Uniwersytety i bezrobocie – problem czy szansa?

Nie milkną narzekania na uniwersytety i wykształcenie – że są zbędne. Ale zbędne są tylko wtedy, gdyby je traktować jako szkoły zawodowe dla uproszczonego rynku pracy i mierzenia człowieka tylko w kategoriach gospodarki rynkowej.

Cała Europa (ale i nie tylko nasz kontynent) musi się zmierzyć z faktem, że ma więcej siły roboczej niż rzeczywistych miejsc pracy. Jeśli mierzyć wartość człowieka potrzebami rynkowej ekonomii, to zabrnęliśmy w ślepy zaułek – nie da się już więcej konsumować a przy większej efektywności pracy wielu ludzi jest zbędnych jako pracownicy. Ale potrzebni są jako konsumenci. Wyrzuceni poza sensowne i wartościowe życie.  

Ale można na problem spojrzeć zupełnie inaczej. Skoro tak to mamy duże moce, wolne moce przerobowe. Moglibyśmy pokusić się o wielkie rzeczy, o podbój kosmosu. Albo na tworzenie kultury. Albo na naukowe poznawanie świata. Albo stworzenie encyklopedii otwartej dla wszystkich.
Tyle jest do zrobienia w zakresie kultury i poszerzenia oraz uporządkowania wiedzy, ze wykształconych głów jest zbyt mało. Dlaczego leże odłogiem, sfrustrowane i zepchnięte na społeczny margines?

Wartości człowieka i społeczeństwa nie da się mierzyć tylko finansowo i przepływem kapitału. Jest jeszcze kapitał ludzki. Nie ma ludzi zbędnych, niepotrzebnych i półwartościowych.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s