Promocja miasta: chaszcze, niemieckie piwo i gołe cycki.

Kiedy kilka miesięcy temu na olsztyńskiej Starówce pojawiły się panienki z różowymi parasolkami, pomyślałem, że tylko mnie to razi i zniechęca do miejsca. Ale niedawno rozmawiałem z ekonomistą od marketingu, z zupełnie innego miasta. Tam też na starym mieście pojawiły się charakterystyczne panienki z różowymi parasolkami. Zwrócił mi uwagę na negatywną reakcję turystów (obcokrajowców), gdy widzą takie panienki i takie kluby. Reakcją bogatych turystów jest… zniechęcenie i omijanie takich miejsc. Jako miejsc niezbyt ciekawych, podejrzanych i być może niebezpiecznych (meliniastych).

Sam jako turysta lubię robić zdjęcia w odwiedzanych miejscach. Ale jeśli robiąc zabytkowe obiekty w kadrze znajdują się samochody, tandetne reklamy czy inne mało estetyczne elementy, to albo nie robię, albo taka wakacyjna pamiątka nie jest do pokazywania. Czyli miasto nie ma we mnie darmowej promocji i zachęcania innych, potencjalnych turystów. Z marketingowego punktu widzenia to trochę tak, jakby ktoś napluł do talerza z jedzeniem.

Miasto wydało sporo pieniędzy na rewitalizację Targu Rybnego oraz na śliczną figurę św. Jakuba, patrona miasta. To dobre inwestycje i sprzyjające podnoszeniu atrakcyjności turystycznej miasta. Ale brzydkie, plastikowe szyldy i niewygodne kluby psują efekt. Ze szpecącymi reklamami wiele miast próbuje walczyć. W Olsztynie jest to problem ciągle nierozwiązany, a szpecące banery przed ratuszem przyniosły Olsztynowi niechlubną, ogólnopolską chwałę szpeciela roku.

Jeśli oglądamy koncerty muzyczne czy mecze piłkarskie, to siłą rzeczy oglądamy różnorodne reklamy. Ale za te reklamy płacą organizatorom sponsorzy. W przypadku figury św. Jakuba czy miasto pobiera pieniądze za te nachalne reklamy, wciskające się w obiektywy aparatów turystów czy kamer telewizyjnych (gdy na Targu dzieje się coś ważnego)?

Znamienne, że klub go go jest w zamierającej części starówki (co widać na zdjęciu). Po tamtej stronie są puste lokale i zarastające zielskiem niedawne inwestycje. I do tego tania rozrywka. Zapowiedź śmierci miejsca i przerobienia na tanią spelunę, gdzie porządni ludzie nie będą chodzili…. Szpecące banery, zniszczona zieleń, samochody na chodnikach i panienki z różowymi parasolkami. Aha, jeszcze i banki.

Teraz tuż obok rozpoczęła się kosztowana (lecz potrzebna!) rewitalizacja części parku nad Łyną, koło zamku. Czy w tym parku będą za jaki czas spacerowały panienki lekkich obyczajów i drobni pijaczkowie, jako główny element gospodarczy tego miejsca?

Ewidentnie brakuje Olsztynowi sensownej i spójnej wizji rozwoju i strategii promocji.
Od lat ciągle się dyskutuje nad symbolem i maskotką miasta, a to Kłobuk, a to Kopernik, a to Łyna, a to Baby Pruskie, a to św. Jakub. Chaotyczne dreptanie w miejscu. Czy uwiecznione na zdjęciu towarzystwo przy figurze patrona miasta to przemyślana i ludyczna promocja miasta? Może reklama niemieckiego piwa (tandetny plastikowy szyld) to nawiązanie do niemieckiej historii miasta a klub go go to aluzja do Baby Pruskiej i seksownej wieży ratuszowej?

Szkoda sympatycznego Targu Rybnego, aby popadał w promocyjną ruinę i zyskiwał złą sławę. Jeśli w mieście muszą być kluby go go i domy publiczne, to powinny być lokalizowane w innej części miasta. Nie da się kilku zup ugotować w jednym garnku.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s