Arcydzięgiel w życiu codziennym, czyli o przetworach

Wcześniej było już o uniwersalności praw przyrody i powtarzalności eksperymentów czy obserwacji (zobacz wpis o arcydzięglu litworze i drugi) . Dzisiaj będzie także o arcydzięglu, ale w kontekście bioindykacji i biomonitoringu. By na przykładzie dowolnego szczegółu, konkretnego przypadku, rozważać o rzeczach ogólnych i uniwersalnych. I będzie o obiecanych nalewkach, likierach, likwora i litworze.

Recepta domowego producenta nalewek (czy jakakolwiek inny przepis gastronomiczny) przypomina receptę farmaceuty lub chemika. Dokładnie sprecyzowane proporcje składników i opisany sposób postepowania. Chemik przy takich warunkach otrzyma to samo (w granicach określonego błędu). A biolog? Jak ocenić granicę (skalę) błędu? Fizyk nie dyskutuje o zmienności atomów. To znaczy dyskutuje i wskazuje na różne zawartości izotopów. Jednak przy tych dodatkowych założeniach substancja ma stałe, niezmienne i uniwersalne cechy. Możliwe są powtórzenia eksperymentów niezależnie od laboratorium, obserwatora itd.

Biologia także poszukuje swoich elementarnych „atomów” – jednostek organizacyjnych życia. Są nimi na przykład gatunki. O skali trudności biologów świadczy fakt, iż najbardziej podstawowa jednostka, którą jest gatunek, nie jest taka oczywista, jak to piszą w podręcznikach. W zależności od potrzeb stosowanych jest kilka definicji (modeli) gatunku. Na co dzień posługujemy się typologiczną – gatunek stanowią osobniki tak samo (mniej więcej) wyglądające i mające te same własności (mniej więcej, w zakresie najważniejszych czynników). W badaniach ekologicznych i ewolucyjnych używa się biologicznej koncepcji gatunku (osobniki krzyżujące się i wydające płodne potomstwo).

W przypadku arcydzięgla intuicyjnie stosujemy definicję typologiczną. Bo przecież nie będziemy analizowali wymiany genów (to zrobią zawodowcy). Ale jeśli dokładniej przyglądać się różnym populacjom, to zawsze znajdziemy jakieś różnice. Jedni skłonni są wydzielać nowe gatunki (trudne do rozróżnienia, czasem bez badań genetycznych ani rusz), inni mówić tylko o ekotypach czy różnych populacjach. W przypadku arcydzięgla – jak zaznaczyłem to w poprzednich wpisach ( tu i tu ) – są wątpliwości czy arcydzięgiel litwor i arcydzięgiel przybrzeżny to dwa gatunki czy tylko podgatunki (rozdzielne przestrzennie, więc populacje izolowane). Dzięgiel leśny traktowany jest jako osobny gatunek. Ale i on ma zielarsko oraz nalewkowo-konsumpcyjnie podobne właściwości. Pojawia się więc pytanie o powtarzalne wyniki przy produkcji leków ziołowych i nalewek.

Czy potrafimy rozróżnić gatunki (w czasie zbioru)? Gdy są podobne – ale przecież nie muszą mieć identycznego składu a więc i właściwości (różny ilościowo skład niektórych związków biologicznie czynnych) – arcydzięgiel litwor i arcydzięgiel nadbrzeżny, czy są podgatunkami czy gatunkami to i tak skład mają bardzo zbliżony i podobne właściwości. Ale czy zawartość związków biologicznie czynnych jest taka sama w różnych częściach rośliny? Przecież wiemy, że nie. Zatem różnica czy kłącze, korzeń czy nasiona użyjemy jako surowiec. A ponadto jakie są różnice międzyosobnicze? Lub może sezonowe i siedliskowe. Ważne kiedy zbierane i gdzie.

Pewnym rozwiązaniem jest izolowanie konkretnych związków chemicznych (np. olejki eteryczne) i posługiwanie się takimi czystymi substancjami a nie cała rośliną. Zatem zbieramy to samo (po wyglądzie) ale czy to samo mamy w zakresie składu chemicznego i właściwości? To jest dylemat biologa i… zarazem biomonitoringu. Jak zatem tworzyć narzędzia do oceny stanu środowiska (biomonitoring, bioindykacja), jeśli nie mamy pewności co do powtarzalności „surowca”, „gatunku”?

Jeśli nie samemu zbierać to może kupić w sklepie? Czy pakowane zioła dają efekt powtarzalny? Czy zawsze otrzymamy to samo? W każdym razie warto zapytać o granice błędu – z jaką dokładnością to samo? W przypadku ziół i nalewek dopuszczalny błąd może być duży, stosunkowo duży. A jak jest z bioindykacją i biomonitoringiem? Czy uwzględniamy podobne granice błędu? Czyli jak opracować metodę żeby mimo niedokładności metody wyciągane wnioski były podobne? Z tych metodologicznych powodów swego czasu naukowcy opracowali wzorcowy kurz… i sprzedają do badań. Wiadomo, że zawsze ma te same właściwości. A w badaniach empiryczny to ważne.

Czy arcydzięgiel jako gatunek jest takim „wzorcowym” odniesieniem, i powtarzalnym? A co z dzięglem leśnym – podobny, ale mniej intensywne właściwości. Czyli przynajmniej niektórych składników jest mniej. Podobnie z miodami, niby wszystkie od pszczół, ale przecież zbierane z nieco innych kwiatów (w zależności od regionu, kontynenty czy warunków lokalnych). Bo przecież w błędzie mieści się nie tylko identyczność surowca ale i identyczność metod. Przecież jedni mogą robić z apteczną dokładnością, inni na oko. Czy spirytus będzie taki sam, czy inne składniki takie same i w takich samych proporcjach. Jeśli więc przyrządzamy napary lub nalewki z arcydzięglem to czy zawsze otrzymamy takie same produkty (w granicach określonego błędu i dozwolonej zmienności, normy)? A jeśli się różnią to co jest przyczyną: zmienność surowca czy nieco inne metody (dokładność)? Dla bioindykacji ważne jest więc poznanie zależności gatunek-środowisko (czy zawsze relacje są takie same, a więc z jednego możemy wnioskować o drugim) oraz czy zastosowane przez nas metody są poprawne i dobrze odzwierciedlają stan środowiska (przyrody).

No ale dość tych ogólnych rozważań, pora przejść do konkretów konsumpcyjnych.

Jeść na świeżo – to jest właśnie lokalne dziedzictwo. Korzystanie z surowców sezonowych i lokalnych. Ale lekarstwa potrzebne wtedy, gdy chorujemy, a nie gdy arcydzięgiel rośnie. Zatem pozostaje robić przetwory. Można albo zasuszyć (do nalewek), albo od razu zakonserwować (np. spirytusem lub wódką)

Zbiór i suszenie

Dla celów leczniczych wykopuje się korzenie arcydzięgla jesienią pierwszego roku (bo to roślina dwuletnia, więc trzeba rozpoznać czy to jej pierwszy rok wegetacji, czy drugi – najłatwiej gdy sami uprawiamy w ogródku) lub wiosną drugiego roku życia rośliny. Ścina się najpierw nadziemną część rośliny, a dopiero potem ostrożnie wykopuje się korzenie. Korzeń oczyszcza się z ziemi, odcina wszelkie części zielone i starannie myje. Po osuszeniu przecina się je wzdłuż na kilka mniejszych części należy go suszyć w podwyższonej temperaturze (nie wyższej niż 35°C.), np. w domowych i amatorskich warunkach na stygnącej płycie kuchennej (kto jeszcze ma takie węglowe kuchnie?) lub kaloryferze. Najlepiej suszyć w cieniu i w przewiewnym pomieszczeniu. Liście, łodygi i ogonki liści na wino lub do kandyzowania zbiera się w drugim roku życia rośliny. Jeszcze inaczej zbieramy nasiona tej dwuletniej rośliny – dopiero pod koniec wegetacji, gdy już są. Nasiona są używane do destylacji olejku lub na napary. Olejek ekstrahowany jest w warunkach przemysłowych. W domu poradziłby sobie tylko wykształcony chemik.

Działanie (pisałem w poprzednim wpisie). Dawkowanie: doustnie stosuje się dobowo 4,5 g surowca lub 1,5-3 g wyciągu płynnego lub 1,5 g nalewki. Zewnętrznie 10-20 kropli olejku arcydzięglowego.

Zioła – czyli wykorzystywanie surowca suszonego

Napar czyli tak w uproszczeniu herbatka ziołowa: jedną łyżkę rozdrobnionych korzeni zalać 1 szklanką wrzątku i parzyć pod przykryciem 20 min. Pić po pół szklanki 2-3 razy dziennie przed posiłkiem na pobudzenie apetytu a po posiłku – dla lepszego trawienia i jako środek wiatropędny. Warto o tym wiedzieć, gdyż zamierzamy spędzić czas w towarzystwie. No i pamiętać o własnościach fotouczulających. Zioła najczęściej używamy w mieszankach. Mieszanka – zioła żołądkowe: zmieszać 20 g rozdrobnionego korzenia arcydzięgla, 20 g ziela drapacza lekarskiego, 20 g liści mięty pieprzowej, 20 g liści melisy, 10 g rozdrobnionego korzenia omanu, 10 g ziela glistnika, 10 g ziela szanty. Po wymieszaniu pół łyżki stołowej mieszanki zalać 2,5 szklanki wrzącej wody, przykryć i odstawić do naparzenia. Można do tego celu użyć termosu. Pić po 2/3 szklanki naparu, 2 – 3 razy dziennie przed posiłkiem – działa jako środek pobudzający trawienie, przeciwskurczowo, ogólnie wzmacniająco i przeciwzapalnie.

Arcydzięgiel i wino

Przed epoką destylatów alkoholowych wykorzystywano wino. Do jednego litra białego wina gronowego (wina owocowe nie są winem sensu stricte, ale dlaczego nie poeksperymentować?), dodać 50 g rozdrobnionego korzenia lub 80 g świeżych łodyg i ogonków liściowych, 5 g cynamonu i 15 g liści melisy. Macerować przez dwa tygodnie. Czyli po prostu zostawić w naczyniu a wszystko „zrobi się” samo. Potem przecedzić i wlać do karafki lub ozdobnej butelki. Pić po kieliszku po głównych posiłkach. Czyli dla zdrowotności a nie wesołości duszy.

Drugi przepis. Korzeń arcydzięgla 50 g, korzeń arniki 20 g, białe wino gronowe 1 litr. Różni się od poprzedniego dodatkowymi składnikami, arcydzięgiel pozostaje bez zmian. Wszystkie składniki zalać winem i macerować przez tydzień, zagotować i przecedzić. Zatem szybszy czas przygotowania ale przyspieszenie reakcji wypłukiwania związków chemicznych uzyskujemy przez wyższą temperaturę. Pić po kieliszku przed jedzeniem przy chronicznych zaparciach.

Piwo z arcydzięglem

A co w krajach północnych, gdzie wina się nie produkuje? Od czego jest piwo. Korzeń arcydzięgla z innymi surowcami ziołowymi w krajach anglosaskich i nordyckich używany jest do aromatyzowania piwa. Olsztyński browar Kormoran odtwarza różne przepisy, m.in. z lawendą (piwo Kopernika). Może ktoś odważy się i na zastosowanie arcydzięgla?

Nalewki i likwory

Alkohol etylowy w większym stężeniu jest dobrym rozpuszczalnikiem (abstrahuje z surowca roślinnego różne substancje) oraz jest jednocześnie dobrym konserwantem. Nic dziwnego, że od dawna wykorzystywany jest do różnych eliksirów leczniczych, zdrowotnych i likierów do delektacji. Nalewkę arcydzięgla zmieszać pół na pół z nalewką waleriany: pić po 30 kropli w kieliszku wody 3 razy dziennie przy dychawicy oskrzelowej (astmie).

Jak zrobić nalewkę z arcydzięgla? 50 g suchych (lub 100 g świeżych) korzeni, liści lub łodyg arcydzięgla zalewamy pół litrem spirytusu (70%). Zostawiamy na tydzień w ciemnym słoju lub butelce (szczelnie zamknięte, bo spirytus szybko paruje), codziennie wstrząsając (ułatwia i przyspiesza ekstrakcję). Potem przecedzić i po trzech dniach nadaje się do spożycia. Tak po 10-20 kropli na pół godziny przed posiłkiem (w przypadku braku apetytu). A po posiłku powtarzamy tę samą dawkę. Tym razem w celu dobrego trawienia.

Inna wersja nalewki: 100g korzenia i 100 ml spirytusu (70%). Po 14 dniach nalewka nadaje się do użycia w dawkach 20-30 kropli 2-4 razy dziennie. Zalecana przy zaburzeniach trawienia.

Wyciąg arcydzięglowy na reumatyzm: 125 g ziela arcydzięgla, 250 mln spirytusu. Przez tydzień macerować w ciemnym szkle, często wstrząsając butelką. Gotowym wyciągiem smarować miejsca dotknięte reumatyznem. A więc do użytku zewnętrznego.

Natomiast alkoholowe wyciągi z korzeni i owoców arcydzięgla w połączeniu z innymi surowcami roślinnymi, używane są do wyrobu aromatycznych wódek oraz likierów ziołowych np. sławnej benedyktynki.

W handlu można kupić spirytus arcydzięglowy (spiritus Angelicae), który można stosować do wcierania – łagodzi bóle przy zapaleniu korzonków nerwowych, bólach gośćcowych, nerwobólach. Natomiast olejek arcydzięglowy ma zastosowanie nie tylko w medycynie ale jest także w przemyśle mydlarskim, kosmetycznym i chemii gospodarczej.

Jak pozyskać surowiec do wyczynów leczniczo-kulinarnych? Skorzystać z dzięgla leśnego (u nas rośnie i nie jest chronionym gatunkiem), kupić w sklepie lub uprawiać arcydzięgiel litwor w ogródku. Poza własnościami kulinarno-użytkowymi ładnie wygląda, więc może być ozdobą. Arcydzięgiel litwor rozmnaża się z nasion, wysiewanych na rozsadniku lub wprost do gruntu. Na rozsadnik wysiewa się nasiona pod koniec lipca lub na początku sierpnia. Wprost do gruntu nasiona wysiewa się w sierpniu. Roślinę uprawia się na glebie średnio żyznej, przepuszczalnej. Po przekwitnięciu i dojrzeniu nasion roślinę wycina się przy samej ziemi, gdyż staje się nieładna. Chyba, że ktoś lubi suche badyle, majestatycznie stojące. Zimą na pewno cudne wygląda, gdy przysypany śniegiem. To piękno dla cierpliwych… no i dla ptaków.

I jeszcze jedno – niektórzy nie odróżniają arcydzięgla od barszczu Sosnowskiego. Oba gatunki są duże i okazałe. Radze jednak wcześniej zapoznać się w internecie lub atlasie roślin z tymi gatunkami. Pomyłka może być przykrym doświadczeniem już na etapie zbioru. Wiedza decyduje często o przeżyciu, a na pewno o jakości życia.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s