Uniwersytecki niezbędnik inteligenta – nie czy ale jak

Pomysł wprowadzenia na studiach niezbędnika inteligenta, jako obowiązkowego pakietu m.in. filozofii, psychologii i historii jest i dobry i zły. Dwa w jednym :).

To oczywiste, że szeroka wiedza humanistyczna z filozofią (jako nauką kreatywności i myślenia) jest potrzebna absolwentom kierunków technicznych i przyrodniczych. Tak samo jak podstawy wiedzy przyrodniczej absolwentom kierunków humanistycznych. Więc nie problem w tym czy to zrobić, ale jak. I żeby było skuteczne a nie tylko "w papierach" do sprawozdawczości.

Już od dawna na uniwersytetach są realizowane przedmioty do wyboru, właśnie humanistyczne dla przyrodników a przyrodnicze dla humanistów. Więc po co wprowadzać to, co już jest? I przy okazji krępować autonomię uniwersytetów? Być może nie działa to dobrze, być może wybór nie jest najlepszy (zbyt mały). Czy te działania to dla uspokojenie humanistów, że kurczy się rynek pracy (braknie studentów, zamykane są kierunki takie jak filozofia)? Ale to wcale nie rozwiązuje problemu i jest tematem zastępczym.

Osobiście uważam, że właściwiej jest tworzyć dobre warunki do takiego wrastania w kulturę niż tworzyć kolejne obowiązkowe wykłady. Konektywizm jako koncepcja edukacyjne nie wziął się z sufitu, ale z obsrwowania świata i procesów zachodzacyh w nim. Ludzie uczą się od siebie nazwajem, zarówno w realu jak i w sieci. Wystarczy stworzyć im dogodne warunki. W przypadku Kortowa (UWM) na przykład tworzeniem dobrych warunków będzie łatwy i powszechny dostęp do bezpłatnego wi-fi. To nie tylko wygoda dla studentów i pracowników, ale i otwarcie się uniwersytetu na środowisko zewnętrzna. Nawet w kawiarniach jest już bezpłatne wi-fi. Gdyby tak było w Kortowie, to oprócz studentów przychodziliby tu licealiści (nie nachlać się piwa w czasie Kortowiady ale uczestniczyć w życiu naukowym i kulturalnym), ludzie kultury, dziennikarze. Po drugie w Kortowie przydałoby się więcej dobrych kawiarni i punktów gastronomicznych – by ludzie mogli się ze sobą spotykać także i w późnych godzinach wieczornych. Wtedy by miasteczko akademickie miało szanse żyć kulturalnie. Studenci "humanistyczni" i ""artystyczni" spotykali by się w działaniu i w przestrzeni publicznej z przyrodnikami i studentami kierunków technicznych. Uczyliby się wzajemnie nie tyle na wykładach, co we wspólnym działaniu. To zwykłe nauczanie problemowe (PBL), do którego staramy się mocniej włączyć. I w końcu brakuje w Kortowie pokoi socjalnych dla studentów: ze stolikiem, czajnikiem itd. Gdzie mogliby spotykać się miedzy zajęciami na własnej herbatce i kawie. Teraz musza siedzieć na schodach.

Nie mnóżmy wykładów – stwarzajmy warunki. Trawa nie rośnie dlatego, że ją się ciągnie do góry za źdźbła, ale dlatego, że ma dobre warunki: światło z góry i żyzną glebę pod korzeniami.

Wyżej zamieszczam plakat, informujący o nowym kierunku na UWM – dziedzictwo kulturowe i przyrodnicze – przykład, że można łączyć kształcenie humanistyczne z przyrodniczym. Nie trzeba odgórnie zmuszać i nakazywać.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s