Czy przejście dla zwierząt w Kromerowie nad drogą krajową nr 16 to nieudana inwestycja?

Kiedy zadzwonił telefon z olsztyńskiej redakcji Gazety Olsztyńskiej, wiedziałem, że coś "eko-medialnego" się szykuje. Udzieliłem odpowiedzi na zaskakujące mnie pytanie. W Gazecie ukazał się tylko fragment mojej wypowiedzi, i to nie najważniejszy moim zdaniem. Ale jak w takim szybkim tempie przygotować sensowną odpowiedź i to z zwięzłych słowach? Nie wszystko dziennikarz zapamiętał. Wybrał to, co dla niego było najważniejsze a nie dla problemu (tak jak ja to widzę). Na szczęście jest dziennikarstwo obywatelskie i można na blogu samemu napisać tak, jak się chce i ile się chce. Blogosfera daje wolność i niezależność.

W mediach coraz mniej jest czasu na przygotowanie tekstu, zamiast dziennikarzy podobno pracują media workerzy. Na sensowne zgłębienie tematu potrzeba co najmniej kilku-kilkunastu dni poszukiwań i pracy. Oni tyle nie mają… Ja także nie potrafię w kilkanaście sekund udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Przecież wszystko trzeba sprawdzić. Ale dziennikarz z Gazety przynajmniej się konsultował, chciał wiedzieć jak specjaliści interpretują wyniki monitoringu zwierząt na wspomnianym przejściu.

Kiedy zajrzałem (przez Facebooka) do lokalnych mediów, było znacznie gorzej. Na internetowym portalu znalazłem takie kwiatki (nic dziwnego, że pojawią się komentarze pełne oburzenia):.
Niespodziewane wyniki analizy nagrań monitoringu: Warta 20 mln złotych inwestycja jest niepotrzebna
, z licznymi drobnymi  błędami, przy sileniu się na naukowość, np.
niestety najpopularniejszym gatunkiem korzystającym z przejścia jest homo sapiens sapiens." Nazwy gatunkowe w języku łacińskim pisze się z dużej litery!, więc jeśli dziennikarz sili się na nazwę naukową (zamiast po prostu napisać „człowiek, ludzie”), to powinno być  Homo sapiens. Dokładność do podgatunku jest dla tej informacji zbędną i mylącą hiperpoprawnością.

Gorszy jest pochopny wniosek:
I choć wydaje się, że przejście nie spełnia swoich założeń, a pieniądze zostały wyrzucone w błoto, to stworzenie takiego obiektu jest warunkiem koniecznym przy takiej inwestycji drogowej.”

Wnioski o zbędności drogiej inwestycji są całkowicie nieuzasadnione. Bo niby dlaczego zbędna? Bo w ciągu 9 miesięcy przeszło 183 zwierzęta (sarny, jelenie, dziki, lisy itd.)? To za mało? A od jakiej liczby byłoby dobrze? I czy dobrze byłoby, gdyby część z ich wyszła na drogę wpadając pod samochód? 

Głosy w lokalnej prasie wskazują, że przejście dla zwierząt, tzw. ekologiczny most nad drogą krajową nr 16, wybudowany za prawie 20 mln zł niedaleko Kromerowa, to zbędna inwestycja.

Po co są te przejścia? Żeby duże zwierzęta i lokalne populacje nie były od siebie izolowane. A drogi stanowią poważne bariery. Raz że zwierzęta tam giną, dwa, że są ogrodzone (aby zwierzęta nie weszły na drogę pod samochód). W rezultacie nie ma migracji i nie ma przepływu genów a populacje lokalne w kolejnych pokoleniach narażane są na chów wsobny, choroby genetyczne i na wymieranie (bo zbyt mała liczba krzyżujących się osobników). Tego nie da się zaobserwować w ciągu 9 miesięcy za pomocą kamery. Ważniejszy jest przepływ genów. A tego w prosty sposób nie da się jednoznacznie na kamerze uchwycić.

W sumie z monitoringu niektórzy dziennikarze, wietrzący sensację i podnoszący alarm, nie wyciągają sensownych wniosków, bo po prostu nie wiedzą jak interpretować te wyniki. Do interpretacji potrzebna szeroka wiedza biologiczna i ekologiczna. Dlatego naukowcy nie powinni milczeć. Powinni odpowiadać na pytania, nawet zadawane z zaskoczenia przez telefon oraz powinni sami udzielać szerszych i pełniejszych objaśnień.

Nie jest aż tak ważna liczba zanotowanych przejść (liczba zanotowanych zwierząt w kamerze). Z biologicznego punktu widzenia ważne jest ile osobników wędrowało (kamera mogła wielokrotnie policzyć tego samego osobnika wędrującego tam i z powrotem) i w jaki celu się przemieszczały. Czy tyko na pobliskie żerowisko, czy są to dalsze migracje. Żeby odpowiedzieć na te pytania trzeba byłoby znakować te zwierzęta i śledzić ich trasy migracji (niedawno w prasie pisano o wilku, który zawędrował aż do Holandii). W badaniach naukowych tak się robi. W przypadku takich inwestycji nie ma potrzeby, bo byłoby to odkrywanie Ameryki na nowo. Dzięki kamerom leśników wiemy, że zwierzęta wykorzystują to przejście. Oraz że chodzą tam ludzie.
Najwyraźniej w inwestycji zapomniano o człowieku, przegradzając barierami tradycyjne szlaki przemieszczania się.

Ale wróćmy do tej inwestycji. Dzięki internetowi można zobaczyć szybko i łatwo zdjęcia satelitarne. Bardzo blisko jest wiadukt nad małą rzeczką – to także trasy migracji dla zwierząt (innych gatunków bo siedlisko inne). A dlaczego robiono w takim razie kładkę blisko rzeczki? Bo kładkę wybrano w kompleksie leśnym. Można kładkę przesunąć w dowolne miejsce, lasu już nie. A przynajmniej nie w perspektywie kilku lat.  

Czas na wnioski. Wolne zasoby i dane, w tym przypadku inwestycje w stworzenie map satelitarnych i ich bezpłatne umieszczenie, ułatwiają różnorodne analizy. Sprzyjają innowacyjności. Niech to nas zachęca do wspierania takich mądrych inwestycji uwalniania danych do powszechnego użytku. Z myślą o długofalowym skutku.

Po drugie w badaniach naukowych pomocne mogą być instytucje poza naukowe jak i wolontariusze. Na przykład do śledzenia migracji zwierzat. Dzięki kamerom, zainstalowanym przez leśników, przy okazji dużo dowiadujemy się np. o obecność wilków w naszych lasach. Dzięki internetowi, oraz dodatkowym danym, nauka może wejść na zupełnie inne strefy działania. To już nauka 3.0. Uniwersytety muszą się tylko nauczyć sprawnie współpracować z instytucjami zewnętrznymi, i wykorzystywać do kontaktów i współpracy internet oraz elektronikę. Potem można analizować, interpretować i bezpłatnie udostępniać wyniki.

Na koniec dygresja o powinności naukowca i dziennikarstwie obywatelskim. Nikt się na wszystkim nie zna. Dlatego naukowcy powinni dużo więcej pisać na blogach, portalach społecznościach czy nawet serwisach dziennikarstwa obywatelskiego w różnorodnych mediach. Wiedza przyrodnicza musi być upowszechniana i dostępna dla wszystkich. W przeciwnym razie wyciągane będę błędne wnioski i podnoszony fałszywy alarm z nutką sensacyjności.

Czy to jest za droga inwestycja, przecież kosztowała 20 mln? Po co tyle "kasy" dla jakichś głupich zwierzaków? A ile kosztuje utrata gatunków w sensie ekosystemowym (ostatnio w mediach wałkowano problem wymierających pszczół) czy nawet tylko zysków z łowiectwa? Więc to nie tylko dla zwierzaków ale przede wszystkim dla ludzkiej gospodarki. Jest stare dobre przysłowie: kto nie wyda na kucharza, wyda na lekarza. Przejścia dla zwierząt ekolodzy wymyślili po latach obserwowania negatywnych skutków fragmentacji siedlisk. To nie jest żadna teoria spiskowa. Teraz trzeba obserwować, analizować, modyfikować i udoskonalać inwestycje. Bo ważnie jest nie tylko jak ma takie przejście wyglądać, ale i gdzie ma być zrobione. Zarówno w sensie lokalnym jak i kontynentalnym. Przejścia te muszą uzupełniać istniejące korytarze ekologiczne, umożliwiające migracje zwierzętom w skali całej Europy. Inaczej będą to tylko fragmenty, nie połączonych ze sobą autostrad. A niefunkcjonalność i fragmentaryczność odcinków autostrad może już ocenić każdy kierowca, więc łatwiej zrozumieć problem korytarzy ekologicznych.

ps. zdjęcie u góry nie przedstawia opisywanej inwestycji (nie miałem własnego). To tylko droga leśna…
Ma ilustrować problem w szerszym sensie a nie dosłownie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s