Być czy mieć – zacofanie socjalne społeczeństw rozwiniętych

Szczycimy się wysoką cywilizacją, rozwiniętymi technologiami i wysokim PKB. Z góry patrzymy na biednych czy na społeczeństwa tak zwane zacofane. Ale jeśli się głębiej zastanowić, to może wcale nie jesteśmy tak rozwinięci, przynajmniej społecznie, jak nam się wydaje.

Im dłużej kogoś znamy (widujemy) tym łatwiej jesteśmy w stanie przewidywać jego reakcje i działania, a w konsekwencji tym bardziej go lubimy (nawet jeśli nie-lubimy, np. syndrom sztokholmski). Bo lubimy swoich znajomych, bo lubimy to co znamy (okolicę, sytuacje, sprzęty, zwierzęta, ludzi). Ale w te przyzwyczajenia z życia plemiennego, ukształtowane przez setki tysięcy lat, jeśli nie miliony lat ewolucji, wkradła się telewizja i kolorowa prasa. Co tydzień na szklanym ekranie widzimy te same twarze z jednego serialu. Lub gwiazdy i gwiazdeczki z kolorowych pism czy portali internetowych – widzimy ich twarze, wydaje się, że ich znamy jak panią z podwórka i pana z sąsiedniej klatki w bloku. A to tylko telewizyjno-gazetowo-wirtualna rzeczywistość. Substytut znajomości prawdziwej.

Telewizja, kolorowe pisemna, internet z gwiazdami, celebrytami, portale społecznościowe itd. stwarzają nam wrażenie jakbyśmy mieli szersze (większe) relacje społeczne, jakbyśmy mieli wielu znajomych. Jakbyśmy byli gwiazdami socjologicznymi, jakbyśmy to my byli znani i… podziwiani. Z tego powodu odczuwamy więcej przyjemności, stąd takie przyciąganie do telewizji i jej długie oglądanie, do kolorowych pisemek z fotografiami gwiazd scen wszelakich, i celebrytów wszelkiej maści, księżnych i książąt. Stąd przyciąganie do internetowych portali społecznościowych z setkami "znajomych" i anonimowymi forami dyskusyjnymi. Stąd popularność seriali, bo te same twarze, więc je zapamiętujemy. Dlatego politycy mają parcie na ekran, nawet jak nic nie mają do powiedzenia. Ale czy w serialach tasiemcowych ich bohaterowie też mają coś nam sensownego do opowiedzenia? Poza tym, że są i wydają dźwięki?

Z wyższością patrzymy na gadki-szmatki, prowadzone przy ognisku u ludów pierwotnych czy w społeczeństwach "zacofanych". Bo o czym oni tyle gadają? O pogodzie, o wróblach, o kuzynie których poszedł do lasu i znalazł grzyba itd. Same mało ważne sprawy :). Nieistotne.

Co innego my, cywilizowani, żyjący w rozwiniętych technologicznie i kulturowo społeczeństwie. Oglądamy telewizję, czytamy kolorowe tabloidy i godzinami siedzimy przed komputerem. Oglądamy celebrytów i cewebrytów. Mamy z nimi relacje, ale oni z nami nie… Dla nich jesteśmy nieznani. Nie istniejemy. To relacja jednostronna, przez szklany ekran czy okładkę pisemka. Dlatego jest to substytut relacji społecznych.

Możemy mieć dużo takich „znajomych” a jednocześnie być samotnymi i nie umieć wykształcić prawdziwych umiejętności interpersonalnych czy towarzyskich.

Już dawno antropolodzy wyliczyli, że w społecznościach zbieracko-łowieckich, żyjących na poziomie epoki kamienia łupanego, dla zaspokojenia wszystkich potrzeb mieszkalno-odzieżowych i żywieniowych średnio w tygodniu łącznie ludzie przeznaczają … dwa dni. Fakt, mają skromne potrzeby, byle jaki szałas i nie mają pełnej szafy najróżniejszych ubrań. A co z resztą czasu? To przede wszystkim kontakty społeczne i rozmowy, zabawy, bycie ze sobą. My to nazywamy nic-nie-robieniem….

A czy my, żyjący w rozwiniętej cywilizacji, z ogromną liczbą sprzętów wyręczających nas w pracy: samochodach, lodówkach, mikserach, pralkach itd. przeznaczamy tyle czasu na życie społeczne dla przyjemności? Czy mamy choć dwa dni wolne od pracy? Kto tu jest zacofany? Czy my mamy przyrządy… czy to raczej my jesteśmy niewolnikami rzeczy, które obsługujemy?

Mieć czy być… nabiera nowego wymiaru. (Po)wolne życie i swoisty minimalizm to próba powrotu do radośniejszego życia. Próba bycia w prawdziwych relacjach społecznych a nie tylko w wirtualnych sieciach znajomości z celebrytami. Czy my wychodzimy z psem na spacer czy pies z nami? Czy to my mamy samochód czy samochód nas? Nasuwają mi się porównania do relacji pasożyt-żywiciel lub ewolucyjne kształtowanie się zależności symbiotycznych. Jeśli integracja jest głęboka, to trudno ocenić czy na początku były to relacje antagonistyczne czy protekcjonistyczne oraz kto tu jest dla kogo….

Porównywanie ewolucji biologicznej i kulturowej bywa zaskakujące. I ciągle odnoszę wrażenie, że nie jest to zwykłe podobieństwo (analogia) jest głębsza jedność (homologia).

W społeczeństwach wysokorozwiniętych też mamy sumarycznie dużo czasu: na emeryturze i wśród bezrobotnych. Różnica jest tylko taka, że czujemy się z tego powodu sfrustrowani i wyalienowani, zupełnie nikomu niepotrzebni. Druga część naszego społeczeństwa też jest sfrustrowana… bo jest przepracowana.
Ewidentnie coś jest nie tak, a sygnałem alarmowym powinna być prognozowana krótsza (nawet o 5 lat) długość życia rosnącego właśnie pokolenia…

Tak sobie rozmyślam przy porannej herbacie, przed wyjściem do pracy…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s