Pokolenie Ja i narcyzm konsumpcji

Próbujemy się nazywać i identyfikować na różne sposoby. Nazywamy (i dzielimy się na) narody, zawody, ale i kolejne pokolenia. Obecnie chyba dominuje – przynajmniej wśród młodych – pokolenie "Ja". Poczucie własnej wartości i dawniej czasem osiągane było przez gnojenie studentów. Lub „kotów” w wojsku, lub jako fala w szkole. Lub hejtowanie w sieci. Grupowe znęcanie się nad ofiarą dawało i daje niektórym poczucie więzi i identyfikacji.

Obecnie wyrosło nam pokolenie Ja – pokolenie w którym wzrosła liczba odniesień do samego siebie, a spadła liczba odniesień i identyfikacji kolektywnych. To skutek (albo jednocześnie i przyczyna) globalizacji. Homogenna globalna wioska ze znacznie łatwiejszym przeżyciem jednostki tę jednostkę i Ja mocniej preferuje. Kiedyś przeżycie warunkowane było życiem we wspólnocie. Czy to plemię, czy rodzina, czy wioska. Tylko we wspólnocie można było przeżyć, fizycznie i psychcznie. Nawet pustelnik żył w relacji ze wspólnotą (do pustelnika wspólnota udawała się po rady i przemyślenia).  Globalna wspólnota jest jeszcze większa. Jedno plemię liczące kilkaset osób, nawet kilka tysięcy – nie byłoby w stanie utrzymać całej naszej konsumpcji i produkcji komputerów, telefonii mobilnej, podróży samolotami, krewetek itd. Czyli z jednej strony rozrasta się nasza kolektywna wspólnota do rozmiarów globalnych (łączą się do niedawna osobne zbiorowości), z drugiej rozpadają się lokalne małe wspólnoty i jesteśmy w stanie życie w pojedynkę… w globalnej wiosce. Integracja na jednym poziomie (globalnym, planetarnym) łączy się z dezintegracją na innym poziomie (np. rodziny). W sumie wychodzi na to samo ale jest zupełnie inaczej.

W konsekwencji obserwujemy społeczny wzrost indywidualizmu, wzrost kulturowego znaczenia "ja" i koncetrowanie się na "ja". Ja –  moje potrzeby są najważniejsze, ważniejsze niż grupa, niż społeczność.
Pokolenie Ja dotknięte jest epidemią narcyzmu. Stąd m.in. pęd do bycia celebrytą (sławnym) choć przez 5 minut. Bo wszystko jest możliwe do osiągnięcia a sława (i szacunek) lokalnej społeczności zamienia się w poczucie sławy medialnej i globalnej, rotacyjnie po 5 minut dla każdego.

Narcyzm jest źródłem nadmiernej konsumpcji i nadmiernej pewności siebie, co skutkuje m.in. kryzysem ekonomicznym i ekologicznym. Konsumować, „bo jestem tego wart”.
Pokolenie Ja powtarza nieustannie mantrę kulturową – „wszystko jest możliwe, wszystko mogę osiągnąć”. Ale wyrastanie w takim przeświadczeniu powoduje wzrost frustracji, depresji, większego niepokoju. Bo nie wszystko jest jednak możliwe. W takim rozumowaniu nie ma miejsca na „siły wyższe”, na przypadek, na niemożność fizyczną. Dlatego tak mocno przeżywamy klęski przyrodnicze, ulewy, powodzie, pożary, choroby, wypadki losowe i komunikacyjne. Od razu szukamy winnych. Bo przecież "wszystko jest możliwe" (dla Ja), a jeśli się nie udaje, to na pewno ktoś zawinił! Trzeba go znaleźć i ukarać. I wtedy znowu wszystko będzie możliwe.
Ratujemy wizerunek kulturowego "wszystko jest możliwe dla mnie" poprzez zbiorowe palenie czarownic – szukanie kozła ofiarnego do rytualnego zlinczowania.

Pokolenie Ja jest narcystyczne, nastawione na "bycie sobą" i jest paradoksalnie bardziej przygnębione, zalęknione, zestresowane. Tak twierdzą socjolodzy. Indywidualizm prowadzi do izolacji. Jeśli czujemy się odizolowani to czujemy się źle. Dawne pokolenia miały większe poczucie przynależności. Mogły na sobie polegać. Pokolenie Ja to indywidualizm i samotność. Samotność w sieci. Poczucie przynależności pozwala znosić wiele niedogodności. Tym tłumaczyć można fenomen dyktatur, ZSRR czy Korei Północnej.

Narcyzm powoduje dużą konsumpcję, co pociąga za sobą nadmierne zużycie surowców i ogromną produkcję odpadów. Narcyzm niszczy nie tylko jednostki ale i środowisko. Żeby chronić środowisko (zostawić je dla przyszłych pokoleń), trzeba chronić duchowość człowieka. A ta duchowość wymaga wspólnotowości i poczucia przynależności. Przynależności opartej na wspólnych wartościach a nie wspólnym wrogu.
Minimalizm, dobrowolna prostota czy franciszkańska asceza stają się coraz bardziej poszukiwanymi stylami życia, alternatywnymi dla konsumpcyjnego Ja. Nie da się ochronić przyrody nie chroniąc człowieka. I vice versa.

Być może najgorszy jest cywilizacyjnie i indywidualnie moment przejściowy, transformacji: kiedy nie ma jeszcze zbudowanej wspólnoty globalnej (identyfikacji ze znacznie większą społecznością już funkcjonującą w gospodarce) a już rozpadły się dawne spólnoty lokalne. Straciliśmy więzi lokalne poprzez zmianę stylu życia a jeszcze nie ugruntowało się poczucie przynależności np. europejskiej (dla mieszkańców Unii Europejskiej). W tym rozpadzie jeszcze próbujemy dzielić się na narody (wzrost nacjonalizmów) ale już gospodarczo i kulturowo funkcjonujemy w społeczeństwie globalnym, gdzie członkami wspólnoty są inni, do tej pory w identyfikacji narodowej utożsamiani jako "obcy". Być może pokolenie Ja jest bardzo przejściowym elementem transformacji kulturowej i swoistej kompartymentacji struktur.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s