Polowiec szachownica, czyli o ociepleniu klimatu

polowiec_szachownica

W upalne letnie dni często będziemy wspominali wycięte drzewa w mieście (teraz dawałyby błogi cień) oraz dyskutowali o zmianach klimatu. Pogoda ze swej natury jest zmienna. O zmianach klimatu wnioskować można jedynie na podstawie długoletnich obserwacji i analizy wielu danych. Ludzka pamięć jest zawodna. Starsi ludzie, wracając wspomnieniami do swego dzieciństwa i młodości, subiektywnie idealizują przeszłość.

Wieloletnie obserwacje stanu pogody prowadzone są od lat przez meteorologów. Na podstawie analizy tych pomiarów można wnioskować o ocieplaniu się klimatu. Ale analizy są trudne, złożone i skomplikowane. Dobrym wskaźnikiem zmian w klimacie są organizmy żywe, które możemy potraktować jako swoiste bioindykatory. Wychodzimy z założenia, że gatunki przystosowane są do środowiska. Wraz ze zmianami w tym środowisku spodziewać się możemy zmian w składzie gatunkowym: jedne będą zanikały (lokalnie lub globalnie wymierały), inne będą się pojawiały w wyniku zmian zasięgu występowania. Obecność tych gatunków jest dobrym wskaźnikiem zmian klimatu i obrazuje uśrednione warunki klimatyczne, niezależne od krótkich wahnięć pogodowych.

Przykładem kompleksowych i dobrze przeprowadzonych analiz jest „Atlas rozmieszczenia ważek (Odonata) w Polsce”, autorstwa czterech odonatologów: Rafała Bernarda, Pawła Buczyńskiego, Grzegorza Tończyka i Jacka Wendzonki, wydany w 2009 roku. Z bogatych danych wynika m.in., że mniej więcej od ostatniej dekady XX w. część gatunków zmienia zasięgi występowania: jedne gatunki („południowe”) swoimi zasięgami przesuwają się na północ, inne („północne”) wycofują się na północ. Z danych tych wynika, że klimat w Polsce się ostatnio nieco ocieplił z widocznymi skutkami w przyrodzie.

Analiza zmian zasięgów nie jest łatwa. Bo trzeba odróżnić zmiany klimatu od innych zmian antropopresji. Na dodatek przyroda działa z pewnym opóźnieniem a gatunki… stale się przystosowują do środowiska. To nieco inne spojrzenie na darwinizm: gatunki wcale nie są przystosowane do środowiska a jedynie ciągle się przystosowują. W zasadzie to subtelna i akademicka różnica…

Na zdjęciu piękny motyl polowiec szachownica Melanargia galathea z rodziny Satyridae (oczennicowate). Tego lata licznie widziałem polowca szachownicę w okolicach Łężan, czego ilustracją jest zamieszczone zdjęcie. A jeszcze niedawno nie występował w naszym regionie. Kiedy zaczynałem studia na początku lat 80. dwudziestego wieku kojarzony był raczej z Wielkopolską i południem Polski. Na Warmii i Mazurach wtedy nie widywałem (ja nie widywałem, ale to wcale nie znaczy, że nie było – żeby być bardziej precyzyjnym w kwestii jednostkowych obserwacji). Jeszcze w niektórych opracowaniach znaleźć można taką wzmiankę: „gatunek w Polsce występuje na niżu i przedgórzu. Brak jest tylko tego motyla w górach i Polsce Północno-Wschodniej – najdalej na północny-wschód motyl ten jest notowany na Pojezierzu Iławskim”. Nowsze książki zaznaczają tylko, że nie występuje jedynie w regionie północno-wschodniej Polski (gdzieś w okolicach Suwalszczyzny). Ale nie wiem czy i to jest jeszcze aktualne. Ja polowca szachownicę po raz pierwszy na żywo widywałem wiele lat temu na Mazowszu, w okolicach Płocka i uroczej rzeki Skrwy. Teraz nawet i na Warmii i Mazurach stał się relatywnie pospolity.

Przyroda się nieustannie zmienia. Świat jaki widzieli nasi przodkowie jest już inny. Nie całkiem, ale w części. Słuchamy nieco innych odgłosów przyrody, patrzymy na nie całkiem takie same gatunki. Oczywiście nie tylko za sprawą zmian klimatu ale i innych procesów.

Wróćmy jednak do polowca szachownicy. Jest to gatunek pochodzący ze strefy lasostepów. Komfortowe warunki znajduje na suchych łąkach. W Łężanach w takim miejscu, na suchych łąkach położonych na morenowym wzniesieniu, na „nieużytkach”, widziałem go licznie na początku lipca. Motyl ten nie unika siedzib ludzkich, można go spotkać nawet na śmietniskach… o ile nie został wyniszczony pestycydami. Obecność tego (jak i innych gatunków) jest dobrym sygnałem, dotyczącym „ekologicznego zdrowia” naszego regionu. Przynajmniej fragmentów.

Ciekawy jest sposób składania jaj. Zazwyczaj samica składa jaja na liściach roślin, ale jaja często spadają na ziemię. Czasami są składane w locie. Gąsienice polowca szachownicy żerują w nocy, już od września. Żerują na różnych trawach (tymotka, stokłosa, perz). Po przezimowaniu larwy (czyli gąsienice) wracają do aktywności pokarmowej. Przepoczwarczenie następuje w czerwcu. Samice pojawiają się później od samców.

Wakacyjne obserwowanie przyrody może wiele o świecie nam powiedzieć. Trzeba tylko ciekawości i dociekliwości. Przydatny jest także aparat fotograficzny (i notatnik). Po powrocie z wakacji lub wycieczki, w domu i z dostępem do internetu, sprawdzić można co takiego widzieliśmy. I mam na myśli nie tylko obiekty ale i procesy przyrodnicze. Te ostatnie trudniej zobaczyć, bo poza obserwacjami potrzeba jest wnikliwa analiza i wyciąganie wniosków. Tak jak z wnioskami o ocieplaniu się klimatu i roli gazów cieplarnianych, jak i skutków zbytniego wycinania drzew w mieście. Drzewo wycina się szybko… a rośnie długo. Antropogeniczne ocieplenie klimatu trwa długo. Ale odwrócenie skutków także będzie wymagała wielu lat uciążliwej działalności. Taniej byłoby zapobiegać, ale to wymaga wyobraźni, zaufania do nauki i odwagi w podejmowaniu trudnych decyzji. Wyobraźnia i dobre teorie naukowe zaoszczędzić mogłyby wielu strat i kłopotów. Finansowanie nauki nie jest filantropią… Szkoda, że tak rzadko się o tym pamięta.

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s