Mikołaj Kopernik jako prekursor epidemiologii czyli żart z nadęcia naukowego

Uczenie się na pamięć, bezkrytyczne odnoszenie się do formy i celebry czy naukowego patosu nie jeden raz wystawione było przez samych naukowców na wyrafinowaną kpinę. Czasem jednak żart zaczyna żyć swoim życiem, bo odbiorcy nie zrozumieli dowcipu. Przykładem jest mit, jakoby Mikołaj Kopernik wymyślił chleb smarowany masłem… i stał się twórcą-prekursorem epidemiologii. Sam to słyszałem od przewodników turystycznych.

W nauce nie ma autorytetów, wszystko powinno być weryfikowane i powielokroć sprawdzane. Liczą się fakty i samodzielne sprawdzanie źródeł. Nie wystarczy coś wyczytać z jednej książki, czy z hasła na Wikipedii. Żeby poznać prawdę trzeba szukać kilku źródeł i ciągle sprawdzać. Warsztat naukowy, którego powinniśmy uczyć na studiach, to przede wszystkim rzetelność i umiejętność samodzielnego weryfikowania, wnioskowania i analizowania. To jest umiejętność zawodowa w XXI w. I nie ważne jaki się kończy kierunek – humanistyczny, przyrodniczy czy artystyczny. Dzięki tej intelektualnej kompetencji, zbudowanej przez warsztat naukowy, absolwent da sobie radę i na rynku pracy i w życiu codziennym. Dyktowanie i odpytywanie z zapamiętanych treści, zbyt często jeszcze spotykane w murach uczelni wyższych, nie jest kształceniem wyższym. Bardziej wartościowe są dyskusje, poszukiwania i rozumienie na czym polega metoda poznawania rzeczywistości i rozwiązywania problemów. Krytyczne myślenie jest niezbędne, a tego nie da się nauczyć metodą wkuwania na pamięć nawet najmądrzejszych treści.

Ale wróćmy do Kopernika jako pioniera epidemiologii i zwyczaju smarowania chleba masłem. W powszechnej opinii, w 1520 roku, kiedy Mikołaj Kopernik przebywał w Olsztynie i dowodził obroną miasta przed Krzyżakami, w trosce o zdrowie swoich podwładnych wprowadził zwyczaj smarowania chleba masłem. Bo gdy chleb upadł na posadzkę lub inny sposób był zabrudzony (w tym bakteriami) to do tej pory był bez obaw zjadany. Przecież brudu na chropowatym chlebie nie widać. Ale jeśli posmarować go masłem, to od razu każdy brud będzie widoczny. Wie to każdy z nas, gdy kromka chleba z masłem upadnie na podłogę czy na ziemię. Bo przecież każdy wie, że kanapka zawsze spada masłem do ziemi (prowadzono nawet specjalne badania statystyczne, sprawdzające jak często kanapka spadnie właśnie masłem do ziemi). Dzięki kopernikańskiemu wynalazkowi było wiadomo, że obrońcy spożywają czyste kanapki a przez to unikają kontaktu z zarazkami i łatwo przeciwdziałać epidemii. Dlaczego? Bo brud na maśle jest od razu doskonale widoczny. Zabrudzoną kanapkę łatwo można zidentyfikować i wyeliminować z jadłospisu.

Cała ta opowieść to żart, wymyślony przez dwóch amerykańskich historyków medycyny, którzy przekonywali, że sensacyjne informacje o przeszłości Kopernika znaleźli w niemieckich archiwach. Artykuł z tymi sensacyjnymi doniesieniami o Koperniku opublikowany został w 1973 roku w prestiżowym czasopiśmie „American Journal of Medicine”. Intencją dwójki naukowców była chęć zdjęcia nadmiernego patosu w czasie hucznych obchodów urodzin 500-lecia Mikołaja Kopernika. „Napisany przez nich artykuł zachowywał jednak pozory naukowości: miał odniesienia do źródeł w przypisach, przeszedł wszystkie niezbędne recenzje, dlatego ufnego czytelnika łatwo wprowadzał w błąd” (dr hab. Jarosław Włodarczyk z Instytutu Historii Nauki PAN).

Była więc forma naukowa, z czasopismem, przypisami, sprawiając wrażenie pełnej naukowości. Ale czy czasach Kopernika wiedziano o bakteriach i mikroorganizmach chorobotwórczych? Nie. Nie było takiej wiedzy. To powinni wiedzieć wszyscy, którzy zajmują się medycyną i biologią. O ile chleb z masłem musiał ktoś kiedyś wymyśleć jako sztukę kulinarna (dlaczegóż by nie Kopernik – ale większość znakomitych wynalazków dziedzictwa niematerialnego nie ma znanych autorów, jest dziedzictwem bezimiennym i wspólnym), o tyle dodanie do tego uzasadnienia epidemiologicznego na stulecia przed odkrycie mikroorganizmów, powinno wzbudzić sceptycyzm i zachęcić do weryfikacji. A ta weryfikacja zaczyna się o samodzielnego myślenia.

Dowcipni naukowcy adresowali swój żart do środowiska naukowego i medycznego. Nie publikowali tego w prasie popularnej. A mimo to dowcip wymknął się spod kontroli i zaczął żyć własnym życiem. Może więc warto uzupełnić opowieści olsztyńskich przewodników o nowy szczegół. Będzie więc nie tylko o Koperniku, chlebie z masłem na olsztyńskim zamku ale i dowcipach naukowców.

Faktem jest, że Mikołaj Kopernik był lekarzem. Studiował przecież medycynę. Stąd pokusa, aby jego nazwisko zaczęło pojawiać się w niektórych opracowaniach historyków medycyny.

Nie ma takiej głupoty, która gdzieś nie została opublikowana (samo opublikowanie nie jest miernikiem prawdy), nawet z szafarzem patosu naukowego i okraszone naukowymi tytułami. Nawet i dzisiaj często spotykamy różne nieprawdopodobne tezy firmowane tytułami profesorskimi. Często tak bywa, gdy specjalista w jednej dziedzinie zaczyta wypowiadać się w zupełnie innej. Każdy ma prawo mówić co chce. Ale chyba nie wypada ozdabiać swojego nazwiska naukowymi tytułami, gdy wypowiedź wykracza poza ekspercką dziedzinę danej osoby.
Jedni wprowadzają naukowe mity do obiegu jako żart (z nadęcia i patosu), inni z głupoty i w pełnym przeświadczeniu o swoich racjach.

Zatem współczesnemu absolwentowi uniwersytetu niezbędna jest umiejętność krytycznego i samodzielnego myślenia oraz znajomość metodologii naukowego ustalania faktu: sposoby weryfikowania źródeł, poprawnego i uzasadnionego wyciągania wniosków itd.

Oczywiście, nie ma sensu każdej docierającej do nas informacji weryfikować i poddawać szczegółowej analizie. Musimy przecież sobie ufać i docierającym do nas informacjom. Niemniej nawyk samodzielnego myślenia jest potrzebny. Oraz umiejętność weryfikacji.

Bo przecież może ja teraz z głupoty, bezmyślności (powielania cudzych informacji i osądów)
czy dla żartu
całą tę historię o dwóch naukowcach stworzyłem? Może Kopernik rzeczywiście wymyślił chleb z masłem a jakiś zawistne siły chcą odebrać chwałę naszemu Warmiakowi i słynnemu astronomowi?

Czytelniku – nikt nie zdejmie  z Ciebie odpowiedzialności za zdania i sądy, które wypowiadasz i rozpowszechniasz.

ps. wspomniany artykuł jest często cytowany, zapewne ma duży indeks cytowań a samo czasopismo zyskało przez to większy impact factor. To, że coś ma duży impact facrot… też nie znaczy że jest prawdą :).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s