Jak Wyższa Szkoła Gospodarki Euroregionalnej oszukuje studentów a pracowników nabija w balona

Dawniej, czasami musiałem przedstawiać zaświadczenie o zatrudnieniu. A więc musiałem pokazać dokument z pieczątkami, że jestem gdzieś zatrudniony. Nie przypuszczałem, że zmuszony będę do składania zaświadczeń o tym, że nie jestem w danym miejscu zatrudniony. Czyli udowadniać, że nie jestem wielblądem.

W 2010 roku, na prośbę pracownika z Wydziału Prawa naszego uniwersytetu, włączyłem się w przygotowanie programu kształcenia dwóch przedmiotów „biologia” oraz „ekologia” (kierunek ochrona środowiska) w Wyższej Szkole Gospodarki Euroregionalnej im. Alcide De Gasperi w Józefowie k. Warszawy. Uczelnia wygrała grant europejski na kształcenie m.in. bezrobotnych. Projekt szczytny, jak nie pomóc. Ale współpraca z tą uczelnią to systematyczne rozmijanie się obietnic z faktami (studenci byli sympatyczni).

Najpierw honoraria było średnio-niskie, ale zapewniano, że to wynika z grantu i później będzie lepiej (roztaczano więc śmiałe wizje co do przyszłości). Podpisałem zobowiązanie do współpracy pod koniec roku 2010. Potem prowadziłem zajęcia z biologii (umowa o dzieło), od lutego do czerwca 2011 r. Zgodnie z umową i uzgodnieniami w kolejnym semestrze miałem poprowadzić wykłady i ćwiczenia z ekologii. Poczyniłem nawet uzgodnienia ze studentami co do zajęć terenowych. Ale na tym się z uczelnią kontakt urwał. No cóż, pomyślałem, że może im grant cofnięto, a może niezbyt fer zmienili plany i zrezygnowali ze współpracy ze mną. O uczelni zapomniałem.

Ale jesienią 2012 roku z własnego dziekanatu otrzymałem informację, że nie informuję swojego rektora o dodatkowym zatrudnieniu. Mocno mnie to zdziwiło. Ale rzeczywiście, na stronie opisywanej uczelni widniałem w wykazie kadry uzupełniającej. Władze mojej uczelni miały więc prawo pomyśleć, że ukrywam dodatkowe zatrudnienie i zażądały wyjaśnień. Nie ma zakazu podejmowania dodatkowego zatrudnienia ale trzeba o tym rektora informować i pytać o zgodę. Dane, dostępne na stronie tej podwarszawskiej uczelni wskazywały, że ukrywam dodatkowe zatrudnienie…

Najpierw zadzoniłem do Józefowa. Tam się dowiedziałem, że oni mnie planowali do zajęć i właśnie mieli się do mnie zwrócić za jakiś czas. Hmmm, rok (a nawet półtora) po harmonogranie? Jak oni rozliczają się z grantu finansowanego z Unii Europejskiej? Czy nabijają w butelkę studentów, pracowników, ministrestwo i EU jednocześnie? No nic, wyjaśniłem mój problem, poinformowałem, że nie jestem zainteresowany współpracą i otrzymałem telefoniczne zapewnienie, że nazwisko moje zostanie usunięte ze strony (i wykazu pracowników). Pomyślałem, że sprawa załatwiona.

A gdzieżby tam. Po chyba dwóch miesiącach z rektoratu otrzymałem pismo z żądaniem wyjaśnienia. W grudniu 2012 r. kolejny raz zadzwoniłem do Józefowa ze stanowczym protestem. Najpierw usłyszałem, że to chyba wina informatyka, bo polecenie usunięcia nazwiska zostało wydane. Poprosiłem także o pisemne potwierdzene, że nie jestem pracownikiem tej uczelni i otrzymałem zapewnienie, że szybko na piśmie takie oświadczenie dostanę. Oczywiście czekaj tatka-latka….

Minął kolejny miesiąc (nawet półtora), zajrzałem na stronę:  http://www.wsge.edu.pl/pl/pracownicy-naukowo-dydaktyczni.html (dostęp 25 stycznia 2013 r.) i dalej widzę swoje nazwisko jako kadrę uczelni o ambicjach gospodarki euroregionalnej.

Wynika z mojej przygody, że Wyższa Szkoła Gospodarki Euroregionalnej im. Alcide De Gasperi w Józefowie k. Warszawy oszukuje swoich studentów, oszukuje kandytatów na studia – mamiąc ich pracownikami naukowymi, którzy niby w tej szkole pracują. Oszukuje (przynajmniej niektórych) pracowników, oszukuje Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, że ma niezbędną kadrę oraz Unię Europejską co do realizowanych grantów. Chyba zbyt dużo jest tam tylko na papierze….

A ja nie pierwszy już raz muszę składać oświadczenia, że nie jestem ich pracownikiem. Obawiam się, że nie ostatni. Chyba trzeba będzie bardziej stanowczo domagać się zaniechania poświadczania nieprawdy od ambitnej w nazwie uczelni.

*     *     *

W poniedziałek 28 stycznia br., po wcześniejszym, sobotnim telefonie, moje nazwisko zostało usunięte z listy kadry uzupełniajacej uczelni. Dodano także dopisek „obecna i była” – najwyraźniej więc problem dotyczył większej liczby osób niż tylko moja :).

Dziękuję za przychylne ustosunkowanie się do mojej prośby.

Jak widać publiczne ponaglenie było skuteczne :). Czasem i blog do czegoś się w negocjacjach przydać może…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s