mikrochimeryzm czyli urodzić nie swoje dziecko

maki_1

Matka zawsze wie czyje jest dziecko, ojciec może tylko się domyślać. Macierzyństwo jest pewne (jeśli nie liczyć wyjątkowych przypadków podmienienia niemowlęcia w szpitalu), ojcostwa trzeba dowodzić. Poza podobieństwem wyglądu, grupą krwi rozstrzygające i bezsporne wydają się być badania DNA. Przecież każdy z nas jest wyjątkowy i posiada unikalne geny. Odkrycie przedziwnego zjawiska jakim jest mikrochimeryzm zmieniło taki stan rzeczy. Nauka jest nieprzewidywalna. I to jest w niej takie pięknie!

Matka zawsze wie czyje jest dziecko, ojciec może tylko się domyślać. Macierzyństwo jest pewne (jeśli nie liczyć wyjątkowych przypadków podmienienia niemowlęcia w szpitalu), ojcostwa trzeba dowodzić. Poza podobieństwem wyglądu, grupą krwi rozstrzygające i bezsporne wydają się być badania DNA. Przecież każdy z nas jest wyjątkowy i posiada unikalne geny.

Te same aksjomaty stosuje się w badaniach biologicznych na przykład ustalając ojcostwo u ptaków. Badania takie prowadzono na ptakach tworzącym monogamiczne pary. Okazało się że w wielu gniazdach samce wychowują nie swoje potomstwo.  Oznaczać to mogły tylko zaskakująco częstą „niewierność małżeńską”. W gruncie rzeczy niezrozumiałą. Szybko jednak pojawiły się modele ewolucyjne, odwołujące się do różnorodnych strategii rozprzestrzeniania genów, doboru darwinowskiego i teorii egoistycznego genu. W sumie nie pierwszy raz badania biologiczne dostarczały oczekiwanych (utęsknionych) wyników, tłumaczących zachowania społeczne człowieka. Zawsze to raźniej odwoływać się do ogólnych prawidłowości przy uzasadnianiu własnego stylu życia i preferowanych norm moralnych.

Transplantacje narządów jako element medycyny są już coraz powszechniejsze. Do standardowych procedur należą badania genetyczne, w celu wybrania najlepszego dawcy z rodziny.  W jednym z przypadków okazało się, że trójka dzieci miała geny wspólne z ojcem, a tylko jedno wspólne z matką. Wynikała z tego, że kobieta miała dwoje nie swoich dzieci! Gdyby ta relacja dotyczyła ojca, byłoby to czarno na białym udokumentowana niewierność. Ale jak matka może urodzić nie swoje dziecko? Podwójna zamiana w szpitalu przy ojcostwie męża była kosmicznie nieprawdopodobna.

Oczywiście badano tylko fragment DNA. Ale w ten sposób odkryto mikrochimeryzm. To znaczy, że każdy z nas ma w sobie obce komórki a więc i „obce” DNA. Wymiana następuje  w życiu płodowym. Przez łożysko komórki matki osiedlają się w płodzie a komórki płodu przedostają się do organizmu matki. Czasem za pośrednictwem matki można otrzymać komórki starszego rodzeństwa lub babki. Czasem w organizmie żeńskim spotykane są komórki o męskim DNA.

Naukowcy intensywnie zajmuję się badaniem zjawiska chimeryzmu i mikrochimeryzmu przede wszystkim pod kątem praktyki medycznej. Jednak na skutek odkrycia mikrochimeryzmu biolodzy populacyjni zajmujący się doborem płciowym i strategiami rozrodczymi muszą wykonać swoje eksperymenty od nowa, bo wcześniejsze wnioski wobec najnowszych odkryć mogą być nieuprawnione.  Jeszcze więcej do przemyślenia mają filozofowie. Bo przecież nawet w pustelni nie jesteśmy zupełnie sami (nie licząc nawet mikroorganizmów w przewodzie pokarmowym). Ponadto granice między osobnikami czy raczej organizmami nie są już teraz tak wyraźne jak dawniej. Nic już nie jest takie jak dawniej. I nie pierwszy to raz nowe odkrycia wywracają do góry nogami nasze rozumienie świata. Nauka jest nieprzewidywalna. I to jest w niej takie pięknie!

Felieton ukazał się w Gazecie Uniwersyteckiej

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s