Studencki Harlem Shake na UWM – to coś więcej niż głupawa zabawa

Nie milkną internetowe głosy oburzenia i zachwytu nad wczorajszym, studenckim Harlem Shake. Proste relacje prasowe pokazują studencki happening (może raczej flashmob) jako zabawę. Patrząc z tej perspektywy można rzeczywiście odbierać jako bezwartościowe wygłupy:

  • „do nauki głąby!” (Prof dr hab inż)
  • „Smutno mi to stwierdzić, ale jak się patrzy na młodzież/studentów to aż strach pomyśleć co się stanie z naszym krajem za parę lat. W moim odczuciu społeczeństwo w Polsce głupieje, szkoda!” (Rubika)
  • „To są studenci? Moja 10-cio letnia córka jest inteligentniejsza!” (Pan).
  • „Wstydzę się, że studiowałem na UWM… Dzięki takim nierobom.” (Iceman)

Nieliczne są głosy, objaśniają tę wyrywkowo pokazaną rzeczywistość:
„Przykre są niektóre komentarze, ludzi oceniających innych bez wyraźnego powodu. To była zabawa, forma zrzeszenia, niezapomniany moment, który ktoś próbuje zniszczyć swoim jadem. Pomyślcie o tym, jacy sami jesteście. Uczestniczyłam w tym, nie jestem bezrobotna, chodzę na wszystkie zajęcia, dorzucam się do rachunków i nie zachlewam się codziennie na umór. Za nieuka też się nie uważam, co miesiąc dostaję stypendium naukowe. Pozdrawiam serdecznie i życzę więcej uśmiechu i szacunku do innych, oraz odrobinę zabawy:)!!” ( Ola)

Być może to wina mediów, że w pośpiechu pokazują tylko wyrwaną z kontekstu powierzchowność. Nie starcza czasu na objaśnianie rzeczywistości? W sumie to czytelnik sam powinien umieć interpretować i rozumieć rzeczywistość…. Ale widać z tego również ogromną potrzebę objaśniania świata, dziejącego się wokół nas. Potrzebujemy nie tylko wiedzieć (być informowanym) ale i rozumieć (potrzebna objaśniania, głębszego rozumienia zjawisk wokół nas się dziejących). Informacje medialnie łatwo przygotować, znacznie więcej czasu potrzeba na objaśnianie, interpretowanie itd. Ale nie wolno tego trudu zaniechać, ani przez media, ani przez środowisko uniwersyteckie. Uniwersytet to nie tylko szkoła zawodowa, ale miejsce poznawania, interpretowania i objaśniania świata we wszystkich jego wymiarach.

Do pełniejszego zrozumienia opisywanego happeningu warto sięgnąć do genezy wszorajszego wydarzenia. Kilka dni temu młodzi ludzie skrzyknęli się przez Facebook (czyli potrafią wykorzystywać internet i dostępne narzędzia do komunikacji), żeby nagrać takiego Harlem Shake na olsztyńskiej starówce, przed pomnikiem Mikołaja Kopernika. Zebrało się sporo osób, ale szybko policja „przegoniła”… bo potrzebne jest ponoć zezwolenie od władz miasta. (czytaj informację).
Trochę to dziwne i niezrozumiałe. Zbędna nadgorliwość policji, bo przecież chwilowe tamowanie ruchu na Starym Mieście to żadem problem. Okazuje się, że nikt nie ściga źle zaparkowanych samochodów, ale ludzi bawiących się to i owszem. Starówka ma być parkingiem a nie miejscem dla ludzi?

Tak więc studencki Harlem Shake na terenie miasteczka uniwersyteckiego ja odbieram jako swoisty pozytywny bunt młodych ludzi. Dobrze również, że uniwersytet może być oazą dla takiej spontanicznej zabawy, nie wymagającej zbytniej biurokratyczne papierologii.

Ale czy tylko zabawy?
Niby zabawa, ale uczą się pracy zespołowej, motywowania i przekonywania do działania (takich elementów brakuje wielu poważnym reformom rządowym, samorządowym, uczelnianym). Taniec głupawy (mnie się zupełnie to nie podoba) ale happening i działania jak najbardziej są sensowne i wartościowe. Oceniajmy więc treść i sens a nie tylko "okładki". Pokazali, że potrafią szybko coś zrobić. Skoro mogą jakiegoś "szejka", to potrafią i więcej oraz sensowniej. Tacy studenci to skarb, tylko trzeba spojrzeć głębiej a nie powierzchownie.

Podziwiam studentów za tę akcję. Wcale nie dlatego, że jest jakaś ambitna artystycznie. Podziwiam za szybkość i skuteczność działania, za współpracę z mediami. To swoisty powiew świeżości i kreatywności. Kreatywności nie w tym, że impreza całkowicie oryginalna (powiela przecież popkulturowe i masowe wzory), ale w tym, że potrafią motywować się do działania, współpracować i skutecznie zakończyć. I nie przerażają ich administracyjne utrudnienia – jak nie drzwiami to oknem :).

W zakazie happeningu na Starówce i udanej akcji w Kortowie widzę swoisty symbol, tego jakim to miasto jest. Symboliczny brak przestrzeni publicznej do bycia razem, do budowania relacji międzyludzkich. I symboliczny bunt – i tak zrobimy swoje. Są więc ci młodzi ludzie jak fala, której żadne stetryczałe „wapno” nie zatrzyma.

Relacje z akcji:

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s