Długoskrzydlak sierposzcz, czyli o podróżach bliskich i dalekich

dlugoskrzydlakW przeddzień mojego urlopowego wyjazdu na Kaszuby, późnym popołudniem wleciał do mnie przez okno jakiś dziwny pasikonik. Najpierw pomyślałem, że to niewyrośnięty pasikonik zielony. Miał jednak charakterystyczne długie skrzydła. W głowie pojawiła się myśl, że ja tego dziwnego owada już gdzieś widziałem i skądyś go znam. Tak! Bodajże w ubiegłym roku entomologdzy rozesłali za nim „list gończy”. Szybko sprawdziłem kołaczącą się po głowie nazwę. To był długoskrzydlak sierposz (Phaneroptera falcata), ciepłolubny, południowoeurosyberyjski pasikonik (rodzina Tettigoniidae).

Entomolodzy stwierdzili, że ten gatunek od mniej więcej roku 2000 odznacza się wyraźną ekspansją terytorialną. Najpierw pojawił się w południowej Polsce i zasiedlił Sudety i Śląsk, następnie Wielkopolskę, Mazowsze, Ziemię Łódzką i Ziemię Lubuską. Obecnie notowany jest już w całej w Polsce, w tym nawet na Suwalszczyźnie oraz zauważony został na Litwie. Rozszerzanie zasięgu występowania w kierunku północnym można wpisać w ogólny obraz zmian zasięgów, prawdopobną przyczyną których jest ocieplanie się klimatu. W przypadku długoskrzydlaka niezbędna jest także weryfikacja jego liczebności i zasięgu, gdyż był wpisany na listę zwierząt ginących i zagrożonych wymarciem (tak zwana czerwona lista).

Długoskrzydlak zasiedla rozmaite środowiska, zarówno suche, jak i wilgotne. W Olsztynie widziałem go po raz pierwszy (początek sierpnia, ul. Iwaszkiewicza) … ale przecież nie prowadzę nad prostoskrzydłymi żadnych regularnych obserwacji, więc mógł pojawić się u nas już wcześniej.

Ledwie zdążyłem wyciągnąć aparat fotograficzny i pośpiesznie pstryknąć jako-takie zdjęcia, a mój gość odleciał. Ciekawe jak „śpiewa” i czy po odgłosie uda się go odróżnić od innych naszych rodzimych pasikoników?

W globalnej wiosce świat zaczyna wyglądać podobnie. Szybka turystyka skutkuje takimi samymi obrazami, gdziekolwiek byśmy nie pojechali. W jakimś sensie tradycyjne podróże przestają kształcić. Bo cóż nowego można zobaczyć? Trzeba się zatrzymać, aby głębiej poszukać nawet w z pozoru nieciekawych miejscach.

Ale na podróże spojrzeć można inaczej. Podróżować można… nie ruszając się z miejsca. Wystarczy obserwować przybyszy… Zamiast jechać na południe, aby szukać długoskrzydlaka, wystarczy poczekać aż on nas odwiedzi. Na to potrzeba jednak czasu i wiedzy, aby odróżnić coś niezwykłego o powszedniego i banalnego. Wiedza i cierpliwość potrzebne są także w czasie wakacyjnych podróży, tych bliskich i tych dalekich. Bo tylko wiedza pozwala nam odróżnić oryginalność od banalnej popkultury w globalnej wiosce.

Przygoda (i niezwykłość) to cechy naszego umysłu, wyobraźni, wiedzy i zdolności postrzegania, a nie odległości na jaką wybierzemy się w czasie wakacyjnych wycieczek. Bo na cóż podróż do Egiptu, gdy poznamy tylko przestrzeń hotelową i zawartość automatów do kawy?

Podróżujemy by spotykać ciekawych ludzi, by z nimi porozmawiać. Inni również podróżują – możemy ich spotkać u siebie, bez ruszania się z miejsca. Tylko czy potrafimy na tyle zwolnić własne życie, żeby być otwartym na spotkanie i rozmowę?

Wniosek: każdy może być uczestnikiem badań naukowych. Wystarczy tylko odrobina wiedzy i aparat fotograficzny, aby dokumentować występowanie „poszukiwanych” gatunków i przesyłać informacje do specjalistów (np. w przypadku długoskrzydlata tu).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s