A., Owady. Zwierzęta Świata. PWN, Warszawa 1989.
  • Szujecki A., Entomologia leśna, tom II. Wyd. SGGW, Warszawa 1998.
  • Szujecki A., Ekologia owadów leśnych. PWN, Warszawa 1980.
  • Tyszko-Chmielowiec P. (red.). Aleje – skarbnice przyrody. Praktyczny podręcznik ochrony alej i ich mieszkańców. Wrocław, 2012
  • Zahradnik J., Przewodnik. Owady, Multico, Warszawa 1996.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s