Uniwesytet i Kortowiada – czy studenci są elitą?

Juwenalia studenckie (w Olsztynie jest to Kortowiada) często kojarzą się z pijaństwem, wybrykami, głośną muzyką. Rodzi to pytanie o kulturę studencką. W jakimś sensie juwenalia są ewaluacją samego uniwersytetu (przynoszą wstyd?) jak i całego społeczeństwa. Jeśli jest coś nie tak, to zastanówmy się nad przyczynami tej domniemanej choroby a nie tylko lamentujmy nad objawami. A może nie jest tak źle, jak się nam wydaje?

Czy uniwersytety przestały kształcić elity?

Na juwenalia patrzymy z perspektywy elit. Kiedyś może tak było. Kiedyś dyplom uczelni wyższej otwierał perspektywy bycia elitą (nie gwarantował ale mocno obiecywał). Bo wykształcenie dawało awans społeczny, przynajmniej w warstwie prestiżu. Od kilku lat nie jest to już aktualne. Powszechne kształcenie, egalitarne, nie tworzy elit. Bo z samej definicji elita musi być nieliczna.

Młodzi ludzie z dyplomami są sfrustrowani, bo nie mogą znaleźć pracy, do której przygotowywali się podczas studiów, nie mówiąc już o rozwoju osobistym i karierze. I nie wynika to z gorszego kształcenia tylko z takiego a nie innego rynku pracy. Dla młodych nie ma pracy, bez względu czy mają czy nie mają wyższego wykształcenia (wśród młodych bez dyplomu jest nieco wyższe bezrobocie). O małą liczbę wolnych stanowisk konkuruje coraz więcej dobrze wykształconych młodych ludzi. Ci gorzej wykształceni szybko są wypychani z rynku.

Elitarność kształtuje się zupełnie inaczej. Owszem, także na studiach ale nie poprzez sam fakt bycia studentem. Tak jak w dowcipie o najszerszym autobusie w Wąchocku – bo wszyscy chcą siedzieć obok kierowcy. Społecznie myślimy, że uniwersytety są takimi właśnie „najszerszymi autobusami”.

Jak kształcić elity? Dobre pytanie. Na pewno na uniwersytetach, ale sam fakt uzyskania dyplomu elitą nie czyni. Potrzeba czegoś więcej. I z tego „czegoś” nie bardzo zdajemy sobie sprawę. Stąd ta rosnąca społeczna frustracja i zdegustowanie m.in. juwenaliami. Że niby takie nie-elitarne.

Co z kulturą studencka?

Kiedyś podobno było lepiej. Mam jednak poważne wątpliwości co do tego „lepiej”. Kiedyś w ART było raptem 4 tys. studentów, na WSP 2-3 tysiące. Ile osób bawiło się na juwenaliach? Na WSP zaledwie kilkaset, też głośno. Do klubu studenckiego na koncert wchodziło 50-150 osób maksymalnie (teraz na koncercie jest 20-30 tysięcy!). Jeśli ta dawna kultura studencka była jakimś wyróżnikiem… to także dotyczyła małego grona a nie wszystkich studentów. Jeśli były juwenalia z alkoholem (a były), to były raczej kameralne i przez to nie rzucały się w oczy. Ponadto nie było ani potrzeby ani możliwości organizowania dużych koncertów plenerowych. Teraz jest więcej uczestników i są możliwości. Więc słychać. I widać. Ale to nie wynika z upadku poziomu kultury studenckiej. Ośmielam się twierdzić, że teraz nie jest gorzej, teraz tylko w jednym miejscu większa liczba studentów urządza juwenalia. Gorsza może być przez swoją masowość i utratę kameralności.
Osobiście wolę imprezy kameralne.

Kiedyś muzyka była ambitna i były kabarety? Ale wtedy uczelnie wyższe były swoistym azylem, gdzie było trochę więcej wolności i więcej mogliśmy. Nie dlatego, że inni nie chcieli i nie byli w stanie zainteresować się czymś ambitniejszym. Teraz popkultura dotarła do kampusów uniwersyteckich. Bo wolność jest wszędzie, bez kartek i limitów. A tej ambitniejszej kultury studenckiej, mniej masowej, po prostu nie dostrzegamy. Bo nawet na wsiach są już teatry, ciekawe spotkania. Poziom kultury się wyrównał, zatarły różnice.

Jest sporo imprez studenckich, ambitnych ale nie tak masowych, dlatego w mediach nie dostrzegamy… i nie narzekamy. Studenckie Spotkania Kulturalne przeszły jakoś bez echa. Ciekawe są np. Nocniki – nocne malowania studentów, akcja sadzenia lasu itd. Są kabarety, sukcesy odnosi chociażby Kabaret z Nazwy. Jest Niebieskie Piórko, Dni Afryki itd. A przecież ja znam tylko mały wycinek aktywności studenckiej. Bo za mało o ambitnych i wartościowych przedsięwzięciach studenckich się mówi i pisze. Często studenci ze swoją aktywnością przenoszą się poza kampus studencki, są bardziej otwarci niż my kiedyś. Przez to są mniej widoczni. Uniwersytety przestały być azylem dla kontestacji.

Narzekamy, że pijaństwo?
Mnie również nie bardzo się podoba głośna popkultura z ostentacyjnymi bachanaliami. Ale jeśli zajrzeć do Kortowiady od środka, to widać dużo więcej. Na przykład boje wydziałów, kreatywne zabawy i imprezy sportowe. Narzekamy na upadek obyczajów ale…. pozostawiliśmy studentów samym sobie. Sami musieli znaleźć sobie sponsorów na sfinansowanie koncertów. I znaleźli browary. Dlatego w formie takiej czy innej reklamy piwo jest tak bardzo widoczne. Czy daliśmy inną alternatywę i wsparliśmy finansowo lub zaproponowaliśmy kulturalniejszych (mniej ludycznych) sponsorów i mecenasów?

Ilu pracowników bierze udział w bojach wydziału, ilu poprzez swój przykład i aktywność pokazuje jak można się bawić kulturalnie? Oddaliliśmy się od siebie, teraz trudno będzie znaleźć wspólną komunikację i wspólną przestrzeń…
A może nigdy jej nie było, dawniej także?

Ilu pracowników wspiera swoją aktywnością np. Studenckie Spotkania Kulturalne (ambitne i bezalkoholowe)? A ilu profesorów, doktorów i magistrów bywa na różnorodnych imprezach kulturalnych w mieście, w filharmonii, teatrze, wernisażach? Niewielu z nas tam bywa, nie dajemy dobrego przykładu – same słowne połajanki studentow nam nie odmienią. Wolimy piwo przed telewizorem w swojej willi lub grill w ogródku (za własnym płotem, odizolowani). Dlaczego więc mamy pretensje do studentów? Że robią to gromadnie na trawniku? Bo piją z puszki a nie z kryształowej szklanki? Bo willi jeszcze nie mają i szanse na awans mają niewielkie? Całe pokolenie spychane jest na społeczny margines. A grillowanie na trawniku ma przynajmniej aspekt społeczny, otwartego spotkania w przestrzeni publicznej. Ja im tego zazdroszczę! I oby ta chęć wspólnego przebywania w przestrzeni publicznej pozostała jak najdłużej.

Narzekamy, że na plaży nad Jeziorem Kortowskim studenci nieustannie grillują i piją piwo. A czy w jakimkolwiek budynku uniwersytetu jest choć jeden pokój socjalny, gdzie studenci w przerwie między zajęciami mogliby usiąść (nie na schodach!) i zrobić sobie kawę czy herbatę po kosztach własnych? Czy tworzymy im przyjazną i kulturalną niekomercyjną przestrzeń publiczną? Są tylko płatne automaty do kawy i fast foody. Ani to zdrowe ani tanie. A czy uczestniczymy lub organizujemy ambitne spotkania kameralne na terenie kampusu lub "na mieście”, aby poprzez przykład pokazywać jak można kulturalnie spędzać czas na dyskusjach?

Pozostawiliśmy studentów – całe pokolenie – samych sobie. I tylko narzekamy. Ale tak na prawdę, to narzekamy na samych siebie, na to jak fatalnie organizujemy przestrzeń do kształcenia elit.

Na Kortowiadzie dużo jest młodzieży licealnej. Oni też piją. Może nawet bardziej, bo to powiew wolności i „dorosłości”. A ile jest miejsc w Olsztynie, gdzie mogą tanio się spotkać w kawiarni czy herbaciarni?

Czy jest bezpiecznie na Kortowiadzie?

W mediach czasem pojawiają się informacje o incydentach i chuligańskich wybrykach na różnych juwenaliach, zapisanych na konto studentów. Do tego są narzekania mieszkańców na głośne studenckie imprezy. Ale wyobraźmy sobie imprezy masowe na 30-50 tysięcy uczestników. Niech będzie to mecz piłkarski. Jakie środki w postaci policji i ochrony trzeba na takie imprezy przygotować? I ile na takich imprezach jest burd ulicznych i pozastadionowych? A ile jest spontanicznych imprez, zwoływanych przez np. Facebooka w Polsce? Podobnie z dużymi imprezami masowymi z koncertami. Wedle takiej miary to na Kortowiadzie jest bardzo spokojnie i bezpiecznie. Na dodatek jest relatywnie bardzo małe zaangażowanie policji (za pieniądze podatnika). Oczywiście, wolałbym aby na Kortowiadzie nie było żadnych incydentów, nawet tych drobnych. Ale przykładajmy do tego właściwe porównanie. Jeśli jest coś nie tak, to studenci nie odbiegają negatywnie od całego naszego społeczeństwa. Raczej są powyżej średniej przeciętnej (w pozytywnym aspekcie).

Narzekaniem na kortowiadowe bachanalia chyba chcemy zagłuszyć własne wyrzuty sumienia, że całe młode pokolenie pozostawiliśmy samym sobie. Daliśmy złudne nadzieje na awans społeczny i instrukcję „zrób sobie sam”.

Na koniec cytat

Prof. Marian Golka, dziś socjolog kultury, u progu lat 70. kierował klubem Cicibór. Zapraszał teatry, organizował dyskoteki zwane wtedy fajfami. – Stan obecnej kultury studenckiej w Polsce czy raczej kultury studentów można zinterpretować na trzy sposoby: obiektywny, choć odsłaniający mizerię tej kultury, obiektywny, choć neutralny oraz domniemany, choć potencjalnie życzliwy – mówi. – Po pierwsze więc, nie sposób dostrzec dzisiaj w kulturze studentów w całej ich masie bardziej wyrafinowanych elementów, zainteresowań, potrzeb; nie sposób też dostrzec autonomicznej kreatywności. Ta kultura obecnie zdecydowanie różni się od tej, jaka przejawiała się u większości – bo przecież też nie u wszystkich – studentów z czasów sprzed umasowienia szkolnictwa wyższego. A różni się przede wszystkim tym, że mało różni się ona od innych kategorii społecznych. I tu przechodzimy do drugiego wyjaśnienia: dzisiaj we współczesnej cywilizacji zachodniej czy "zachodopodobnej" mało która kategoria społeczna ma swoją własną kulturę czy choćby swój odrębny styl życia. Nie mają go księża, nie mają prawnicy, nie mają kominiarze ani żołnierze. Trudno więc oczekiwać, aby mieli go studenci w swym przelotnym okresie życia. Rzeczywiście, czy to nam się podoba, czy nie, nie mamy się gdzie ukryć przed dominacją kultury medialnej – przyznaje prof. Golka. – I wreszcie wyjaśnienie życzliwe: a może ta forma zabawy, a przede wszystkim "zamówienie" sobie na piknik zespołu Figo Fagot, jest wyrazem pewnej przekory, a może nawet chęcią sprostania pewnym absurdom czy chęcią ludycznej ich manifestacji. No właśnie: kiedyś, w swych najlepszych czasach, kultura studencka pielęgnowała absurd, żywiła się nim, ale też oswajała go, igrała z nim. To było tym wyższym piętrem kultury studenckiej, które miało różnić ją od innych, bardziej trywialnych i dosłownych form. Chcę wierzyć, że tak właśnie jest i teraz.”

Cały tekst

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s