Wiedza nie hańbi. Żadna wiedza nie hańbi. Z dygresją do stanu wojennego.

Silny rozwój galerii handlowych w Olsztynie jest jakoś skorelowany z efektami pracy UWM – wzrostem  przeciętnego wykształcenia, wzrostem liczby osób wykształconych z dyplomem uczelni wyższej. Za kasą w sklepie, na poczcie czy z kelnerską tacą w Olsztynie widzę nie tylko studentów ale i doktorantów czy już wypromowanych doktorów. Badania wskazuję, że "80 proc. pracowników galerii handlowych ma wyższe wykształcenie."

Ale czy praca w galerii jest czym złym i wstydliwym dla osoby wykształconej? Miło sensownie porozmawiać ze sprzedawcą. Bo kupowanie to nie tylko nabywanie towarów ale i kontakt z ludźmi. To drugie może nawet ważniejsze.

Mit nadprodukcji ludzi wykształconych, jest coraz częściej powtarzany w najróżniejszych kręgach, nawet na uniwersytetach. Ale wiedza nie przeszkadza w wykonywani pracy fizycznej, wiedza nie hańbi, gdy wykonuje się proste prace. Wiedza nie upośledza, nie jest się z nią fizycznym kaleką. A co, sprzedawca nie może być filozofem? Nie może jednocześnie być poetą, malarzem, artystką, aktorem, pisarzem, mędrcem przywódcą, liderem? Albert Einstein pracował w biurze patentowym jako zwykły urzędnik. Kopernik był administratorem i lekarzem.

Nie lamentujmy, że mamy za dużo ludzi wykształconych. Bo co mamy robić, reglamentować wiedzę na kartki, jak cukier i kiełbasę w Polsce Ludowej i w stanie wojennym?
Brytyjczycy rozpoczęli kampanię namawiania młodzieży do niestudiowania… Odnoszę wrażenie, że i u nas niebawem pojawią się takie pomysły. Głupota. I całkowite nierozumienie rzeczywistości. Czyli ewidentny deficyt wiedzy o świecie i człowieku. Deficyt wymagający szybkiego uzupełnienia, zanim tacy decydenci narobią szkód społecznych.

Co nie znaczy, że powinniśmy zmieniać polskich uniwersytetów oraz systemu kształcenia. Ale to inna już opowieść. Najpierw trzeba wiedzieć co się dzieje w kulturze i społeczeństwie, czego trzeba absolwentom i społeczeństwu i dopiero do tego dostosowywać edukację. Żeby miała sens.

„Dyplomy stały się na tyle powszechne, że wszystkim zależy na doświadczeniu, a nie na wykształceniu.” Więc niech uniwersytety dają wiedzę i doświadczenie a nie przede wszystkim dyplomy. Mania uczenia się dla ocen (dyplomów, punktów, papierków) za mocno się rozpowszechniła. Ale to nie znaczy, że nawet zwykły sprzedawca ma być głupi i ma nie mieć wiedzy o świecie. Przecież nawet elektryk może zostać prezydentem. Więc lepiej niech elektryk będzie mądry i wykształcony.
Nie rozumie świat i procesy w nich zachodzące.

„Skoro wychodzi na to, że studia nie są potrzebne do kariery, to czemu i my i Brytyjczycy mamy "nadprodukcję" absolwentów?” A czy studia mają służyć karierze czy człowiekowi? Czy już tak przerośliśmy korporacyjnym stylem życia i wyścigiem szczurów, że myślimy tylko o karierze? Karierze mierzonej czym? Wysokością pensji, pozycją w hierarchii korporacyjnej?
Na uniwersytetach mamy jeszcze zbyt dużo niemalże feudalnej hierarchii i manii tytułów/punktów/pozycji/stanowisk (niepotrzebne skreślić).

A mnie się coraz bardziej marzy prosta praca, nawet sprzedawcy. Bo to wydaje mi się wartościowsze niż przelewanie pustych słów (bez treści ale za to z punktami, ważnymi w karierze) i prestiżowe nadęcie.

Żadna wiedza nie hańbi i nie przeszkadza w pracy, nawet najprostszej, tej w kuchni, tej w sprzątaniu czy zamiataniu ulicy. Wiedza czyni ludzi bardziej szczęśliwymi. Wiedza to nie gwiazdki na wojskowych pagonach czy ranga w biurokratycznym dworze współczesnego świata.

Więcej na ten temat (jak również źródło cytowanych fragmentów)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s