Rozważania o uniwersytecie z dygresjami do dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego Europy (cz. 1)

Rośnie moje rozczarowanie współczesnym uniwersytetem (masowe, odczłowieczone kształcenie), bo uniwersytet nie rozwija osobowości a daje surogat wiedzy zawodowej. W rzeczywistości ani to  kształcenie zawodowe (pokazuje to np. skala bezrobocia u absolwentów), ani nie rozwija osobowości, nie daje poczucia szczęścia. Szczęścia wynikającego z rozumienia świata i luksusowego stylu życia dla elity. Elita to to, jak ty żyjesz a nie ilu was jest.

Dyskusja o uniwersytecie jest częścią dyskusji o Europie. Wspólnota Europejska – rdzeń kontynentu – cierpi na utratę (lub brak) tożsamości. Polityczne dyskusje ograniczają się do kwestii ekonomicznych, a to nie wystarcza do utrzymania jedności. Podobnie jest w kwestii uniwersytetów. Być może najpierw trzeba stworzyć wspólnotę europejską, jako wspólną tożsamość i kulturową i ekonomiczną.

Skąd w tytule dziedzictwo przyrodnicze? Bo kultura i ekonomia ściśle są z dziedzictwem przyrodniczym powiązane, co dobrze werbalizuje idea ekorozwoju. I myślę, że uniwersytety powinny być kuźnią, zaczynem i miejsce budowania takiej wspólnoty, zakorzenionej w lokalnej przyrodzie i kulturze prowincji. Moim zdaniem uniwersytet powinien być liderem w rozpoznawaniu, ochronie i rozwijaniu wspólnego, regionalnego i prowincjonalnego dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego. Na razie takiej roli nie wypełnia, przynajmniej w stopniu wystarczającym.

Brak mi wewnętrznej (lokalnej, olsztyńskiej) dyskusji o uniwersytecie i jego przyszłości, zwłaszcza w szerszym globalnym i europejskim kontekście. Owszem, coś tam niby jest ale jakieś takie rachityczne w stosunku do potrzeb. Brak refleksji czy autorefleksji. Może nie to, że nie ma, ale jest za mało, by nasycić głód wiedzy i zrozumienia świata. Przecież samemu trudno – łatwej we wspólnocie, gdzie wiele różnych doświadczeń, punktów widzenia, przemyśleń.

Kawiarnia naukowa miejscem dyskusji? Wyłącznie potencjalnie a nie rzeczywiście. Jest tylko dyskusja urzędowa w rektoracie i na senacie, ale dotyczy działań doraźnych i aktualnych, w sprawach programowych i strategii dotyczy wąskiego grona, zmienia się wraz ze zmianami ekip rządzących. Nie jest wspólną wartością całego środowiska.
W moim odczuciu brak motywowania i przekonywania, jest za to wydawanie poleceń do wykonania.
Tak jak w całej, otaczającej nas społecznej rzeczywistości.

Uniwersytet rozwija się coraz bardziej jako produkcyjna korporacja nastawiona na zysk i wskaźniki ekonomiczne. W dyskusjach na codzień słychać głównie indeksy cytowań, wartościowanie przez wskaźniki produkcji lub pozyskiwania pieniędzy. Liczy się liczba studentów (bo z niej wynika dotacja ministerialna na dydaktykę), liczba grantów i kwoty, wskaźniki ilościowe kadry, impact factor itd.

Trzeba stawiać sobie pytania o sens istnienia uniwersytetu. Czy ma być nastawiony na kształcenie zawodowe? Ale naukę konkretnego zawodu lepiej zrealizują szkoły zawodowe, inne instytucje czy nawet same przedsiębiorstwa! Ujawnia się za to daleko idąca korporatyzacja uniwersytetu, z negatywnym wyścigiem szczurów i brakiem refleksji, brakiem działania dla dobra człowieka, z brakiem nastawienia ku dobru człowieka w szerokim i głębokim sensie.

Kłopot w tym, że nie mam pomysłu jak to zmienić… jak zrozumieć procesy zachodzące w społeczeństwie, w czasie trzeciej rewolucji przemysłowej. Z uwagą więc czytam różne opinie, przysłuchuję się dyskusjom w radiu. Mam wrażenie jakby w ostatnich miesiącach było ich więcej. Czyżby sytuacja nabrzmiewała zbliżającymi się zmianami?

W epoce przemysłowej nowy typ uniwersytetu powstał w Ameryce. Najpierw wzorowany na uniwersytetach europejskich, zwłaszcza niemieckich (np. w Berlinie). A przecież i te niemieckie uniwersytety typu humboldtowskiego były w swoim czasie rewolucyjnymi zmianami. Jak widać wszystko przemija i ciągle musimy wymyślać uniwersytety od nowa, dostosowując do wyzwań współczesności. W Ameryce Uniwersytet Harwarda zerwał z kształceniem klasycznym i wprowadził duży wybór przedmiotów, co umożliwiło studentom swobodne kształtowanie ich toku studiów. System wyboru w niedługim czasie stał się standardem na amerykańskich uniwersytetach. U nas też niby tak próbujemy, ale mam wrażenie, że bardzo powierzchownie i w niewielkim stopniu. Do Olsztyna przenika niezwykle opornie i bardzo powoli, nawet po roku 1990. Siła skostnienia jest zbyt duża mimo deklarowanych postępowych zmian.

Nauka (science – a więc ta przyrodnicza i eksperymentalna) stawała się systematycznie modelem dla wszystkich dyscyplin akademickich. Teraz doktoraty i habilitacje robią artyści. Ujednolicenie nazwy stanowisk ale przecież nie sensu. Doktorat w sztuce nie polega na przedstawianiu wyników badań.

Neutralność uniwersytetu była drugim filarem nowego amerykańskiego uniwersytetu. Neutralność to przestrzeń, w której można rozstrzygać różne kwestie. Taka neutralność nie jest ani za ani przeciw religii. Wydział teologiczny na UWM był więc znakiem czasu i trendem bardzo nowoczesnym.
Szczytowy okres poważania i autorytetu uniwersytetu amerykańskiego przypadł na lata 60. W XX wieku, potem autorytet zaczął spadać. Podobnie w Europie. Był bunt pokolenia „hipisów”, przejście z elitarności na egalitarność i umasowienie kształcenia. Efektem tego było to, że wyższa edukacje przestała uszlachectwiać (awans do elity, uprzywilejowanej, merytokracja, klasa kreatywna to coś więcej niż merytokracja).

Przeżyłem zmiany roku 1989, wyraźnie ożywienie i ogólnopolską dyskusję, także na olsztyńskim podwórku. Wolność i chęć tworzenia nowego systemu kształcenia wyższego (wtedy pracowałem na WSP w Olsztynie). Ruch solidarności był bardzo ożywczy, działałem w NSZZ Solidarność, w komisji zakładowej, chodziłem na rozprawy do sądu pracy, dyskutowałem, organizowałem nawet sejmik oświatowy. Ale wtedy miałem nadzieję na zmiany jakościowe. Od kiedy komisja zakładowa zajęła się organizowaniem wycieczek a nie reformami, złożyłem legitymację. Związek zamiast reformować i w ten sposób tworzyć postęp, gwarantować nową jakość i miejsca pracy, zajął się doraźną obroną obecnie zatrudnionych, ignorując dyskusję o rozwoju i budowaniu przyszłości. Kilka ostatnich lat utwierdziło mnie w tamtej decyzji – kiedyś reformatorski ruch zmienił się w destrukcyjny związek zawodowy, nie tylko w szkołach wyższych…

Obecnie społeczeństwo nie tylko polskie kontestuje uniwersytet. Co dalej z egalitarnością? Powszechne jest narzekanie na zbyt dużą liczbę studentów, niską jakość i wynikające z poprzednich duże bezrobocie wśród absolwentów szkół wyższych. Po co studiować? Czy nie lepiej skończyć dobrą zawodówkę? Czy z magistrem lepiej pracuje się na zmywaku w Londynie?

A może na uniwersytecie następuje dojrzewanie, wchodzenie w dorosłość, usamodzielnianie się? A może, skoro wszyscy są po studiach, to trzeba mieć przynajmniej ten licencjat lub mgr przed nazwiskiem? Bo inaczej wypada się gorzej? Ale z tego obowiązku zaliczenia studiów nie ma entuzjazmu i motywacji do nauki. Nasi studenci nie są tak słabi, jak o nich myślimy – oni po prostu nie widzą sensu, czują się jak na obowiązkowym szarwarku (pańszczyźnie).

Uniwersytet – wspólnota. Co jest zasadą wspólnoty pracowników i studentów, różnych wydziałów nauk ścisłych, sztuki, humanistyki i teologii? Co je łączy, to że są w jednym miejscu i wspólny adres? Może lepiej powołać kilka szkół zawodowych i będzie z głowy?

Z całą pewnością świat się zmienił i to bardzo. Na nowo trzeba przemyśleć sens i kształt uniwersytety w ogólności i tego w Olsztynie w szczególności. Gdzie w Olsztynie się na ten temat dyskutuje, żeby posłuchać, przyłączyć się, być może aktywnie zabrać głos?

„Dziś już nie ma szkoły, uniwersytetu, uczelni, która daje wiedzę i umiejętności na całe życie. Ona daje dobre przygotowanie i powinna dawać jak najlepsze przygotowanie do kształcenia ustawicznego [czyli dokształcania dorosłych – red.], które ma swój początek, ale nie ma końca.”

(czytaj cały tekst )

c.d.n.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s