Meandry paleoekologii czyli trichopterolog na tropie, niczym detektyw

Rozpoznawanie gatunków jest trudne i wymaga dużej wiedzy i opatrzenia. Wiedzą o tym biolodzy z WIOŚ (wojewódzkie inspektoraty ochrony środowiska), którzy wykonują monitoring biologiczny i muszą zidentyfikować setki, jeśli nie tysiące różnych organizmów. Ale jeszcze trudniej mają paleobiolodzy, bo muszą identyfikować gatunki po fragmentach znalezionych w osadach.

Ostatnio dr Grzegorz Kowalewski z UAM w Poznaniu przysłał mi do zidentyfikowania trzy zdjęcia, z materiałów zebranych w jeziorze Kleszczów (Pojezierze Łęczyńsko-Włodawskie). Próbka pobrana została z płatu nagiego dna między ramienicami. Jezioro jest duże, o powierzchni kilkudziesięciu ha i maksymalnej głębokości 3-4 m. A więc stosunkowo płytkie.

Pierwszy (wyżej) to fragment z głowy larwy chruścika – frontoclypeus (czoło zrośnięte z nadustkiem). Bez trudu można rozpoznać, że to fragment larwy z rodziny Polycentropodidae. W tej rodzinie larwy mają wyraźne różnice w ubarwieniu głowy. Teoretycznie więc łatwo powinno się zidentyfikować gatunek. Ale tylko teoretycznie. Po długich oględzinach i porównywaniach stwierdziłem, że jest to Cyrnus crenaticornis, gatunek jeziorny, typowy dla strefy elodeidowej i raczej jezior o niższej trofii (mezotrofia, umiarkowana eutrofia).

Więcej kłopotu sprawiła mi druga fotografia. Moim zdanie jest to Holocentropus stagnalis, częściej przeze mnie spotykany w małych zbiornikach okresowo wysychający. Na dodatek jest to gatunek raczej rzadko spotykany, dlatego uznany został za zanikający i zagrożony wymarciem w Polsce.
Larwy są drapieżne, zjadają drobne organizmy wodne (skorupiaki, skąposzczety, owady wodne), budują lejkowate sieci łowne, połączone z mieszkalną norką. Sieć zbudowana jest z nici jedwabnych. Postacie doskonałe (imago) spotykane są w pobliżu zbiorników wodnych, aktywne są wieczorem i w nocy, przylatują do światła.
Na podstawie moich badań uznałem go za limnefila, liczniej występującego w jeziorkach torfowiskowych (także w drobnych zbiornikach okresowych), w strefie elodeidów, znajdowany także w osoce.

Trzecie zdjęcie przedstawia fragment puszki głowowej. W żaden sposób nie potrafię rozpoznać. Choć najpewniej należy do larwy z rodziny Polycentropodidae. Dlaczego identyfikacja po fragmentach, typowa dla paleolimnologii, nastręcza tak dużo kłopotów? Bo przy oznaczaniu typowych materiałów hydrobiologicznych widzę całą larwę i na wiele szczegółów nie zwracam uwagi.

Ciekawe ile te fragmenty chitynowe leżały na dnie. Chyba trzeba byłoby trochę poeksperymentować, a na pewno musze porobić zdjęcia wypreparowanych frontoclypeusom – bo możliwe, że inaczej wyglądają w całości a inaczej, gdy nie ma pod spodem głowy i resztek mięśni. Ogromna praca… bez punktów i impact factor, ważnego do awansu zawodowego. Ale niezwykle ważna i pomocna do innych badań.

Przydałby się zapewne atlas i klucz do rozpoznawania… po fragmentach. Byłby wielce przydatny w badaniach paleolimnologicznych.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s