Luksus jest lokalny, prowincjonalny i unikalny (o rozwoju regionalnym i rękodziele biotechnologicznym)

"Zamiast kupować wiele byle jakich rzeczy, lepiej zaoszczędzić na dobra bardziej luksusowe.”

Beata Chomątowska („Bo nikt inny tego nie ma” Tygodnik Powszechny, 10 marca 2013)

Powrót rękodzieła i rzemiosła, to nie tylko artystyczne decoupage, malowanie, wyszywanie, szycie lalek i skarpeciaków, rzeźbienie jajek, ale także domowe wyroby w postaci wypieku chleba, wędlin dojrzewających, własnych przetworów, warzenia piwa, robienia nalewek. To stymuluje i ożywia przemysł spożywczy, co widać po coraz liczniejszych lokalnych jarmarkach. Powrót do jakości (i unikalnej lokalności) widzimy w przemyśle spożywczym a także i odzieżowym. Awangardą jest sztuka i pamiątkarstwo.

Wracamy do wyjątkowego rękodzieła i rzemiosła. To szansa dla regionu, w którym coraz więcej gospodarstw agroturystycznych i miasteczek cittaslow. Prowincja brzmi pięknie ale i nowocześnie. Te różnorodne małomiasteczkowe jarmarki, wiejskie festiwale teatralne (np. w Bartągu), stodoły arystyczne, pikniki argeologiczne, wioski garncarskie to znak ogromnych przewartościowań w globalnym świecie a nie „zacofanie” czy cepeliowski skansen.

Moja licencjantka, biotechnolożka… uczy się ręcznie (samodzielnie w domowych, manufaktorowych warunkach) przygotowywać kosmetyki (proszę zwrócić uwagę, że mimo światowego kryzysu, na kosmetyki popyt nie zmalał – kobiety zawsze chcą być piękne). To nie tylko taniej ale i bardziej przyjazne dla ludzkiego zdrowia oraz środowiska przyrodniczego (ogranicza zbędny transport). Te naturalne, ręcznie robione kosmetyki są unikalne, krótkoterminowe (do trzymania w lodówce) i lokalnego spożycia, konsumowania, wymagają wiedzy kosmetyczno-biologicznej. Ale młodzi ludzie myślą o wykorzystaniu swojej wiedzy biotechnologicznej, bazującej na nowoczesnej wiedzy i lokarnej różnorodności biologicznej. Dokształcając się szuka czegoś wyjątkowego, specyficznego dla regionu. Zioła zbieraję nie starutkie, pomarszczone babcie z chatki pod lasem, ale młode i dobrze wykształcone kobiety, znające świat z wycieczek i staży zawodowych.

Nasza warmińsko-mazurska smart specjalization rodzi się w opariu o wiedzę, wyksztacenie, bioróżnorodność i… rękodzieło. W oparciu o dziedzictwo kulturowe i przyrodnicze regionu. W parciu o rękodzieło, rozumiane jako małe porzedsiębiorstwa.

Lokalność, prowincjonalność i rzemiosło jest punktem wyjścia. Pozwala koncentrować się na prostych przyjemnościach takich jak posiłek z naturalnych produktów (a nie wysokoprzetworzonych półproduktów z supermarketu) czy spacer po parku (tylko te parki w miastach muszą być!) lub urokliwych kawiarenkach w zabytkowej przestrzeni miejskiej (Starówka to nie budka na parkingu!).

Czytanie książek w domu jest prawdziwym luksusem, indywidualnym, niepowtarzalnym. Podobnie jak domowe pieczenie chleba, warzenie piwa, szycie lalek, decorowanie techniką decuopage "odpadowych", pokonsumpcyjnych opakowań, malowanie butelek. Ci którzy potrafią tak spędzać czas to szczęściarze (elita) i mniejszość w społeczeństwie, pracujących po godzinach, aby zapłacić za to, co sami nie mają czasu zrobić. Zapracowana więszosć to ludzie, którzy płacą za opiekunki, bo sami nie mają czasu pobyć z własnymi dziećmi, nawet poprzytulać się. Płacą na kiepskie jedzenie, bo sami nie mają czasu przygotować posiłku.
Płacą za rehabilitacje i grupy terapeutyczne bo ich dzieci nie mają czasu nawet pobawić się na podwórku.
Zapomnieli się w pogoni za sukcesem i pieniędzmi, popadli w rutynę i są przepracowanymi prachoholiklami, konsumującymi jednorazową tandetę, powstającą nierzadko w wyniku pracy niewolniczej, wyzysku dzieci czy rabunkowego niszczenia środowiska.
Udajemy, że nie widzimy, bo taniej?

Wszystko co powstaje na masową skale, jest adresowane do mas. Jak pomyje do świńskiego koryta (kto dba o jakość i smak? Ma tuczyć szybko i tanio). W odróżnieniu od wyrobu luksusowego, który jest unikalny, indywidualny, niepowtarzalny, wyjątkowy, przygotowywany w zakładach rzemieślniczych, krótkich seriach i w dobrze rozumianej formule pracy rękodzielniczej.

Luksus jest lokalny, prowincjonalny i unikalny.
A prowincjonalność i rękodzieło jest awangardą nowego stylu życia.

Tak jak coraz liczniejsze spotykanie się ludzi w bibliotekach, domach kultury, aby wspólnie pobyć ze sobą i zrobić coś unikalnego, twórczego. Kiedyś "baby" spotykały się na darciu pierza i łuskaniu fasoli. Teraz obie płcie, starzy i młodzi na wspólnym tworzeniu rękodzieła, czy tylko na "pobyciu ze sobą". Biblioteki, szkoły i domy kultury na prowincji stają się unikalnymi kondensatorami życia lokalnego i społecznego. Tam rodzi się nowy, przyszły świat.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s