Koszulka kontrowersyjna i zbuntowana – nie mają pracy jako inteligenci, więc może buntują się w ten sposób

Swoje juwenalia obchodziłem na WSP. Ale to jest jedyna kortowiadowa koszulka, którą do tej pory kupiłem. Jest w niej coś z młodzieńczego, szlachetnego buntu (więcej o koszulce tu, tu i tu).

Studencka przyszłość nie jest różowa. Magister i doktor na zmywaku lub na bezrobociu, stołujący się w Biedronce. Dlaczego studenci mieliby pozować na ambitnych intelektualistów (tak jak kiedyś), gdy są spychani na margines? Dla mnie to bunt pokolenia. Jeszcze nie nazwany, jeszcze nie do końca uzmysłowiony. Ale bunt…. I chyba nawet globalny, bo wrze na wielu kontynentach, choć niejednakowo.

W moich studenckich czasach kulturą wyższą zajmował się mały odsetek żakariatu (tj. społeczności studenckiej). Ale było zapotrzebowanie. To myśmy, liderzy i animatorzy, chcieli takiej kultury kontestującej, ambitnej, wyróżniającej (bo było więcej wolności, bo mieliśmy odwagę w liczniejszej grupie). A teraz? Teraz podobny odsetek jest ambitny. Ale ginie w demokratycznie rządzącej się większości. Kto chce ten znajduje ambitne imprezy studenckie, ale to mało medialne, więc mniej zauważalne. Nie jest wzywana policja, nie leje się krew, stąd i mniejsze publiczne zainteresowanie popkultury. Mimo, że nawet media o tym piszą i informują, ale w rubrykach „kultura” a nie kronika policyjna. Dostrzegamy w swej świadomości tylko to co masowe i liczne, głośne, popkulturowe.

Studia nie tworzą elity, uprzywilejowanej merytokracji. Owszem, tu dalej rodzi się na uniwersytetach merytokracja, czy digitariat, ale ma charakter indywidualny a nie zbiorowo-pokoleniowo. Teraz elitarność kształtuje się nie po przez sam fakt bycia studentem. Chyba poprzez kompetencje społeczne, uczenie się liderowania, współpracy, nawiązywania kontaktów z aktywnymi. Za moich czasów aktywni studenci… po latach wypłynęli na stanowiskach politycznych, pełniąc ważne funkcje. Studia były okazją do zaistnienia. Zdobyli pozycję i umiejętności społeczne nie na kursowych zajęciach, ale gdzieś pomiędzy… dzięki własnej ambicji, poszukiwaniu, aktywności. Dzisiaj jest podobnie. Są pilni studenci i są ambitni, poszukający, zdobywający świat. Dawniej i dziś pojawiają się na scenie czy na ważnych wiecach.

Generalnie jak nie ma roboty, to nie ma, choćby wokół byli sami wielcy specjaliści. A jak robota jest, to pracodawca sam zadba, żeby ludzi jej nauczyć. Szkoły i uczelnie nie są winne bezrobociu.

Szkolnictwo powszechne w obecnym kształcie jest dziewiętnastowiecznym przeżytkiem. Kulturowym i politycznym. Jeśli działa do dziś, to tylko mocą biurokratycznej inercji i obezwładniającej hipokryzji. Machina szkolna produkuje bowiem nie tylko zastępy nauczycieli, urzędników oraz, rzecz jasna, absolwentów szkół, lecz również narkotyzującą propagandę własnych sukcesów i ”chwałę resortową”.”
(źródło cytatu)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s