Biblioteka otwartej wiedzy czy repozytorium ściąg?

Namnożyło się w internecie miejsc, gdzie oferowane są gotowe prace magisterskie, inżynierskie, licencjackie, prace zaliczeniowe, prezentacje (nawet maturalne). Ogłoszenia są czasem zakamuflowane, wspominają o konsultacjach ale jednoznacznie wskazują, że za pieniądze można dostać napisaną pracę licencjacką, magisterską, doktorską itd. Dla upodobnienia do samodzielnego pisania proponuje się oddawanie pracy w częściach i… uwzględnianie uwag promotora. Jednym słowem płatne korepetycje i doradztwo… Ale czyż ściągi nie istniały od wieków w szkołach? 

Jeśli się głębiej zastanowić to nie jest to zjawisko nowe. Nasilanie się wynika z… presji na karierę, uczenia się dla ocen i korporatyzacji. Ale po co kupować gotową pracę, kiedy można napisać samemu? Kiedy można nauczyć się pisać… przecież usługa ta wliczona jest w cenę. Za to już opłata do państwowej uczelni poszła (z kieszeni podatnika). Coś najwyraźniej szwankuje.

Jeśli można napisać samemu… a kupujemy, to co to znaczy? Czy wysyłamy kogoś w zastępstwie na randkę z ukochaną? Nie! A czy wysyłamy kogoś w zastępstwie do mało ważnych dla nas rzeczy i na dodatek męczących i zbędnych? Jeśli czegoś potrzebujemy – to się uczymy, nawet gdy to bardzo trudne. A jeśli trzeba odbębnić, zaliczyć, tak jak pańszczyznę? Nie chce bynajmniej aprobować ściągania i kupowania prac. Ale próbuję postawić pytanie o rzeczywiste przyczyny tego zjawiska i realne rozwiązanie a nie pozorne i żeby "w papierach wszystko było dobrze". Może po prostu brakuje autentyzmu na naszych uczelniach? Może zbyt dużo łatwizny na ilość i pogoń za wskaźnikami?

Wymyślając temat pracy dyplomowej trzeba sprawdzić czy już problem nie jest rozwiązany. I to nie tylko lokalnie ale znacznie szerzej, z uwzględnieniem innych uczelni, bo internet globalizuje. Zmusza do zlecania nowych, oryginalnych problemów. Ale, żeby to zrobić, samemu trzeba być „na bieżąco”, być oczytanym i uczestniczącym w światowej nauce. A przynajmniej ogólnopolskiej.
Kiedyś można było „tłuc” to samo przez lata, nawet stare i dawno rozwiązane tematy. Teraz wobec łatwego i globalnego dostępu do wiedzy i dzięki sprawnej komunikacji, jest to niemożliwe przez łatwe „ściąganie”. Duży wysyp ofert gotowych prac… ujawnia chorobę i niedomagania systemu edukacji. Tak jak czarny rynek obnażał niedomogi gospodarki socjalistycznej w pamiętnych czasach.

Wobec internetowej globalizacji jest nawet kłopot z tematem na zaliczenie (sprawdzam, czy nie przepisane) i widzę sporo niedozwolonych zapożyczeń z innych prac. To pretekst do tego, aby uczyć jak należycie korzystać ze źródeł. Bo ze źródeł trzeba korzystać! Zatem teraz wiem, że muszę wcześniej sprawdzić czy proponowanym przeze mnie temat na zaliczeniową pracę już nie jest zrealizowany. Nie chcę, żeby kusiło do skorzystania z cudzej pracy, chcę samodzielnych poszukiwań i samodzielnego korzystania ze źródeł.
Samodzielność wymaga wysiłku od studenta… i od wykładowcy. Jeśli stawiać studentom oryginalne i ambitne zadania, to znacznie chętniej się w ich realizacje angażują. Ich ewentualna bierność nie wynika tylko z ich takiej a nie innej wiedzy, chęci do pracy czy wydolności intelektualnej. Wynika także z autentyczności proponowanych zadań. Fałsz i fasadowość nawet dzieciaki szybko wyczuwają, nie mówiąc o dorosłych. Ale jeśli przyszli po dyplom (bo wszyscy mają, więc obciach nie mieć), to po co sobie utrudniać? Na plantacjach z niewolnikami innowacyjności chyba nie było zbyt wiele…

Ściąganie i gotowe prace magisterskie ujawniają mizerię niektórych uczelni i niektórych wykładowców. Są wskaźnikiem choroby. A chorobę należy leczyć nie tylko objawowo ale i likwidować przyczynę tejże choroby.
Jeśli plagiatują to dlaczego? Albo pilnować (uściślać kontrolę) albo tworzyć rzeczywisty kontakt mistrz-uczeń i proponować ambitne, aktualne problemy. Ja się opowiadam przede wszystkim za tym drugim.

Wiem, że to wymaga wysiłku. Ale nic do dobre nie powstaje bez wysiłku.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s