Czy naukowiec może być wierzący? Czy nauka może zajmować się cudami?

Czy naukowiec może być wierzący i czy może się do tego przyznawać? Czy wiara przeszkadza w poznaniu naukowym? Czy można wychodzić poza ramy swojej specjalności?

Profesorem, doktorem się jest tylko w wąskiej dyscyplinie, nie wypada poza nią odgrywać eksperta od wszystkiego. Bo w dochodzeniu do prawdy nie decyduje autorytet a fakty i argumentacja. Zwłaszcza w nauce. Nie ważne kto mówi, ale co. Oczywiście jest jeszcze coś takiego jak wiarygodność, wtedy nazwisko (autorytet) ma znaczenie.

Richard Feynman tak pisał: „Może być prawdą, że można zostać wyleczonym w wyniku cudu, jaki odbywa się w Lourdes. Ale jeśli to prawda, to powinno się to zbadać. Po co? Żeby to udoskonalić.” Badać można, prowadząc analizy statystyczne w sposób naukowy, obiektywnie oceniając świadectwa.

„Jeśli uzdrawianie możliwe jest w Lourdes, to pojawia się pytanie, jak daleko od świętego miejsca może stać chora osoba?” (R. Feynman).

Istotą poznania naukowego jest pomiar ilościowy. Wszystko to , co da się zmierzyć, policzyć może być obiektem badań naukowych.

Testowanie i eksperymenty wynikają także z paradygmatu, z teorii (a to już sobie rzadziej uświadamiamy). Bo sprawdzamy elementy tej teorii. Teoretycznie wszystko jesteśmy w stanie poddać naukowej analizie, obserwacji i badaniom. Ale niejednokrotnie obiekt naszych badań wymyka się naszym możliwościom zarówno teoretycznym (brak teorii) jak i technicznym możliwościom pomiaru.

Wracając do pytania Feynmana – poszukiwanie eksperymentu rozstrzygającego czy są uzdrowienia i czy ma na to wpływ odległość, zależy od teorii (paradygmatu). Mamy dwie różne możliwe sytuacje:

1. Bóg istnieje, a więc musiałby być jakoś włączony do eksperymentu.

2. Boga nie ma, skupiamy się na samym chorym i ewentualnie jego wyobrażeniu religijnym, jego wierze, religijności.

Ad. 1. Jeżeli Bóg istnieje, to uzdrowienie zależy od woli samego Boga. W tym ujęciu nie ma znaczenia odległość uzdrawianego od groty w Luordes. Nie ma najmniejszego sensu badać odległości. Tym bardziej, że uzdrowienia są obserwowanym faktem nie tylko w Lourdes. Należałoby skupić się na szukaniu przyczyny, dla której Bóg uzdrawia. Czy możemy poznać wolę Boga? To wykracza poza nasze możliwości techniczne. Tak samo jak badanie pogody na planecie w odległej galaktyce. Możemy wiedzieć i istnieniu takiej planety lub możemy tylko przypuszczać, że jest. Badanie pogody będzie już jednak tylko fantazjowaniem i teoretyzowaniem. Być może kiedyś, w wyniku podróży kosmicznych, takie bariery techniczne (odległości i czułości aparatury) przestaną istnieć.

Możemy jednak sprawdzać czy przypadki uzdrowień da się wytłumaczyć wiedzą medyczną, bez odwoływania się do cudu.

Możemy także sprawdzać, czy uzdrowienia dokonują się tylko lub głównie w przestrzeni chrześcijańskiej czy też zupełnie niezależnie i tak samo często w każdej religii, kulturze, etnosie.
Do tego wszystkiego potrzebne zawsze na początku badania opisowe. Czyli proste rejestrowanie, obserwowanie i notowanie. Trochę na ślepo, bo nie wiemy jakie informacje byłyby kluczowe i ważne. Dobre opisy i dokumentacja, to możliwość późniejszych eksperymentów jak i wnioskowań logicznych.

Ad 2. W drugim przypadku pomijamy całkowicie Boga. Uzdrowienie dokonuje się w samym pacjencie, np. za sprawą uniesienia religijnego lub jakichś bliżej nie określonych procesów psychologicznych. Wtedy być może możemy pytać o odległość od Lourdes. Ale to chyba czynnik mało istotny. Najpierw musielibyśmy stwierdzić eksperymentalnie, że przeżycia uzdrawiają. I że w samej grocie następuje uzdrowienie. A nie poza nią. Należałoby zbadać w którym momencie następuje uzdrowienie. Badania lekarskie nie robi się przecież tak często (np. co godzinę). Musielibyśmy więc najpierw sprawdzić kiedy to uzdrowienie następuje. Ale z chorobami bywa różnie. Czas od podania lekarstwa do zadziałania i widocznych efektów bywa przecież różny.

Sam fakt porywania się z nauką "na Boga" i cuda nie jest zły. Pozwala określić co jest możliwe a co nie. Pozwala także na pożyteczną zabawę intelektualną w ustawianie eksperymentu: zastanawiania się nad paradygmatem (teorią i powiązanymi ze sobą w teorii zjawiskami, prawami, obiektami) oraz nad falsyfikującym, rozstrzygającym eksperymencie. Pozwala zastanawiać się nad oceną błędy metody, oraz logiką. Czy dany pomiar, obserwacja jest przydatny czy nie.

„Pan Bernardini powiedział, że nie powinniśmy nauczać o cudach, ale przekazywać wiedzę (…). Sądzę, że powinniśmy nauczać o cudach, a wiedza będzie powodowała coraz większy dla nich szacunek. Wiedza jest po prostu nadawaniem odpowiednich ram cudowi, jakim jest natura”. (R. Feynman)

Nauka jest zachwycaniem się pięknem natury, na przykład pięknem i doskonałością dzieła Stworzenia… Dla nauki nie jest ważne czy ktoś jest wierzącym czy nie, ale czy stosuje metodologię naukową. Nauka sama w sobie nie rozstrzyga spraw boskich. Tym bardziej nie rozstrzyga czy Bóg istnie czy nie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s