Upadek Rzymu czyli czego uczy historia i czy pan Putin jest skuteczny

Podobno historia uczy. To prawda. Bo sięgając wstecz można niejako w przyspieszonym tempie zobaczyć to, co może wydarzyć się jutro. Z procesami społecznymi jest jak z sukcesją w ekosystemie – na efekty trzeba czekać wiele lat. Chyba, że będziemy porównywali różne obiekty w różnym stanie.
Ale jest i druga strona tego medalu – analizując współczesność można zrozumieć także historię. Bo to, co daleko w czasie, jest niewyraźne i wyrywkowe. Współczesność jest jak lupa dla historii – daje zbliżenie na szczegóły. Historia daje natomiast globalny obraz całości. Beż całości nie zrozumiemy szczegółu (współczesności), a bez szczegółu nie poznamy do końca całości.

Wielokrotnie czytając o starożytnym Rzymie i imperium rzymskim, zastawiałem się po co i dlaczego duże mocarstwo opłacało różnych barbarzyńskich kacyków przy swoich granicach. Duży płacił małemu, by ten nie napadał na silniejszego i większego. Wydaje się absurdem. A jednak tak się działo. Pewno taniej wysłać tysiące talentów czy dukatów niż wykładać pieniądze na własne wojsko, uzbrojenie i wysyłać do boju. Ale koniec końców stopniowo to imperium upadało. Gdy zabrakło kasy z Rzymu czy Bizancjum, to barbarzyńscy kacykowie przychodzili „po swoje” i brali w naturze. Przyzwyczajeni do brania (oduczeni własnej pracy). Taki to skutek opłacania lokalnych bandytów i rabusiów.

Czy można inaczej? Można, ale jest mniej widowiskowe.
Być może mentalność przemocy nie pozwala dostrzec innej możliwości. Być może wykorzystywanie instrumentalne watażków – by łupili innych (wedle zasady dziel i rządź) – wydawało się sprytnym i skutecznym narzędziem do podbijania i kontrolowania świata.

Podobnych przykładów z nowożytności mamy sporo, gdy imperia kolonialne z Europy i Ameryki wspierały finansowo i militarnie różnych dyktatorów na różnych kontynentach, wierząc, że tylko oni są w stanie zabezpieczyć interesy imperium, w danym miejscu. Negatywne skutki takich relacji możemy oglądać do dzisiaj. Większość pieniędzy zazwyczaj bywało rozgrabianych i marnotrawionych. Bo czego spodziewać się po różnej maści kryminalistach, awanturnikach, dyktatorach? Tak na prawdę to nie pieniądz rządzi światem. W dłuższej perspektywie pieniądze niczego nie gwarantują. Wygrywają idee, emocje i ludzkie pragnienia.

W tytule wspomniałem obecnego prezydenta Rosji. Pora więc i do tego wątku nawiązać. W wielu aktualnych dyskusjach można spotkać się z opiniami (a wręcz podziwem), że Putin jest politykiem skutecznym i silnym, w przeciwieństwa np. do „mięczaków” z Europy. Ale to są tylko pozory skuteczności.

Trzeci Rzym (Moskwa) ewidentnie upada. A nerwowe ruchy i zemsta wcale nie jest oznaką skuteczności. Bo cóż daje zajęcie siłą Krymu? Duże wydatki i zwiększone kłopoty w przyszłości. Kult siły jest pozorem skuteczności.
Rosja ostatnio wydała ogromne pieniądze na poprawienie swojego wizerunku. Na olimpiadę w Soczi wydano chyba 50 miliardów dolarów. Planowano 10. To są koszty korupcji i kultu siły. Olimpiady i podobne imprezy nie przynoszą gospodarczych sukcesów. Są kosztowną promocją. Dlatego Brazylijczycy nie chcą Mundialu – wolą szkoły i szpitale. Soczi będzie miało ogromne kłopoty z utrzymaniem wybudowanej infrastruktury. Ale z punktu widzenia Rosji może warto było wydać duże pieniądze na promocję. Chodziło o promocje „marki” i budowanie prestiżu (a więc i dumy narodowej).

No i teraz jednym rozkazem wysłania wojsk na Krym Putin zniszczył kilkuletnie starania i wielomiliardowe nakłady. Zniszczył w ciągu kilku dni wysiłki w poprawienie wizerunku. Straty gospodarcze już są widoczne a będą większe. Czy to jest stateczność polityka i mądrość wielkiego stratega? W żadnym razie. Co więcej, w dalszej perspektywie oznacza uratę wpływów i wizerunku potęgi, imperium, a więc i dobrego samopoczucia (dumy) wielu Rosjan.
A kiedy Rosjanie poczują frustrację, wtedy wywiozą Putina na taczkach. Ulotna i krótkotrwała wielkość i sława…

Dlaczego Rosja popełnia te same błędy co starożytny Rzym ? Dla utrzymania swoich wpływów wysyła wojska a potem utrzymuje lokalnych kacyków, przeznaczając na to ogromne pieniądze. Mała Czeczenia zrujnowana i utrzymywany jest lokalny watażka. Podobnie w Abchazji czy Naddniestrzu. Większość pieniędzy, przeznaczonych na inwestycje w tych krajach (aby zbudować dobre relacje z Rosją), jest korupcyjnie rozkradana. To tak, jakby jechać samochodem z dziurawym bakiem – ciągle trzeba dolewać benzyny a i tak mało trafia do silnika. ZSRR upadł po inwazji w Afganistanie…
Zniszczył Afganistan ale sam się wykrwawił i wewnętrznie zdemoralizował.

Rosji od dawna zależało na utrzymaniu Ukrainy w swoich wpływach. To mówiąc sloganowo, bratnie narody. Utrzymanie dobrych relacji wydawało się łatwe i oczywiste. Ale putinowska Rosja inwestuje w jakiegoś kryminalistę Janukowycza, dotuje, obniża cenę gazu… a i tak nic się nie udaje. Stąd frustracja. Długie wspieranie kliki Janokowycza wcale nie jest skutecznym działaniem Putina. Kosztowne, a na dodatek skutek odwrotny od zamierzonego. Swoimi działaniami antymajdanowymi, a teraz zajęciem Krymu, Putin na długie lata zniechęca Ukraińców do Rosji i wręcz wpycha w orbitę Unii Europejskiej. Przecież Rosji nie zależy na Janukowyczu ale na Ukrainie i Ukraińcach!

Europejczycy nie byli i nie są chętni do dużych inwestycji także i na Ukrainie. Ale przez ostatnie działania Putin w przyspieszonym trybie toruje drogę Ukrainie do Unii Europejskiej. W gwałtowny sposób przyspiesza integrację Ukrainy z Unią i zrywa więzy z Rosją. To nie jest w ogóle żadna skuteczność. Chyba, że destrukcyjna.

Podobnie z Krymem. Nastroje prorosyjskie w tej części Ukrainy były od dawna silne. Obawy i stereotypy w myśleniu o Kijowie i Zachodniej Ukrainie („banderowcach”) w naturalny sposób skłaniały dużą część ludności ku Rosji. Istniało duże prawdopodobieństwo, że na drodze pokojowej i demokratycznej Krym oderwałby się od Ukrainy i przyłączyłby się do Rosji (lub jako samodzielne państwo pozostały w kręgu wpływów Moskwy). Bez jednego wystrzału, bez jednego żołnierza i bez utraty wizerunku. Ale wymagałoby to żmudnej pracy. Budowania relacji społecznych i gospodarczych a nie wysyłania bojówek z karabinami.  Ale czy korupcyjny macho może myśleć o świecie inaczej niż sam go postrzega?

Inwestycja w olimpiadę w Soczi miała być wykorzystana także w czasie paraolimpiady i szczytu G8. Teraz i to stracone.

Jeszcze jeden przykład, a w zasadzie porównanie. Czy narzeczony po niesnaskach z narzeczoną może ją skłonić do ślubu przez gwałt? Siłą zniewoli do stosunku… a co dalej? Chwilowa satysfakcja nie rokuje na przyszłość, bo pozostają złe wspomnienia, przesłaniające dawniejsza miłość. I teraz Ukraińcy przechodzą przyspieszona kurację antyrosyjską (mimo, że nie chcą). Czy jest to sukces skutecznego polityka? To są tylko pozory siły, to jest tylko bezradność maskowana brutalnością. Albo jak z dzieckiem, gdy nie chcemy tłumaczyć i wyjaśniać, tylko korzystając z przewagi stosujemy siłę i kary cielesne. Szybko… ale wcale nie jest to skuteczne w dłuższej perspektywie.

W tym roku obchodzimy setną rocznicę wybuchu I wojny światowej i 75. drugiej wojny. A przecież żyjemy więcej w pokoju niż w czasie wojny. Wojny są "lepsze" dla historyków, bo mają oni o czym pisać. Tak jak łatwiej napisać o wycięciu lasu (w tydzień widać znaczącą różnicę) niż o tym, że las wolno rośnie przez 100 lat. Z roku na rok różnice są trudno dostrzegalne. W wojnie można pisać o kolejnych bitwach… a w czasie pokoju to o czym? Że ktoś chleb upiekł, ktoś inny się zakochał a jeszcze inny nauczył się chodzić?

Po wojnach zostają mogiły, zniszczenia, rany na duszy i… pomniki (zdjęcie wyżej to z hiszpańskiej Kartageny). A i tak trzeba wrócić do negocjacji z sąsiadami i „wrogami”, ale do starych problemów dołączają mogiły, złe wspomnienia i jeszcze większy żal. Na pewno jest trudniej. Wojna jest dla słabych i dla krótkowidzów umysłowych. Silnych stać na pokój i codzienną, wytrwałą pracę. Bo widzą dalekosiężne skutki i perspektywę.

Są sytuacje bez wyjścia. Trzeba coś zrobić i to szybko. Ale martwi mnie pogorszenie stosunków Rosji z Unią Europejską. Bo za jakiś czas trzeba będzie zacząć budowanie dobrych relacji polsko-rosyjskich od nowa…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s