Czy nasze uniwersytety są kuźnią nowej klasy kreatywnej?

Czy nasze uniwersytety są kuźnią nowej klasy kreatywnej? Jeśli tak, to nie jesteśmy prowincjonalnym zaściankiem. Jeśli nie, to jesteśmy zaściankiem produkującym nie tylko bezrobotnych ale i ludzi nieszczęśliwych, nie przygotowanych do współczesnego świata. Jacy jesteśmy na UWM?

Pojęcie klasy kreatywnej stworzył Richard Florida w pracy „Narodziny klasy kreatywnej”. Jako klasę kreatywną Florida opisuje artystów, specjalistów, menedżerów tworzących nowe idee, sposoby zarządzania, technologie i regulacje prawne, zamieszkujących dzielnice miast, które oferują im dobrą infrastrukturę oraz otwartą, wielokulturową i przyjazną atmosferę. „Ich praca wiąże się nie tylko z rozwiązywaniem, ale i z wyszukiwaniem problemów. Ludzie ci zajmują się twórczym rozwiązywaniem konkretnych problemów, korzystając z rozległej wiedzy”. R. Florida sądzi, że w przeciągu najbliższych lat tacy ludzie staną się głównym motorem wzrostu gospodarczego. W sumie nic w tym dziwnego, jeśli przyjrzymy się gospodarce opartej na wiedzy – liczy się przede wszystkim pomysłowość, kreatywność, współpraca.

Być może powstająca klasa kreatywna wiąże się z głębszymi przewartościowaniami w naszej kulturze i gospodarce. Bo gospodarka oporta na wiedzy to nie tylko zysk w tradycyjnym rozumieniu ale i jakość życia. Chyba nie przypadkiem obserwujemy modę na slow food, cittaslow czy wolne życie. W takim podejściu klasa kreatywna wiąże się ze zmianą stylu życia. A przecież nasza gospodarka jeśli nie odejdzie od modelu stałego wzrostu, zadusi się. Czego skutki już widzimy w skali globalnej.

Kreatywni, według Floridy, to współczesna awangarda, która nie tylko tworzy nowe sposoby wypracowywania zysku, ale lansuje nowe style życia.
Do klasy kreatywnej zalicza się między innymi naukowców, prawników, dziennikarzy, inżynierów, architektów i projektantów, ludzi pracujących w szkolnictwie i rozrywce, artystów i muzyków, czyli ludzi których funkcją ekonomiczną jest tworzenie nowych idei i pomysłów, nowych technologii i nowych treści.

Teoretycznie kuźnią klasy kreatywnej powinny być uniwersytety i miasta akademickie. A jak jest w Olsztynie? Czy i u nas kwitnie ta współczesna awangarda? Czy uczestniczymy w tworzeniu nowego, szczęśliwszego świata, czy też jak na prowincję przystało z opóźnieniem podążamy śladami innych? Dodać trzeba, że mały nie musi oznaczać „prowincjonalny-zaściankowy”.

Motorem gospodarki opartej na wiedzy jest kreatywność, otwartość, międzynarodowa współpraca. To wszystko teoretycznie powinno się znaleźć (i kwitnąć) na uniwersytecie w Olsztynie.

„Nie wystarczy dużo wiedzieć, aby być mądrym”

Heraklit z Efezu

Tymczasem nasza szkoła, także ta wyższa, nie uczy zadawania nowych, kreaktywnych pytań. Wszyscy dostają takie same pytania na kolokwium i uczą się takich samych odpowiedzi na egzamin. A przecież nie wiemy gdzie nasi absolwenci będą pracowali i jak.
świat zbyt szybko się zmiania. Ciągle tkwimy jednak w wieku XIX., kiedy to wiedza deklaratywna była trudno dostępna i elitarna (mało książek, drogie, niewiele bibliotek). Wtedy przekazywanie wiedzy deklaratywnej miało sens. Dziś szybko i łatwo można znaleźć każdą informację i chyba wszystkie wiadomości dzięki wyszukiwarce internetowej (pamiętając, że wiedza to nie suma wiadomości). Kluczem do sukcesu jest umiejetność zadawania innych pytań niż wszyscy.
Bo wszyscy inni wpiszą te same słowa do wyszukiwarki i będą szukali w takich samych miejscach. I tak samo zinterpretują (jak na egzaminie).

Alternatywą dla klasy kreatywnej jest pokolenie
NEETS
(nie uczą się, nie pracują nie dokształcają się, brak aktywności edukacyjno-zawodowej).
Albo pokolenie iPOD (insecure, pressred, overtaxed, debridden – niepewni, pod presją, nadmiernie opodatkowani, zadłużeni).

Innym określeniem jest prekariat: wykształceni bezrobotni, wykluczeni.
Wykluczeni, bo źle i nieadekwatnie wykształceni. To jest jak z zakupami w sklepie – nie chodzi, żeby wypełnić cały koszyk, ale żeby napełnić towarami na prawdę nam potrzebnymi.

"Trzeba młodych ludzi uczyć, żeby byli elastyczni, a nie konserwatywni w myśleniu. Żeby zadawali pytania, a nie zapamiętywali odpowiedzi."

Miłosz Brzeziński

To jakich kształcimy anbsolwentów? Klasę kreatywną czy prekariat i pokolenie NEETS i iPOD?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s