Randka na Moście Jana z krwawym i makabrycznym epizodem

Będzie to opowieść o randce, konsumpcji i makabrycznych zdarzeniach. A wszystko to na moście w Olsztynie letnią porą…

Most św. Jana Nepomucena na Łynie (zwany Mostem Jana), dzięki charakterystycznej figurze świętego jest znakomitym punktem orientacyjnym. I miejscem spotkań randkowych czy towarzyskich. Ciągle ktoś tam czeka. By kogoś spotkać, by coś się zaczęło… jakaś przygoda.

I ja czekałem. Na syna, żeby razem coś zjeść. Jest więc aspekt kulinarny. A gdzie wątek randkowy? Przecież syn jest owocem moich randkowych spotkań, co prawda dużo wcześniejszych, ale jednak! Da się więc pod miłość podciągnąć. Erotycznych wątków będzie więcej, łącznie z lotem dziewic, cierpliwości.

Na moście widać zazwyczaj czekających ludzi. I ja czekałem. Jak zwykle rozglądałem się po świecie. Mucha na kamiennej balustradzie nie zwróciłaby mojej uwagi, gdyby nie spotkanie w kawiarni pół godziny wcześniej, na ul. Dąbrowszczaków. W owej kawiarni do filiżanki wpadła mucha. Na szczęście filiżanka była jeszcze pusta. Ale zanim zdążyłem wyjąć aparat, przeniosła się na okno. Tym niespodziewanym gościem przy stoliku był łowiec czarniawy (Machimus atricapillus), dawniej zwany łowikiem czarniawym (Asilus atricapillus).

Łowiec czarniawy występuje zwykle na obrzeżach dróg i lasów, także na polach i łąkach. W Polsce najczęściej spotkać go można od czerwca do września. Letni to łowca. Preferuje miejsca nasłonecznione. Akurat był to dzień słoneczny i zapewne czekał w kawiarni na ofiarę. Niczym kawiarniany makabryczny przestępca lub uwodziciel, czekający na swoją zdobycz. Po akurat zakończonej lekturze Miłości w czasach zarazy Marqueza  jednoznacznie skojarzył mi się z łowcą damskich serc i myśliwym szukającym okazji. W sumie o konsumpcję chodzi, choć nie kulinarną. A skoro do morderstwa doszło to od razu jest materiał do mediów w sezonie ogórkowym (przecież chętniej piszą o kronice policyjnej niż spotkaniach w kawiarni).

Ale wróćmy do rzeczywistości. Łowiec jest drapieżnikiem i poluje z zasadzki, siedząc bez ruchu. Poluje na owady różnej wielkości, na muchówki, koniki polne, nawet pszczoły i osy. Przelatującego obok owada atakuje błyskawicznie, w locie nakłuwając go kłujką i wstrzykując truciznę, która szybko zabija jego ofiarę (że nawet co niektóre ze swego jadowitego żądła nie skorzystają). Ze zdobyczą siada na czymś i wysysa ciało owada za pomocą silnego ryjka.

Na zdjęciu widać ofiarę łowcy – to jakaś inna muchówka. Nie mogłem rozpoznać.
Niecodzienna konsumpcja w kawiarni. No cóż, różni goście bywają… nawet czarne charaktery, a w zasadzie to czarniawe.

I właśnie czekając na Moście Jana zobaczyłem taką samą muchówkę. Zrobiłem więc kilka zdjęć, aby w domu spróbować rozpoznać.

Okazało się, że na kamiennej płycie wygrzewała się pospolita mucha. Ścisłej biorąc ścierwica mięsówka (Sarcophaga carnaria). Może niezbyt piękna i nazwa nieciekawa? Ale czyż most nie jest dla wszystkich? Ponadto nie dajmy zwieść się pozorom i powierzchownym opiniom. Latem wszystko jest piękniejsze w słoneczny i wakacyjny dzień.

Ścierwica to stosunkowo duża muchówka o długości ciała 13–15 mm. Jest szara z podłużnymi, ciemnymi (czarnymi) smugami na tułowiu i jasno-ciemną szachownicą na odwłoku. Oczy brązowe. Zdawałoby się dama w wieczorowym stroju. W Polsce jest wszędzie pospolita, występuje także w miastach. Najczęściej spotkać ją można na kwiatach w pobliżu zabudowań. Tym razem siedziała na murku. Być może też się z kimś umówiła? Niestety płci nie udało mi się rozpoznać, więc nie wiem czy to on czy ona. Ale jeśli czeka, to na pewno na drugą połówkę i też zapewne w amorowym nastroju. Kwitnące rośliny zielne pełne słodkiego nektaru w pobliżu też były.

Jeśli przyjrzeć się wspomnianej musze o niezbyt sympatycznej nazwie, nawiązującej do padliny, ścierwa (najpewniej psiego), pod powiększeniem i z bliska, czyli tak jak widzą inne muchy… to okaże się, że jest piękna. Piękna w swojej szaro-czarnej barwie, misternym rysunku i dostojnie sterczącym szczecinkom. Można pomylić ją z rączycami lub z bolimuszką (ale to już inna opowieść). Jeszcze do niedawna uważano, że w swej muszej młodości ścierwica żywi się mięsem lub padliną. Jednak najnowsze badania podają, że pasożytują na dżdżownicach.

Samica składa jaja u wylotu wejścia chodnika dżdżownicy, a wylęgające się larwy ścierwicy same już odszukują swoją dżdżowniczą ofiarę. Mają blisko, dzięki zapobiegliwości swojej matki. Kiedy larwy już odszukają swoją dżdżownicę-żywicielkę, to wgryza się w jej ciało. W rezultacie łakomstwa larwy, dżdżownica ginie a mucha już po kilku dniach kończy rozwój.
Może więc mucha z Mostu Jana nie czekała na randkę tylko odpoczywała przed lotem w poszukiwaniu dżdżownic, z myślą o swoim potomstwie? Nie o swojej konsumpcji myślała tylko o konsumpcji swoich dzieci?

 

Czekając wiele rzeczy niezwykłych można zobaczyć. Słońce prażyło, wiec zszedłem z mostu i schowałem się w cieniu drzewa, rosnącego przy Łynie.  Z trawnika i z brzegów Łyny podrywały się dziesiątki owadów. Najpierw myślałem, że to chruściki wylatują na gody, na przykład wodosówki (Hydropsyche) – bo sporo ich żyje w Łynie. Ale równy lot wskazywał na inne owady – przecież chruściki poznałbym w locie… a dokładniej po ich charakterystycznym locie. Może jakieś jętki lub widelnice?

Okazało się, że to rójka mrówek. Takich pospolitych. Uskrzydlone samice, jeszcze dziewicze, masowo z wielu mrowisk wylatywały na swój jedyny w życiu lot godowy. By gdzieś w powietrzu spotkać się nad Mostem Jana z samcami i zaspokoić swoje miłosne zapędy. Na jedynej randce w życiu.
A tym, które nie zostaną zjedzone przez latające jaskółki i jerzyki, po tej miłosnej eskapadzie opadną skrzydła… to znaczy same je sobie odgryzą, bo zaczną  stateczne życie w swojej mrówczej rodzinie – królowe ogniska (mrowiska) domowego. To był ten masowy lot dziewic, o którym na początku wspominałem. Nie jakieś tam pospolite panienki z różowymi parasolkami, tańczące na rurach.

Było więc o randkach, miłosnych uniesieniach owadów, jedzeniu, zbrodni w kawiarni i na trawniku. A ja się doczekałem i na świeżą zupę z synem poszedłem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s