To nie dzieciaki ratujmy a dorosłych!

Spodobał mi się felieton Agaty Bielik-Robson, dotyczący akcji "Ratujmy dzieciaki"

„Dzisiejszemu światu naprawdę nie grozi nadmiar dorosłości; zdecydowanie zagraża mu nadmiar zdziecinnienia, kiedy to 20- i 30-latki nadal czują się bezradnymi „maluchami” tęskniącymi za opiekuńczą obecnością matczynej spódnicy. Dlatego zgłaszam przeciwny postulat: ratujmy dorosłych”

Agata Bielik-Robson „Ratujmy dorosłych”. Wysokie Obcasy, 1 czerwca 2013 r. Zapewne za jakiś czas felieton ten będzie dostępny także w wersji elektronicznej.

Ja również nie mogę nadziwić się akcji "Ratujmy dzieciaki"…. bo przed czym ratować, przed szkołą? Trochę to infantylne. Jeśli pojawiają się kłopoty szkolne i różne błędy, to naprawiajmy szkołę a nie izolujmy dzieciaki od szkoły.  Bo tylko sześciolatki mielibyśmy ratować przez błędami w szkolnictwie?

Akcja nie wzięła się  znikąd. Pierwszym winowajcą jest ministerstwo. Bo nie było projektu popularyzującego pomysł posyłania sześciolatków do szkoły. Wyszło rozporządzenie i kwita. Żona uczy już drugi rok całą klasę sześciolatków. Z perspektywy ponad dwudziestu lat pracy w szkole dostrzega prosty fakt, że sześciolatki w wielu aspektach są umysłowo chłonniejsze i uczą się szybciej (pozostawianie ich w przedszkolach jest marnowaniem szans życiowych). Owszem, są mniej dojrzałe emocjonalnie i społecznie. Ale ten sam problem jest w przedszkolu co i w szkole. Od wieli lat moja małżonka obserwuje również to, że dzieci szybciej dojrzewają intelektualnie niż kiedyś. To widać nawet po lekturach – daje do czytania te z klasy wyżej, bo przewidziane programowo są już dla  nich za infantylne. I ten proces uwidocznił się wiele lat temu…

Obiektywny fakt to jedno, przekonywanie do działań to drugie. Brak przekonywania zaskutkował dezorientacją i niepotrzebnymi a wręcz szkodliwymi społecznymi akcjami. Nie wystarczy wydawać polecenia swoim podwładnym, trzeba jeszcze ich przekonać co do słuszności i sensu działań.  Podobnych przykładów jest znacznie więcej. Brakuje Polakom umiejętności pracy zespołowej i motywowania do działania. Żyjemy w archaicznym wzorze zarządzania pańszczyźnianego: groźnie wydać polecenie i "surowo" rozliczać.

Liczę że szerszy udział w projektach wolontariackich te umiejętności i kompetencje społeczne upowszechni wśród naszego narodu. Ratujmy więc dorosłych przed niekompetencją i brakiem umiejętności zarządzania dużymi i małymi projektami, na każdym stanowisku pracy.

W szkole i edukacji na każdym poziomie jest wiele do zmienienia i naprawienia a raczej dostosowania do współczesnych wyzwań i potrzeb. Trzeba zmieniać szkołę a nie uciekać od niej. A propos sześciolatków – szkoła powinna dostosować program i metody do poziomu i potrzeb maluchów. To oczywiste. Na razie zawadą jest  zbytnia kontrola i zasypywanie nauczycieli zbędną sprawozdawczością i biurokracją. Nauczyciele w pogoni za awansem zajmują się zbędnymi bzdetami lub… eliminują mniej wygodne dzieciaki. Bo nastawieni są na awans a nie kształcenie ludzi (innych ludzi). Eliminują wszystko to, co staje na drodze, także dzieci wymagające większej pracy czy uwagi. I to zarówno te najzdolniejsze jak i te słabsze.

Korporatyzacja dotarła do uniwersytetów i do szkół, z negatywnymi skutkami. Korporacyjny wyścig szczurów niszczy szkołę a nie fakt posyłania sześciolatków.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s