Uniwersytet trzeciego wieku albo… eutanazja

Żyjemy w epoce kryzysu czasu wolnego. Dzięki postępowi technologicznemu nie musimy tyle pracować co kiedyś. Wyręczają nas maszyny i nowoczesna technologia. Niby dobrze ale… co zrobić z wolnym czasem? Rośnie bezrobocie, bo nasza praca nie jest już potrzebna. A dodatkowo żyjemy dłużej, więc pojawia się problem z wolnym czasem na coraz dłuższej emeryturze. Bezrobotni są sfrustrowani i emeryci są sfrustrowani – obie grupy czują się niepotrzebne i obciążające całe społeczeństwo. Co zrobić z czasem wolnym?

Z jednej strony, w związku z wymogami technologicznymi oraz z siłą bezwładu cywilizacyjnego wydłuża się okres kształcenia. Blisko połowa populacji podejmuje studia a więc w "ławach szkolnych" pozostaje niemalże do 30 roku życia. Społeczeństwo wiedzy staje się faktem. Przy okazji czas wolny zagospodarowany jest na kształcenie. Dla własnego samopoczucia lepiej się kształcić niż być bezrobotnym (pokolenie "nic"). W tym sensie kształcenie nawet uniwersyteckie jest sensownym zagospodarowaniem czasu i nadaniem sensu życia. Można to rozpatrywać w kategoriach higieny, tak jak zdrowe odżywianie, ruch i sport, tak i aktywność umysłowa umożliwia lepsze życie. W tym rozumieniu uniwersytety będą coraz bardziej nie tyle wyższymi szkołami zawodowymi co miejscami poszukiwania sensu życia i zdrowia duchowego.

A co z emerytami, całkiem sprawnymi fizycznie i intelektualnie? Są obciążeniem dla budżetu? Jak grzyby po deszczu w dużych miastach i małych miasteczkach rozwijają się uniwersytety trzeciego wieku. To także jest pozazawodowe poszukiwanie sensu życia, znacznie lepsze niż … eutanazja (pozbyć się ludzi starych). Mamy przecież sobie tyle do powiedzenia!
W społeczeństwie wiedzy ten potencjał będzie się stale zwiększał. W Belgii 2% zgonów to eutanazja… a byłoby więcej, gdyby nie opór środowiska medycznego. Społeczeństwa różnie wybierają… Przed nami także jest ten wybór… do "gazu" czy na uniwersytety (przepraszam za brutalne porównanie).

Wraz z długiem publicznym i starzeniem się Polaków (w sensie demograficznym), będzie coraz większa presja na eutanazyjne pozbycie się starego problemu. Czy jesteśmy gotowi dostrzec w ludziach „niepotrzebnych” wartość, którą trzeba pielęgnować? Czy jesteśmy gotowi dostrzec w edukacji i wiedzy sensowną alternatywę zarówno dla kryzysu czasu wolnego jak i eutanazji?

Uniwersytety trzeciego wieku to poszukiwanie sensu życia. W ślad za modą na uniwersytety trzeciego wieku najpewniej powstawać będą uniwersytety wieku uniwersalnego, bo faktem staje się także kształcenie ustawiczne (w każdym wieku a nie tylko szkolnym i emerytalnym). Więc nie tylko w młodości i nie tylko na emeryturze odwiedzać będziemy uniwersytety.

Uniwersytety nabierają nowego sensu w społeczeństwie wiedzy XXI wieku. Nie powinniśmy narzekać, że mamy bezrobotnych magistrów. Bo sensem uniwersytetu wcale nie jest kształcenie zawodowe. Sensem jest rozwój osobowości i poszukiwanie sensu życia. Kompetencje zawodowe są nabywane przy okazji. Jako wartość dodatkowa a nie główna.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s