Bliski kraniec świata

Są miejsca, w których czas jakby się zatrzymał. Bo są to miejsca na uboczu, na peryferiach. To istny kraniec (koniec) świata. To jakaś prowincja zabita dechami… Ale i miejsce, gdzie odnaleźć można przeszłość, bo czas płynie tam znacznie wolniej.

Niedawno czytałem wspaniałą książkę o Hucułach i Huculszczyźnie. Teraz kupiłem sobie o… Polesiu i Poleszukach. Zdjęcia z początku wieku są niesamowite, pełne skansenowej przeszłości i utraconej tajemnicy. Te lektury to swoiste wycieczki na kraniec swiata. A przecież tak bliskie! Nie trzeba jeździć na Wyspy Kanaryjskie, wspinać się w Himajachach, podróżować do bieguna.

Mazury też były kiedyś prowincjonalnym końcem świata (z drugiej strony pólnocne Mazowsze). Granica dzieliła, a przy granicy leniwie trwał prowincjonalny, zapomniany, lokalny kraniec świata. Granicy nie ma, kraniec znalazł się w środku, przecięty drogami szybkiego ruchu. Gdzieniegdzie tylko w lasach spotkać można zapomniane cmentarze, ślady po dawnych wioskach i dawnych mieszkańcach.

Ale blisko nas powstaje kolejny koniec świata. Granica z Rosją (Obwód Kaliningradzki) przez pół wieku była martwą granicą, nieprzekraczalną. Wyrosła w środku dawnych Prus Wschodnich. Dawne centrum stało się… prowincją zabitą dechami, gdzie nawet wrony zawracają. Domostwa podupadają.

Bycie w centrum lub na skraju świata, to rzecz nabyta i przejściowa. Niegdysiejsze metropolie i centra ówczesnego świata stają się ruinami (Troja, Gniezno, Truso), porosłymi chwastami, gdzie tylko kozy się pasą. A dawne zapomniane krańce świata stają się centrum wyjazdów turystycznych…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s