Smoleńsk czyli żyjemy w mulikulturowym społeczeństwie

Halloween czy Wszystkich Świętych? Żyjemy w mulikulturowym społeczeństwie, czy chcemy czy nie. Jeśli ludzie mówią różnymi językami, różnymi pojęciami, to chyba należą do różnych kultur? Rozchodzenie się języka jest tego efektem (przysłowiowa wieża Babel). Niemożność pełnej komunikacji wynika z wielokulturowości. Czy mówię o różnych językach etnicznych? Nie, o różnych specjalistach, specjalizacjach i specjalnościach, własnych zamkniętych swiatach. Hermetyczny język, inny zasób słów i pojęć, inne opisywanie świata.
Wielokulturowość jest czymś szerszym i bogatszym niż tylko zróżnicowanie językowe.

Smoleńsk (katastrofa smoleńska) różnicuje, a jest tylko przykładem, tak jak UFO, kreacjonizm i wiele innych nowinek czy spisków. Niby ten sam etniczny język, niby te same fakty w zasięgu ręki a zupełnie inne światy i kompletny brak porozumienia. Tak jak na tureckim kazaniu. Słyszysz, że coś mówią, a nie rozumiesz nic.

Żeby zrozumieć się nawzajem, trzeba poznać ową wielokulturowość. Skupić się nie na treści słów, ale na głębszej motywacji czy emocjach. Potrzebny więc tłumacz do zinterpretowania. O co tak na prawdę chodzi poszukiwaczom UFO, tropicielom sensacji typu, że Hitler nie zginął a dożył starości w Ameryce Południowej, o co chodzi tym, co udowadniają zamach smoleński (wbrew faktom). Przecież z czegoś realnego to wynika. Jak i u tych, co wierzą w plaska Ziemię. Może bycie w elitarnej grupie "wtajemniczonych", wiedzących? Bo chyba każdy człowiek chce czuć się wyjątkowym i niezwykłym, a nie szara, bezkształtną, ujednoliconą masą…

Może różnica zdań i ewentualny dialog możliwy jest na poziomie emocjonalnym? Albo poczucia sensu i wartości, niezwykłości? Może potrzebują bohaterów? Może poszukują sensu i wartości i próbują ją sobie wykreować… bo bez sensu, bo bez większej wartości nie sposób żyć?

Żyjemy w społeczeństwie wielokulturowym… ale o tym nie wiemy i nie próbujemy się nauczyć życia z sąsiadami bardzo różnymi. W społeczeństwie wielokulturowym trzeba umieć być gościem i trzeba umieć być gospodarzem (dla innych). Te różne role przeplatają się każdego dnia.

Jeśli sięgnąć pamięcią w przeszłość, to zawsze żyliśmy w społeczeństwach wielokulturowych i wieloetnicznych.

A czy etniczność to geny czy kultura? Postępy antropologii i biologii molekularnej (łatwa identyfikacja DNA) pozwalają nam w nowym świetle spojrzeć na przynależność biologiczną różnych społeczeństw, tych dawnych i tych współczesnych. I okazuje się, że było inaczej niż myślimy. Czystość i jednolitość genetyczna (rasowa, etniczna) nie za bardzo istniała.

Etniczność to komunikacja i utrzymywanie więzi. Możliwe jest to przez wspólny (zrozumiały) język, przez wspólne prawa i wspólne wierzenia (wartości duchowe). W takim sensie jesteśmy „wieloetniczni”, wielokulturowi. I inaczej nie będzie. I nie było.

Nie będzie wojny domowej i czystek „etnicznych”, która by wprowadziła jednorodność. Segregacji "etnicznej" czy "kulturowej" także nie będzie. I całe szczęście. Lepiej więc zaakceptować naszą wielokulturowość, uświadomić sobie ją i nauczyć się żyć i komunikować z tymi wszystkimi innymi, nie tylko w sensie, że są Niemcami, Rosjanami, Romami, Ukraińcami, Hiszpanami, ale że inaczej myślą o świecie.

Spróbować zrozumieć siebie nawzajem. Wielokulturowość jest inspirująca i ubogacająca społeczeństwa.
Może kluczem jest po prostu miłość (w szerszym sensie niż seks) – przyjazne spojrzenie na bliźniego, innokulturowego w jakimkolwiek aspekcie. Alternatywą jest agresja i nieustanne kłótnie i wojny. W tym sensie autentyczne chrześcijaństwo jest sensownym projektem społecznym, sensowną alternatywą.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s