O deszczu co trawniki w Olsztynie wypłukuje i zamienia w polbrukowe klepiska

W dawnych, peerelowskich czasach wielkiego niedosytu towarów a przesytu propagandy, w czasie harcerskiego zlotu na polach grunwaldzkich uroczyście wywieszono czerwone flagi Związku Radzieckiego. Flagi były z jedwabiu. I po nocy zniknęły. Lud musi się w coś ubierać, a jedwabna bluzka to jest coś!, nawet jeśli czerwona. Naród się ucieszył ale organizator miał wielki kłopot, bo jak wytłumaczyć to polityczne zdarzenie? Harcmistrz całą noc się biedził, a rano napisał raport, wyjaśniający zniknięcie flag Wielkiego Brata: "Na cześć towarzyszy radzieckich flagi wyłopotały się na wietrze."

Przez długie lata, myślałem, że ta epoka dziwacznej frazeologii odeszła w niepamięć. Ale gdzież tam, przetrwała w refugiach działaczy samorządowych i drobnych lokalnych biznesmenów. Kreatywność nie mniej twórcza niż ta z dawnych czasów. Ciekawiście? No to opowiem (zdjęcia są ilustracją niezwykłego zjawiska, zaobserwowanego w Olsztynie).

Kiedy przed rokiem kończono rewitalizację Placu Jedności Słowiańskiej, cieszyły solidne chodniki z polbruku i kostki granitowej, oraz projektowana zieleń i ławeczki. Na pewno sporo kosztowała ta inwestycja. Ale przed restauracją Malta Cafe, w miejscu projektowanych trawników było błocko, powstałe w wyniku notorycznego parkowania samochodów. Widok żałosny. Jak mi ktoś powiedzieł, że nawet właściciel a jednocześnie olsztyński radny – w taki łamiący estetykę, założenia inwerstycyjne i szacunek dla zieleni sposób samochodem swoim parkował. Spacer w walentynkowy dzień pokazywał niemiły widok dewastowanej przestrzeni Starego miasta (czytaj więcej na ten temat).

O nie, tego to za wiele. Restauracja podobała mi się, miała sympatyczny wystrój. Ale za takie niszczenie przestrzeni miejskiej podjąłem decyzję – moja noga tam więcej nie postanie! Możecie nam zastawić Starówkę samochodami wzdłuż i w szerz, możecie arogancko pokazywać, że władza może więcej, ale my klienci możemy zagłosować nogami.

Latem, przechodząc obok wspomnianej restauracji, w miejscu trawnika zauważyłem ustawione ogródki letnie, a ziemię "estetycznie" przykryto płytą paździerzową (zdjęcie wyżej). W innym miejscu Placu Jedności Słowiańskiej, inna restauracja zajęła cały chodnik, lokując tam swój ogródek (zdjęcie poniżej). Po co wydawano duże pieniądze na odnowienie skweru, położenie granitowej kostki, kiedy przestrzeń jest zupełnie inaczej wykorzystywana? A w zasadzie zawłaszcana z utrudnieniem funkcjonalnego korzystania z jakże nielicznych terenów zielonych?

Cóż zrobić? Można jedynie wewnętrznie przeżywać dewastacje na oczach władzy i prawa. Jakże dziwią sytuacje, gdy młodych ludzi, chcących zrobić jednorazowy flashmob od razu policja przegania, pod pretekstem utrudniania przejazdu samochodów (czytaj na ten temat). A tych źle zaparkowanych samochodów nikt nie rusza i kierowców nawet nie upomina…

Kilka dni temu, na mojej tablicy Facebookowej pojawiła się reklama Malty Cafe, z oferta smakowitych dań. Napisałem więc to, co mi od dawna na sercu leżało, żeby wiedzieli co i dlaczego odstrasza im klientów (więc reklama nieskuteczna):

„I tak tam moja noga nie zawita – za te niszczone trawniki przed lokalem, zaparkowane samochody i dyktę na trawie. Nie szanujecie otoczenia, nie warto u Was bywać.”

Użytkownik Malta Cafe (może sam właściciel?) tak mi odpisał „troszkę się Pani mija z prawdątrawników nigdy tam nie było… zaraz po zakończeniu prac w ubiegłym roku była pamiętna ulewa, która sparaliżowała komunikację w mieście, a z miejsc o których Pan wspomina została wypłukana cała nowo nawieziona ziemia, która spłynęła na ulicę Pieniężnego… chyba projektant tego terenu nie uwzględnił takich "anomalii" jak ulewny deszcz… oczywiście ma Pan prawo mieć inne zdanie…” (podkreślenia S.Cz.)

Szczyt tupetu i arogancji? A może kreatywność w stylu flag, co się na wietrze wyłopotały? To te samochody, które tam widziałem, kołami niszczącymi trawnik, to był deszcz (pamiętna, notoryczna ulewa)? Ta dykta starannie i szczelnie zakrywająca trawnik (żeby stoliki i krzesełka z ogródka letniego równo stały), to był deszcz i anomalia? No tak, radny jako właściciel restauracji może więcej, a my możemy mu nagwizdać. Może nas nawet przekonywać, że to deszcz….

Wczoraj poszedłem ponownie z aparatem. I co widać? Znowu anomalia pogodowa (dwa zdjęcia górne i to na samm dole). Trzeba mieć tupet publicznie wypisując farmazony o ulewnym deszczu i anomaliach pogodowych, gdy w tym samym czasie samochody parkują na trawniku. Zupełnie bezkarnie…

Nie mijam się z prawdą, co próbuje zarzucić mi Malta Cafe, pod swoją reklamą. Tak, trawników tam nigdy nie było, bo zanim w miejscu dla nich przeznaczonym mogły wyrosnąć, już zostały zniszczone. I nie ulewą, ale kołami samochodów. Kiedyś do Malty Cafe chodziłem, ale po tych naocznie widzianych dewastacjach zieleni, po prostu przestałem. Mogę niewiele (bezsilność wobec zaborczej dewastacji), ale głosuję nogami i innym będę odradzał koszytanie z tej restauracji.

Na Facebooku Malta Cafe napisał(a) „Chyba jednak nie dysponuje Pan pełną wiedzą… ulewa spowodowała wypłukanie ziemi… było to zresztą zgłoszone w Miejskim Zarządzie DiM… a teren ten nigdy po tej nawałnicy nie był naprawiony… Poprzedni dyrektor MZDiM stwierdził, że kąt nachylenia drogi prostopadłej od ul. Prostej powoduje, że ilość spływającej wody w tym kierunku nie jest odbierana przez studzienkę, wobec czego woda przelewa się dalej w kierunku ulicy Pieniężnego… wystarczy to sprawdzić w trakcie lub zaraz po deszczu… takie są fakty… ma Pan oczywiście rację, że ten skwerek nie wygląda estetycznie… jednak chcielibyśmy zaznaczyć, że nie jest to nasz grunt a więc nie możemy nic na nim robić bez zgody… Zdaniem poprzedniego dyrektora jest to błąd, że jest tam ziemia, bo będzie stale wypłukiwana… zastanawiał się czy nie lepiej będzie tam wstawić "polbruk ażurowy" aby trawa i ziemia mogła się ostać… miało to być zrobione kiedy będzie to tylko możliwe… Podsumowując miejsce, które Pan opisuje nie wygląda najlepiej i myślę, że nie jest to wina parkujących samochodów, tylko błąd w planowaniu i nieuwzględnieniu nachylenia długiej ulicy…”
(podkreślenia S.Cz.)

No tak, polbruk, specjalność Olsztyna, nawet na trawniku. Ażurowy? Aaaa, żeby się opony zaparkowanych samochodów o błoto nie pobrudziły? I to w majestacie miejscowej władzy i ratuszowych urzędników. No tak, ale kto "podskoczy" radnemu?

Nie wasz grunt, ale wasz ogródek letni tam stał. Błąd w planowaniu? Ale nie względem nachylenia gruntu tylko ambicji lokalnych biznesmenów i radnych. Dziwicie się potem, że w Olsztynie turystów ubywa. A kto na parklig z polbrukowymi trawnikami będzie przychodził? Jasne, na arogancję nic się nie poradzi… można codziennie głosować nogami a od czasu do czasu przy urnie.

Na cześć lokalnej władzy i starówkowych biznesmenów trawniki wypłukały się na deszczu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s