Nastrosz topolowiec i prognoza pogody… ze zmorą w tle

Tytuł wpisu brzmi niczym Harry Potter i czara tajemnic, czy jakoś tak. A będzie o pogodzie, telewizji i nocnym motylu. Dzisiaj w telewizyjnej prognozie pogody (TVP Olsztyn) wystąpi nastrosz topolowiec (Laothope populi).

A było to tak. Zadzwoniła pani z telewizji (Natalia Karapuda) i powiedziała, że ma jakiegoś owadomotyla, i żeby powiedzieć kto on zacz i czy szkodliwy. Stwora przyniosła jakaś słuchaczka z Dywit czy Dajtek. Przez telefon to się nie dało zidentyfikować stwora, zbyt trudne dla mnie. Lepiej było już po otrzymanym zdjęcia. Udało się rozpoznać tak mniej więcej (wątpliwości były co to gatunku, bo wahałem się czy czasem nie nastrosz osinowiec). Ale dopiero, przed kamerą, po odchyleniu skrzydła jednoznacznie udało się zidentyfikować jako nastrosz topolowiec.

W naturalnej pozycji ten nocny motyl ma nietypowo ułożone skrzydła, tak jakby był nastroszony. Chyba stąd jego nazwa – nastrosz i określenie słuchaczki owadomotyl. W atlasach entomologicznych zazwyczaj są okazy spreparowane, z rozłożonymi skrzydłami. Widać wszystkie cechy, ale w pozycji w jakiej owad w naturze się nie pokazuje.

I tak oto motyl wystąpił przed kamerą telewizyjną w zapowiedzi pogody, w olsztyńskiej TVP. Bardzo fotogenicznie i medialnie się zaprezentował.
Przypomniały mi się dawne zapowiedzi telewizyjne pogody, prowadzone przez pana „Wicherka”. Czasem pokazywał niezwykle duże grzyby, jakieś dynie lub inne dziwadła czy sezonowe niezwykłości. A nasz nastrosz topolowiec należy do oryginalnych i nietuzinkowych ilustratorów prognozy pogody. Wiadomo, w Olsztynie wszystko jest niezwykłe. Bo żyją tu niebanalni ludzie i potrafią dostrzec więcej niż tylko dorodne borowiki czy przerośnięte dynie.

Polacy lubią rozmawiać o pogodzie. To temat uniwersalny do rozpoczęcia rozmowy, nawet z nieznajomym. Być może to pozostałość po naszych wiejskich przodkach, nie ważne czy chłopach czy szlachcie zagrodowej. Życie na wsi, codzienna praca, mocno są związane z pogodą. Także i to, czy będą dobre plony czy raczej nieurodzaj. Nic dziwnego, że rozpoznawanie jutrzejszej i całorocznej pogody to ulubione zajęcie Polaków. W przysłowiach dużo tego znajdziemy. Ale teraz, jako przed-ekranowe mieszczuchy, nie potrafimy przewidzieć pogody po wschodzie czy zachodzie słońca, po chmurach czy zachowaniu dzikiej przyrody. Słuchamy telewizyjnych prognoz czy zaglądamy do internetu. Tam nam wszystko objaśnią.

Nastrosz topolowiec (Laothope populi) należy do motyli nocnych, rodziny zawisaków. Niektóre spijają nektar w locie, co przypomina kolibry. Zawisaki to duże motyle, więc o wrażenie, że w Olsztynie widziano kolibra nie trudno (znajoma kiedyś podekscytowana pytała się czy w Olsztynie można spotkać te egzotyczne ptaki, bo wydawało się jej, że właśnie coś takiego widziała w ogródku). Nastrosz topolowiec w swej larwalnej młodości jest roślinożercą, gąsienice żerują na liściach topoli, rzadziej na liściach wierzb. Dorosłe motyle spotkać można od początku maja po początku sierpnia w całej Polsce. Ale to gatunek nocny, więc za dnia nie jest aktywny. W nocy jest bezpieczniej bo nie ma owadożernych ptaków.

Nastrosz jak na motyla przystało aparat gębowy ma w kształcie rozwijanej trąbki. Spija nektar z kwiatów. Można by więc go nazwać nocnym moczytrąbką (bo mordy nie ma). Dorosły owad jest włochaty – to wyciszająca powłoka, mająca za zadanie bycie niewidzialnym dla nietoperzy.

Skoro o nocnych motylach jest mowa, to warto wspomnieć i to, że czasem usłyszeć możemy pisk ćmy. Ryby i motyle głosu nie mają? Zazwyczaj, ale w przyrodzie są wyjątki. Motyle mają trąbki i za ich pomocą spijają nektar z kwiatów, czasem różne płyny z uszkodzonych drzew, gnijących i fermentujących owoców a nawet odchodów zwierząt. Ale zmierzchnica trupa główka za pomocą swojej trąbki potrafi wydawać dźwięk – w momencie zaniepokojenia piszczy, a głos jej podobny jest do głosu nietoperzy. Trupia główka, czyli ćma co dźwięki wydaje. Trąbka służy jej do trąbienia a nie tylko wysysania płynów.

Zmierzchnica (bo dorosłe prowadzą nocny tryb życia, a więc po zmierzchu) to jeden z największych motyli nocnych – zmierzchnica trupia główka zwana także zmora trupia-głowa (Acherontia atropos). Rozpiętość skrzydeł dochodzi do 10–14 cm, gąsienice mierzą do 13 cm. Waży do 10 gramów. Zaiste duża. Ale nazwę swoją wzięła od wzoru na grzbiecie, do złudzenia przypominającego czaszkę człowieka. U nas pojawia się rzadko. Jej ojczyzną jest południowa Europa i Afryka. Czasem do nas zalatuje wiosną i wczesnym latem. Składa jaja na liściach ziemniaka, pomidora, bielunia lub pokrzyku (same trujące rośliny, co jej mroczność tylko podkreśla). Jesienią mogą pojawić się dorosłe osobniki drugiego pokolenia. Ale nie zostają u nas tylko lecą na południe, wracają do siebie. Co nie jest takie rzadkie u naszych motyli. Bo nie tylko ptaki na zimę od nas odlatują.

Zmierzchnica trupia główka byłaby jeszcze bardziej medialna od nastrosza topolowca. Mroczność i tajemniczość w niej wielka. Co nawet w łacińskiej nazwie jest zawarte. A telewizja lubi sensacje, zbrodnie i nieszczęścia. Więc jak zobaczycie gdzieś zmierzchnicę – to dzwońcie do lokalnych dziennikarzy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s