Lem, Kapuściński i teorie spiskowe


Przyglądając się  teoriom spiskowym, co i rusz wyciagających nowe "rewelacje", przypomina mi się Cyberiada Stanisława Lema i jedno z tam zamieszczonych opowiadań („Bajka o trzech maszynach opowiadających króla Genialona”).

List bez szyfru „można odczytać na trzysta osiemnaście sposobów. Pierwszych pięć wariantów brzmiało: „Karaluch z Młękocina dojechał szczęśliwie, ale szambo zgasło.” – „Ciotkę parowozu przetaczać na sznyclach.” – Zaręczyny masła nie odbędą się, bo zagwożdżono szlafmycę.” – „Ten, kto ma lub nie ma, sam zawiśnie pod obiema.” Oraz: „Z agrestu, poddanego torturom, niejedno można wyciągnąć.” (…)

„i po trzystu tysiącach prób odkrył, że gdy doda się do siebie wszystkie litery listu, potem odejmie od nic paralaksę słońca i roczną produkcję parasoli, to wychodzi z tego jedno słowo „Krucafiks.” W książce adresowej znaleziono obywatela nazwiskiem Krucafuks. Grypianus uznał, że błąd wprowadzono rozmyślnie dla zatarcia śladów, i Krucafuksa aresztowano.”

 

Teoria spisków katastrofy smoleńskiej (winni są oni, ruscy, tuscy albo jeszcze kto bardziej tajemniczy) jest tylko aktualnym wcieleniem-odprężeniem od innych tajnych sensacji, nostradamusowych końców świata, spiskiem ekologów, no i oczywiście sąsiada zza ściany i tej koleżanki z pracy co w karierze intrygami przeszkadza. 

Spiskowe wyliczanki, analizy i numerologiczne zestawienia tylko powierzchownie przypominają procedury analizy naukowej. A jak odróżnić jedno od drugiego? Jak odróżnić tandetną i taniochowatą podróbę chińską od oryginału, jeśli tego drugiego nigdy się nie widziało? Jak w czasach Jaruzelskiego odróżnić czekoladę od wyrobu czekoloapodobnego, kiedy tej pierwszej nigdy się nie widziało ani smakowało? Jak na zajęciach z chemii mogłem rozpoznać, czy roztwór jest koloru łososiowego, kiedy nigdy wędzonego łososia ani widziałem ani jadłem?

Z kolei w wyśmienitej twórczości Ryszarda Kapuścińskiego odnaleźć można wiele przykładów jak teorie spiskowe wiążą się z dyktaturami. Bo dyktatorzy z małym poczuciem wartości, z poczuciem wiecznej krzywdy, ciągle dopatrują się różnorakich spisków na własny majestat. A jak się usilnie szuka winnego i "dowodów", to się je znajdzie. Jak w Cyberiadzie :). Znajdzie się także usłużnych policmajstrów, którzy dla ochrony dyktatorskiego majestatu wytropią i rozszyfrują wszelkie spiski. Z dyktatorem łączy ich poczucie niższości i braku dowartościowania.

Nie oceniam – szukam lekarstwa! Jest tyle zadań intektualnych, które możnaby rozwiązać, gdyby tę przemożną energię, marnotrawioną na bezowocne teorie spiskowe, zaprząc do zbożnego dzieła.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s